Do euro bez euro

Wprowadzenie stałego mechanizmu ratunkowego dla krajów strefy euro, które
popadły w tarapaty finansowe, oraz przyjęcie paktu Euro Plus, który zakłada
koordynację polityki fiskalnej krajów uczestniczących – to główne ustalenia
szczytu w Brukseli. Był on poświęcony ratowaniu eurostrefy przed grożącym jej
upadkiem. Premier zdecydował, że Polska przyłączy się do paktu na rzecz euro,
chociaż nasz kraj nie należy do eurostrefy.

Zniesienie w Polsce indeksacji płac i świadczeń socjalnych, podniesienie
podatków dochodowych od osób fizycznych i prawnych, podniesienie wieku
emerytalnego, cięcia wydatków publicznych dostosowujące deficyt budżetowy do
ustalonych przez Unię limitów, każdorazowe uzgadnianie z Unią, co możemy wpisać
do krajowego budżetu, a czego nie – to cena, jaką zapłacimy za decyzję premiera
Tuska o włączeniu Polski do paktu na rzecz zwiększenia konkurencyjności euro
nazwanego paktem Euro Plus.
Wczoraj przywódcy UE zgromadzeni na szczycie w Brukseli przyjęli pakiet
rozwiązań, które mają wyprowadzić euro z kryzysu i pchnąć eurostrefę na ścieżkę
rozwoju.
Do uczestnictwa w pakcie Euro Plus zobowiązane są nie wszystkie kraje Unii, lecz
wyłącznie kraje eurostrefy, zmuszone bronić wspólnej waluty przed upadkiem.
Wymagać to będzie ogromnych poświęceń ze strony społeczeństw takich krajów, jak
Portugalia, Hiszpania, Grecja czy Irlandia. Nie wiedzieć dlaczego, podobnej
"kuracji odchudzającej" pod kuratelą Berlina i Paryża ma być poddane
społeczeństwo polskie, które do strefy euro nie należy i w najbliższym czasie
nie chce przystąpić. Chociaż wprowadzenie powyższych rozwiązań spowoduje
zubożenie obywateli i obniży międzynarodową konkurencyjność naszej gospodarki,
premier nie uznał za stosowne przedyskutować tej kwestii z opozycją czy też
poddać jej pod osąd opinii publicznej.
– Udział w pakcie Euro Plus nie oznacza zobowiązań o charakterze finansowym w
odniesieniu do Polski. Żadnych dodatkowych zobowiązań nie musimy podejmować w
porównaniu z tym, co już obowiązuje – przekonywał premier Tusk na konferencji
prasowej w Brukseli.
Na przystąpienie do paktu zdecydowały się, poza Polską, także: Litwa, Łotwa,
Rumunia, Bułgaria i Dania. Poza paktem zostaną Wielka Brytania, Szwecja, Węgry i
Czechy, które wolały zachować suwerenność w zakresie własnej polityki
budżetowej.
– Nie rozumiem, dlaczego premier chce pozbawić Polskę atutu, jakim jest
międzynarodowa konkurencyjność podatkowa, chociaż wcale nie musi – komentuje
decyzję ekonomista dr Zbigniew Kuźmiuk. – Wprawdzie sam pakt nie wspomina o
ujednoliceniu podatków w tych krajach, ale daje możliwości wywierania presji w
tym kierunku przez Francję i Niemcy – uważa Kuźmiuk.
Niska stawka CIT na poziomie 19 proc. przyciąga zagraniczne inwestycje do
Polski. W Niemczech wynosi ona ok. 30 proc., a we Francji aż 34 proc., co
przysparza zmartwień tamtejszym rządom, gdyż inwestorzy przenoszą produkcję do
krajów bardziej przyjaznych pod względem podatkowym, w tym do Polski.
Przywódcy zgromadzeni na szczycie w Brukseli, pod wpływem załamania finansowego,
które dotyka jeden po drugim kraje eurostrefy, potwierdzili przeznaczenie 700
mld euro w ramach Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego na pożyczki dla
krajów znajdujących się w tarapatach. Tylko 80 mld euro z tej kwoty będzie
dostępne gotówką, reszta to gwarancje i poręczenia ze strony poszczególnych
rządów eurostrefy. Niemcy – główny beneficjent wprowadzenia wspólnej waluty –
wyłożą na ratowanie uboższych sąsiadów około jednej czwartej kwoty, tj. 22 mld
euro, ale dopiero za dwa lata i w rozłożeniu na raty.

 

Małgorzata Goss

drukuj