Dziennikarska uzurpacja

Fragment wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka (CSsR), dyrektora Radia Maryja:
 

Wszyscy ludzie, w tym katolicy, mają prawo do wolności. I ta
wolność jest ograniczana. Ci, którzy tworzyli totalitaryzm komunistyczny, teraz
ubrali się w inne szatki i w jedwabnych rękawiczkach dokonują niszczenia
wolności. To jest dramatyczne: zamiast nas przeprosić, przeprosić tego
człowieka, którego kopali, tych ludzi, którym przeszkadzali w modlitwie, to my
mamy przepraszać agresorów? Gdzie my jesteśmy? Jaka to obłuda, jaki cynizm, a
równocześnie pewność siebie. I nie wiem, czy zwycięży prawda, czy Polacy
przemówią jeden do drugiego. Jestem tym bardzo zasmucony. I ci ludzie często
nazywają się katolikami. Ci z Platformy Obywatelskiej czy z PSL, chłopi,
rolnicy, zawsze żywili i bronili praw Bożych i praw ludzkich, bronili Ojczyzny.
Jaka to jest obrona? Dlatego pamiętajmy, trzeba mieć dobrą pamięć. Przyjdą
wybory, mówcie, to jest obowiązek każdego z nas, mówić ludziom, jak jest. Bardzo
proszę, jeżeli chcecie, żeby to radio istniało, trzeba się zmobilizować. To
radio nie miało istnieć. I Polacy się mobilizowali, to były miliony listów i
podpisów do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, do różnych organów. I to radio
otrzymało częstotliwości. Oczywiście nie tyle, co inni. My mamy o wiele mniejszą
możliwość promieniowania, moc nadawczą o wiele mniejszą niż inne stacje, w mono,
a nie w stereo dochodzimy do całej Polski. Nie mamy takich możliwości jak mają
inne stacje radiowe. Ale jesteśmy, i to dzięki zdecydowaniu milionów ludzi.
 

not. AG

 

 

* * *

 

 

Fragment wypowiedzi ks. abp. Andrzeja Dzięgi, metropolity
szczecińsko-kamieńskiego w "Aktualnościach dnia" w Radiu Maryja:
 

W opisywanej sytuacji na plac, nie uzgadniając, pomiędzy ludzi, którzy
chcieli przeżywać duszpasterskie wydarzenie, na terenie czysto kościelnym –
podkreślam – a więc chronionym również prawem prywatnym, weszli dziennikarze,
nie zgłaszając tego, a jednocześnie chcąc w trakcie wydarzeń duszpasterskich
zagadywać ludzi, przysuwać mikrofon ludziom, którzy się modlą, przysuwać kamerę.
Takich rzeczy robić nie wolno, to jest uzurpacja. W rzeczywistości trzeba uznać,
że ci, którzy weszli na plac w taki sposób i z takim zamiarem, wtargnęli na to
wydarzenie. Osobiście nie przypuszczam, żeby ci konkretni dziennikarze nie
wiedzieli, co robią, można tylko zadać pytanie, czy to była ich prywatna
inicjatywa, czy też otrzymali takie polecenie. Patrzymy w tych dniach na wielką
aferę, która się rozwija w Wielkiej Brytanii. W związku z nadużyciami ze strony
dziennikarzy i redaktorów, ludzi mediów, którzy potrafili w sposób ukryty
pozyskiwać informacje, często je wręcz wykradać, a potem upubliczniać. Są pewne
granice, pewne normy muszą być respektowane. W tym przypadku zadziwiające jest
nie tylko to, że osoby, które wtargnęły, podały kłamliwą wersję faktów, ale też
– co jeszcze poważniejsze – że włączają się w to instytucje państwowe.

 

not. AG

drukuj