Potrzebni świadkowie
Potrzebni są świadkowie, którzy widzieli całe zdarzenie podczas
pielgrzymki Rodziny Radia Maryja 10 lipca na Jasnej Górze – apeluje pan Andrzej
K. z Katowic. Telewizja Polsat zarzuca mu uszkodzenie sprzętu i uderzenie
dziennikarza.
Pan Andrzej apeluje o zgłaszanie się świadków zajścia z ekipą Polsat News
podczas pielgrzymki Rodziny Radia Maryja. – Potrzebni są ludzie, którzy widzieli
całe zajście – podkreśla mężczyzna. Zwraca uwagę, że tacy świadkowie są bardzo
ważni, zwłaszcza w kontekście próby narzucenia nieprawdziwej narracji.
Dziennikarze utrzymują, jakoby mężczyzna naruszył nietykalność członków ekipy, a
kamerzysta kopnął pielgrzyma rzekomo w obronie reporterki. Tymczasem – jak
referował pan Andrzej – kamerzysta zaatakował go po tym, jak zasłaniał flagą
obiektyw kamery, ponieważ wielu pielgrzymów nie życzyło sobie być filmowanymi. –
Wszyscy widzieli, że mnie kopnął – zaznacza nasz rozmówca, dodając, że w
postępowaniu wobec niego, które toczy się przed Prokuraturą Rejonową
Częstochowa-Północ w sprawie uszkodzenia sprzętu telewizyjnego, "brakuje osób,
które by widziały całe zajście i wcześniej, tzn. natrętne zachowanie ekipy
Polsatu wobec pielgrzymów". – Nie ma świadków, którzy by stwierdzili, co było
przed kopnięciem – mówi pan Andrzej.
Po zdarzeniu policja wszczęła postępowanie w sprawie uszkodzenia osłony kamery
Polsatu. Pielgrzym z Katowic miał zniszczyć m.in. obiektyw kamery. Policja
otrzymała wycenę, według której straty wyniosły ponad 1 tys. złotych. Natomiast
pan Andrzej relacjonuje, że słyszał słowa kamerzysty, iż równowartość
uszkodzonej osłonki to 100 złotych.
Pan Andrzej dostał już wezwanie do prokuratury na przesłuchanie w charakterze
podejrzanego. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Romuald Basiński
pytany przez "Nasz Dziennik", czy oznacza to, że pielgrzym usłyszy zarzuty,
odpowiada, iż na tym etapie nie może podać bliższych szczegółów sprawy.
Sprawy na razie nie chce też komentować reprezentujący Andrzeja K. mecenas
Zbigniew Cichoń. – Dopiero czekam na pismo z prokuratury – mówi. Podkreśla
jednak, że potrzebni są świadkowie zdarzenia i zachęca do kontaktowania się z
jego kancelarią.
Policja w Częstochowie zajmuje się także drugim elementem tego zdarzenia.
"Mężczyzna uderzył mnie otwartą ręką w twarz, naruszając w ten sposób moją
nietykalność cielesną" – napisała dziennikarka Polsatu Ewa Żarska w liście do
policji. Pan Andrzej kategorycznie temu zaprzecza. – Nie było żadnego nawet
ruchu, żeby ją uderzyć – podkreśla. Dodaje, że tylko odsuwał mikrofon, broniąc
się przed natręctwem dziennikarzy Polsatu.
Oficer prasowy jednostki podinsp. Joanna Lazar potwierdziła, że pismo
dziennikarki wpłynęło do policji, a cała sprawa na razie jest w toku. Dodaje, że
ściganie za tego rodzaju zarzuty odbywa się na wniosek pokrzywdzonych, chociaż
prokuratura może podjąć ściganie z urzędu.
Żarska przyznała w służbowych wyjaśnieniach, że operator kamery kopnął pana
Andrzeja. "W tym czasie podbiegł mężczyzna, który wyszarpał mi mikrofon i
uderzył ręką w twarz. Uciekając, uderzył operatora trzy-, czterokrotnie łokciem,
pięścią oraz mikrofonem w kamerę. Operator, broniąc nas przed agresją mężczyzny,
kopnął go w pośladek" – napisała w służbowej notatce Żarska.
Zenon Baranowski
*************
Wszyscy świadkowie zdarzenia na Jasnej Górze mogą kontaktować się z kancelarią
mecenasa Zbigniewa Cichonia: ul. Kasprowicza 22, 31-523 Kraków, tel. (12) 422 90
43, (12) 429 56 87.
