Wyszedł z tłumu i działał

O tym, że święci i błogosławieni swoją heroiczną postawą chronią nas przed
miernością i kształtują nas od środka, mówił do młodych Ojciec Święty Jan Paweł
II. Słowa te przypomina o. dr Piotr Spiller OCarm, przeor klasztoru OO.
Karmelitów w Krakowie Na Piasku, przybliżając postać i dzieło życia bł. o.
Hilarego Januszewskiego. Ojciec Hilary pokazuje nam dzisiaj, jak być wyznawcą
Chrystusa wśród wyzwań współczesności. Staje się patronem także tych, którzy
walczą o zagrożone życie, którzy bronią człowieka – tego najsłabszego,
zagrożonego w swoim istnieniu.

Ojca Hilarego Januszewskiego w grupie 108 błogosławionych męczenników II
wojny światowej beatyfikował 13 czerwca 1999 r. Ojciec Święty Jan Paweł II. W
tym roku minęła 65. rocznica jego heroicznej śmierci. – W okresie II wojny
światowej wielu chrześcijan, głównie kapłanów i zakonników, stało się ofiarami
hitlerowskiego nazizmu. Wielu z nich dostąpiło już chwały ołtarzy, wśród nich
są: o. Tytus Brandsma, holenderski karmelita; Teresa Benedykta od Krzyża,
karmelitanka znana jako Edyta Stein; o. Maksymilian Kolbe, ks. bp Michał Kozal –
wymienia o. Piotr Spiller. Podkreśla, że grono męczenników jest bardzo liczne.
Trudno wszystkich beatyfikować, dlatego też z tej wielkiej rzeszy zostało
wyłonionych 108, a wśród nich właśnie o. Paweł Hilary Januszewski. Jak zaznacza,
wśród męczenników II wojny światowej byli także ojcowie z polskiej prowincji
karmelitów, którzy razem z o. Hilarym dzielili los w obozie koncentracyjnym. "W
męczeństwie spełnia się dzieło miłości" – te słowa św. Klemensa
Aleksandryjskiego doskonale oddają posługę, jaką podjął o. Hilary Januszewski.
Jako kapłan wiedział, że najważniejsze jest zbawienie duszy drugiego człowieka.
W obozie koncentracyjnym w Dachau, gdzie był więziony od 1941 roku, dał wyraz
wiary w Jezusa Chrystusa, aż po najwyższą ofiarę swojego życia. Zwieńczenie jego
heroicznej postawy to 21 dni w marcu 1945 roku. W tym czasie dobrowolnie podjął
służbę wśród chorych na tyfus w obozowym szpitalu odizolowanym od świata.
Spiesząc z duchową pomocą cierpiącym, zaraził się śmiertelną chorobą. Zmarł 25
marca na krótko przed wyswobodzeniem obozu. Umierał w męczarniach, osamotniony.
Od początku wiedział, że może się zarazić, jednak się nie przeląkł, podjął
dzieło miłości, które spełniło się w męczeństwie. – Wiedział, że jedynie
Chrystus jest Źródłem jego mocy. Z tej pewności płynęła troska o ludzkie życie.
Wyszukiwał ludzi załamanych, wątpiących, ukazywał, że dobro jest silniejsze od
zła. Był nieustraszonym rycerzem Jezusa Chrystusa. Umiał w warunkach trudnych, w
warunkach zagłady człowieka, w odarciu z godności odnaleźć Boga – mówi przeor
krakowskiego klasztoru Na Piasku. Siłę czerpał z Eucharystycznego Ciała
Chrystusa i z modlitwy… Nie pozostał bierny! – Ojciec Hilary w obliczu jawnej
niesprawiedliwości, ludzkiego cierpienia znalazł w sobie tę siłę, która
pozwoliła przełamać strach i działać. To wymagało nie lada odwagi, narażał
własne życie, wewnętrzna siła nie pozwalała mu na bierność, wyszedł z tłumu i
działał – podkreśla o. Piotr Spiller. Jego przykład pokazuje, że być świętym to
znaczy każdego dnia być wiernym swojemu powołaniu. Ojcowie Karmelici pragną, by
pamięć o ojcu Hilarym Januszewskim, ich świętym współbracie, nie zaginęła.
Dlatego też ukazały się interesujące publikacje, m.in.: "Wierny miłości", album
"Hilary Januszewski – błogosławiony karmelita, męczennik z Dachau" czy film
dokumentalny "Błogosławiony o. Hilary Januszewski" wydany przez wydawnictwo AZ z
Krakowa we współpracy z polską prowincją karmelitów. Prace te przekazują treści,
które stają się drogowskazami na drogach współczesnego człowieka.

Małgorzata Bochenek

drukuj