Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort – Totus Tuus

"Totus Tuus" – tak często słyszeliśmy to wezwanie, szczególnie w
kontekście pontyfikatu Jana Pawła II, ale czy wiemy, co znaczy to łacińskie
motto? "To jego zawołanie" – powie ktoś, spoglądając na papieski herb. Ale jakie
jest znaczenie tego sformułowania i dlaczego przez tak długie lata był z nim
związany Karol Wojtyła, ksiądz i biskup, a później Papież Jan Paweł II? Aby je
zrozumieć, w naszych rekolekcjach wielkopostnych trzeba zatrzymać sie na postaci
kolejnego świętego – św. Ludwika Marii Grignion de Montfort.

"Totus Tuus" – "Cały Twój", to zawołanie, jakie obrał Karol Wojtyła jako biskup
krakowski. Jednak by zrozumieć właściwy sens słów "Totus Tuus", musimy sięgnąć
myślą o wiele dalej, aż do młodzieńczych lat Karola Wojtyły. Ich znaczenie nie
ogranicza się jedynie do dosłownego tłumaczenia, lecz ma o wiele bogatszy,
duchowy wymiar.
Jan Paweł II w 50. rocznicę swoich święceń kapłańskich wyznał, że jego sposób
pojmowania nabożeństwa do Matki Bożej uległ niegdyś pewnej przebudowie. "O ile
dawniej byłem przekonany, że Maryja prowadzi nas do Chrystusa, to w tym okresie
zacząłem rozumieć, że również i Chrystus prowadzi nas do swojej Matki". I tu
wskazał, że z pomocą przyszła mu książeczka św. Ludwika Marii Grignion de
Montfort nosząca tytuł "Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi
Panny". Jak wyznał, lektura tej książki stała się dla niego momentem
przełomowym, przy czym tym "momentem" nazywa "cały proces wewnętrzny", który
trwał dość długo. Jan Paweł II wyraźnie mówi o swojej duchowej drodze,
wewnętrznej przemianie, jaka się w nim dokonała za przyczyną św. Ludwika i jego
traktatu. Jeśli zatem pragniemy zrozumieć głębsze znaczenie zawołania "Totus
Tuus", postawmy sobie jeszcze dwa pytania. Pierwsze: Kim był Ludwik Grignion de
Montfort, autor "Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi
Panny"? I drugie: Cóż to za traktat, o którym mówi Jan Paweł II?

Przez Maryję do Chrystusa
Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort (1673-1716) słynął z umiłowania Matki
Bożej i z gorącego nabożeństwa do Niej. Oddał się Jej w niewolę miłości, na
wyłączną własność. Wierzył w Jej potężne pośrednictwo u Boga i uważał, że przez
Nią łatwiej iść do Chrystusa. Jest on postacią wyróżniającą się, która
ukształtowała fundamenty duchowości maryjnej Papieża Polaka właśnie poprzez
"Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny". Pragnąc zatem
zrozumieć pobożność maryjną Karola Wojtyły, trzeba nam sięgać do tego dzieła św.
Ludwika.
Jakie jest jego przesłanie? Ojciec Święty w Liście do rodzin montforiańskich w
2003 r. mówił o wspomnianym traktacie następująco: "Mija sto sześćdziesiąt lat
od opublikowania dzieła, które stało się klasycznym tekstem o duchowości
maryjnej. Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort napisał "Traktat o prawdziwym
nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny" w początkach XVIII w., lecz manuskrypt
pozostał praktycznie nieznany przez ponad sto lat. Gdy po niemal przypadkowym
odkryciu go w 1842 r. został opublikowany w 1843 r., osiągnął natychmiastowy
sukces, okazując się dziełem nadzwyczaj skutecznym w szerzeniu "prawdziwego
nabożeństwa" do Najświętszej Maryi Panny. Lektura tej książki była również dla
mnie wielką pomocą w młodzieńczych latach, gdyż w niej "znalazłem odpowiedź na
moje pytania" wywołane obawami, że kult Maryi może zyskać "w sposób przesadny
pierwszeństwo przed nabożeństwem do samego Chrystusa". Dzięki mądrości nauki św.
Ludwika Marii zrozumiałem, że jeśli przeżywa się tajemnicę Maryi w Chrystusie,
to takie niebezpieczeństwo nie istnieje. Mariologia świętego jest bowiem
zakorzeniona "w tajemnicy trynitarnej oraz w prawdzie o Wcieleniu Słowa
Bożego"".

Prawdziwa pobożność maryjna
Treść traktatu Karol Wojtyła zgłębiał już jako młodzieniec w fabryce sody
Solvay. Jak sam niejednokrotnie wspominał, czytał tę niebieską książeczkę od
początku do końca i od końca do początku. Sięgał do niej w każdej wolnej chwili.
Z czasem ta mała książeczka, poplamiona już i zniszczona, stała się namacalnym
dowodem tego, jak bardzo starał się wniknąć w głębię nauki św. Ludwika. Poprzez
traktat jej autor z każdym dniem stawał się dla Karola nauczycielem i
przewodnikiem ku prawdziwej pobożności maryjnej.
Co jednak znaczy owa prawdziwa pobożność maryjna? Odpowiedź znajdujemy w liście
"Rosarium Virginis Mariae", w którym Jan Paweł II przytacza naukę św. Ludwika:
"Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana,
na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze
wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do
Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze
wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza,
wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej
poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do
Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej poświęcona jest Maryi, tym
zupełniej należeć będzie do Jezusa".
W ten oto sposób dochodzimy do kulminacyjnego momentu na drodze maryjnej
formacji Karola Wojtyły, a mianowicie aktu osobistego poświęcenia się
Niepokalanemu Sercu Maryi według św. Ludwika. Znajdujemy w nim takie słowa:
"Jestem CAŁY TWÓJ – i dzisiaj, i do końca moich dni, i przez całą wieczność.
Możesz obchodzić się ze mną jak ze wszystkimi kwiatami Twego ogrodu: zabrać mnie
stąd, choćby i dziś, i przesadzić w inne miejsce; podlewać wodą pociech lub
dotknąć suszą oschłości i trudu, otoczyć pięknymi kwiatami ludzi bliskich i
przyjaznych lub cierniami niechętnych i wrogich. Możesz dać mi obfitość pokarmu
lub jałową glebę głodu, braków i niepowodzeń, a nawet odciąć mnie od korzeni
życia i zdrowia, bo wiem, że w Twoich rękach będzie mi najlepiej. Chcę we
wszystkim podobać się tylko Tobie, o Różo mistyczna, Różo męki i chwały,
najpiękniejszy Kwiecie nieba i ziemi. Czyń ze mną, co tylko chcesz".
Jak możemy zauważyć, to całkowite oddanie się Matce Bożej, w pobożności Karola
Wojtyły, właśnie tu znajduje swoje źródło. "Totus Tuus", czyli "Cały Twój",
czyli całkowicie i bezgranicznie oddany Maryi, bez cienia wątpliwości, że Maryja
nie przysłania Chrystusa. Słowa te nabierają jednak w życiu Papieża szczególnego
znaczenia. Całkowite oddanie się Jana Pawła II Maryi pogłębia się z biegiem lat;
co więcej, z racji zamachu w 1981 r. nabiera ono szczególnego znaczenia.

Poświęcenie i czyn
Oddanie się Maryi nie jest tylko jednorazowym aktem, ale przekłada się ono na
całe późniejsze życie. Poświęcenie się Bogurodzicy jest aktem religijnym i jako
taki zawiera w sobie głęboki sens, pociągając za sobą pewne zobowiązania. Żaden
bowiem akt religijny, choćby najbardziej uroczyście dokonany, nie ma żadnego
sensu, jeśli nie wywoła silnego i trwałego oddźwięku w naszej woli. Poświęcić
się Niepokalanemu Sercu to związać się wewnętrznie z Jej życzeniami, które
należy wypełniać. Na tym właśnie polega nasz duchowy związek z Nią, który nie
jest niczym innym jak służbą dla niej. Takie świadectwo pozostawił nam Jan Paweł
II. Oddany Matce Bożej czuł się nieustannie zobowiązany, by czynem odpowiedzieć
na życzenia i prośby Maryi.
Czy każdy z nas myśli podobnie? Czy nasze oddanie się Maryi jest równie
konsekwentne? Poświęcenie się Maryi ma przecież prowadzić do Chrystusa i do
czynienia Jego woli w życiu osobistym i społecznym. Co z tego, że mówimy o
miłości do Matki Bożej, nazywamy ją naszą Królową, gdy jako ojciec, matka,
dziecko, pracownik, pracodawca, urzędnik czy wreszcie człowiek władzy
postępujemy wbrew ewangelicznej miłości Boga i bliźniego? Za pobożnością maryjną
musi iść czyn, który we wszystkich sferach naszego życia buduje przyjaźń z
Chrystusem.
Przykład tego dał Jan Paweł II. Taki był jego pontyfikat. Pięknie z pobożnością
maryjną Papieża Polaka korelują słowa, które wypowiedział on na progu swej
posługi Piotrowej: "Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Dopełnienie maryjnego oddania
i zawierzenia się Jej przez Jana Pawła II nastąpiło 2 kwietnia 2005 r. – w
pierwszą sobotę miesiąca, w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Maryja
wskazała na Chrystusa, a Chrystus wskazał na Maryję. Tak oto w życiu Jana Pawła
II ucieleśniły się słowa aktu całkowitego oddania Maryi: "Totus Tuus ego sum et
omnia mea Tua sunt. Accipio Te in mea omnia. Praebe mihi cor Tuum, Maria" (Cały
Twój jestem i wszystko, co moje jest Twoje. Przyjmuję Cię do wszystkiego, co
moje. Okaż mi serce Twoje, Maryjo).

 

ks. Krzysztof Czapla SAC

 


W najbliższą środę nasze spotkanie rekolekcyjne poświęcimy św. Albertowi
Chmielowskiemu, obrońcy godności ubogich, postaci, która odegrała ogromną rolę w
kształtowaniu się duchowości Jan Pawła II.

 


"Zarówno duchowość maryjna, jak i odpowiadająca jej pobożność znajdują
przebogate źródła w historycznym doświadczeniu osób i wspólnot chrześcijańskich
żyjących pośród różnych ludów i narodów na całym globie. W tym względzie miło mi
przypomnieć – wśród wielu wyznawców i nauczycieli tej duchowości – postać św.
Ludwika Marii Grignion de Montfort, który zachęca chrześcijan do poświęcenia się
Chrystusowi przez Maryję, widząc w nim skuteczny sposób wiernego realizowania w
życiu zobowiązań Chrztu świętego". (Jan Paweł II, "Redemptoris Mater")

 


Pomyśl! – Ojciec Święty wyznał, że dzięki św. Ludwikowi zaczął na nowo
odkrywać wszystkie skarby dotychczasowej pobożności maryjnej. – A kiedy Ty
ostatni raz śpiewałeś Godzinki czy Gorzkie Żale? – Czy odmawiasz Różaniec? –
Zauważ też, jak wiele ślubowań złożyliśmy Maryi: prywatnie, we wspólnocie
parafialnej, w naszej Ojczyźnie. Czy dziś o nich pamiętamy?

 


Modlitwa: Modlitwa mszalna ze wspomnienia św. Ludwika: Boże, wiekuista
Mądrości, Ty św. Ludwika Marię, kapłana, uczyniłeś gorliwym świadkiem i
nauczycielem pełnego oddania się Chrystusowi, Twojemu Synowi, przez ręce Jego
Najświętszej Matki. Pozwól, abyśmy idąc tą duchową drogą, na świecie szerzyli
Twoje Królestwo. Amen.

drukuj