Kara śmierci i Sybir go nie złamały
Był jednym z największych świadków wiary i męczeństwa Kościoła na
Wschodzie. Wczoraj w godzinach porannych w wieku 96 lat zmarł w Pińsku ks. kard.
Kazimierz Świątek, pierwszy arcybiskup mińsko-mohylewski i pierwszy
przewodniczący Konferencji Episkopatu Białorusi.
Nie złamały go dwa totalitaryzmy: i niemiecki, i sowiecki, których boleśnie
doświadczył; nie złamał ani wydany przez bolszewików wyrok śmierci, ani potem
zesłanie na 10 lat na Sybir. Powrócił na Białoruś, aby tam po latach dokonać
czegoś niemal niemożliwego – podnieść z ruin Kościół katolicki.
Jako niezłomny pasterz Kościoła na Wschodzie ks. kard. Kazimierz Świątek był
człowiekiem głębokiej pobożności, wielkiej pokory i szacunku dla każdego
człowieka. "Pamiętam jego heroiczne świadectwo dawane Chrystusowi i Jego
Kościołowi w czasach szczególnie trudnych, a także entuzjazm poświęcony
następnie odbudowie duchowej tego kraju" – napisał wczoraj w liście
kondolencyjnym Ojciec Święty Benedykt XVI. To, czego dokonał ks. kard. Świątek
dla odradzającego się Kościoła na Wschodzie, pozostanie już na zawsze chlubną
kartą w dziejach tych ziem. Będąc człowiekiem, który doświadczył w swoim życiu
barbarzyństwa bolszewików i opętańczej agresji wobec Kościoła, kapłanów i
wiernych, stał się jednocześnie kimś, kto w późniejszym okresie pomógł podnieść
się ludziom wierzącym z kolan.
Dzięki swej niezłomnej postawie i niezwykłej gorliwości duszpasterskiej ks.
kard. Kazimierz Świątek doprowadził do odrodzenia się Kościoła katolickiego na
Białorusi. – To dzięki jego pracy, zaangażowaniu istnieje dziś ponad 220
czynnych kościołów i parafii, w których pracuje ok. 140 księży i ok. 100 sióstr
zakonnych – podkreśla ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC, specjalista w zakresie
historii Kościoła na Wschodzie. Z kolei ks. bp Władysław Blin, ordynariusz
diecezji witebskiej na Białorusi, zauważa, że wraz ze śmiercią ks. kard.
Kazimierza Świątka kończy się jakaś epoka w życiu Kościoła katolickiego na
Białorusi. – Był to niezwykle trudny okres. Na Wschodzie na początku panował
ogromny strach przed przyznaniem się do wiary w Boga. Bo przecież w czasach
komunistycznych groziła za to śmierć albo zesłanie na Syberię. Do dziś niektórzy
boją się jeszcze przyznać, że są katolikami – mówi ksiądz biskup.
Ksiądz kardynał Kazimierz Świątek urodził się 21 października 1914 r. w mieście
Valga w Estonii w rodzinie polskiej. W 1917 roku, mając zaledwie 3 lata, wraz z
rodziną został deportowany na Syberię. Do Polski powrócili po zakończeniu I
wojny światowej, osiedlając się na ówczesnych Kresach. W wieku 6 lat stracił
ojca, który jako żołnierz legionów Józefa Piłsudskiego zginął w walce z
bolszewikami podczas obrony Wilna w 1920 roku.
Cudem ocalony
Po ukończeniu gimnazjum w Baranowiczach, we wrześniu 1933 r. wstąpił do
seminarium duchownego w Pińsku. Święcenia kapłańskie przyjął 8 kwietnia 1939 r.
z rąk ks. bp. Kazimierza Bukraby (1885-1946), ordynariusza pińskiego. Po
święceniach podjął pracę duszpasterską w parafii w Prużanach na Polesiu. Tam 21
kwietnia 1941 r. został aresztowany przez NKWD. Osadzono go w więzieniu w
Brześciu, gdzie po ciężkim śledztwie został skazany na karę śmierci. Przez dwa
miesiące był samotnie osadzony w celi śmierci, oczekując na wykonanie wyroku.
Wybuch wojny niemiecko-sowieckiej ocalił mu jednak życie. Powrócił więc do pracy
duszpasterskiej w Prużanach, pozostał tam nawet po zajęciu Kresów przez Armię
Czerwoną. W dniu 17 grudnia 1944 r. został ponownie aresztowany przez Sowietów i
25 lipca 1945 r. skazany na 10 lat łagrów o zaostrzonym rygorze. Wyrok odbywał
najpierw w Marwińsku we wschodniej Syberii, pracując przy wyrębie lasów, a
następnie, od początku grudnia 1947 r., w kopalni w Workucie na dalekiej
północy. Tutaj znowu cudem uniknął śmierci, gdy sowiecki oficer odkrył, że
organizuje dla więźniów polską wigilię. Następnego dnia ks. Świątek został
zesłany w głąb tundry w okolicach położonego również na północy miasta Inta.
Znalazł się w grupie więźniów, którzy w dzikich syberyjskich lasach sami musieli
wybudować baraki i obóz, do tego czasu śpiąc na śniegu. Również tutaj ks.
Kazimierz Świątek potajemnie pełnił posługę duszpasterską wśród więzionych
Polaków, Litwinów i Łotyszy.
Z łagru został zwolniony 16 czerwca 1954 r. z zakazem zamieszkania w miastach
wojewódzkich Związku Sowieckiego. Ponieważ jego kościół w Prużanach komuniści
zamienili na klub, przyjechał do Pińska i podjął pracę duszpasterską przy
miejscowej katedrze, którą wierni ocalili od podobnego losu. Jednak jego
posługa, nierzadko potajemna, wykraczała daleko poza obręb miasta.
Niezłomny duszpasterz
i biskup
Gdy pod koniec lat osiemdziesiątych w Związku Sowieckim zaczęło się stopniowe
odrodzenie religijne, 11 kwietnia 1989 r. Jan Paweł II ustanowił ks. Świątka
wikariuszem generalnym diecezji pińskiej. W dniu 13 kwietnia 1991 r. Ojciec
Święty mianował go arcybiskupem nowo ustanowionej archidiecezji
mińsko-mohylewskiej i administratorem apostolskim diecezji pińskiej. – Jan Paweł
II spotkał ks. Kazimierza Świątka, gdy był już na wolności po wielkich
prześladowaniach, z karą śmierci i Sybirem włącznie. Ojciec Święty widział w nim
niezłomnego męczennika dwóch bezbożnych i nieludzkich systemów totalitarnych, na
którym będzie można odbudować zniszczony Kościół na Białorusi. Tak się rozpoczął
nowy rozdział w życiu ks. Kazimierza i Kościoła, w którym pracował – stwierdził
wczoraj ks. kard. Stanisław Dziwisz, metropolita krakowski.
Ksiądz Kazimierz Świątek sakrę biskupią przyjął w wieku 77 lat w katedrze
pińskiej z rąk ks. abp. Tadeusza Kondrusiewicza, ówczesnego administratora
apostolskiego dla katolików europejskiej części Rosji. Rozpoczął pracę przy
odbudowie nieistniejących od 50 lat struktur Kościoła katolickiego na Białorusi.
Zniszczenia dokonane na przestrzeni tych lat przez komunistów były tak ogromne,
że wymagało to heroicznego poświęcenia i zaangażowania. Dzięki temu poświęceniu
życie religijne zaczęło się szybko odradzać, czego widocznym znakiem były nowo
tworzone parafie i wznoszone kościoły. "Był człowiekiem Kościoła, wielkim
patriotą, kapłanem i biskupem wielkiego formatu, na wzór Serca Bożego" – napisał
wczoraj w liście kondolencyjnym po śmierci ks. kard. Świątka przewodniczący
Episkopatu Polski ks. abp Józef Michalik. Na konsystorzu 26 listopada 1994 r.
Jan Paweł II włączył 80-letniego wówczas arcybiskupa w skład Kolegium
Kardynalskiego jako pierwszego w historii obywatela Białorusi w tym gronie. W
dniu 27 września 2004 r. Ojciec Święty odznaczył księdza kardynała nagrodą "Fidei
Testis" (Świadek Wiary), przyznaną mu przez Instytut im. Pawła VI.
Uroczysta Msza św. pogrzebowa śp. ks. kard. Kazimierza Świątka zostanie
odprawiona w katedrze pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Pińsku w
poniedziałek, 25 lipca, o godz. 12.00 (11.00 czasu polskiego). Jutro natomiast
swego długoletniego arcypasterza pożegnają w Mińsku duchowieństwo i wierni
archidiecezji mińsko-mohylewskiej, gdzie zostanie przewieziona z Pińska trumna z
doczesnymi szczątkami księdza kardynała. O godz. 13.00 (12.00 czasu polskiego) w
archikatedrze pw. Imienia Najświętszej Maryi Panny będzie odprawiona żałobna
Eucharystia.
Sebastian Karczewski
