„Jeśli zapomnę o Nich,Ty Boże na niebie zapomnij o mnie”

Data 1 września, jak i data 17 września, musi nieustannie przypominać mojemu i starszemu pokoleniu te straszne dni, tę tragedię naszego narodu. Te daty winny również mocno zaistnieć w świadomości następnych pokoleń po to, by nigdy więcej coś podobnego nie spotkało naszej umiłowanej Ojczyzny.

Przypomnijmy:

– Najpierw niszczenie naszego narodu dokonane przez okupanta niemieckiego, a więc: Oświęcim, Majdanek, Stutthof, itd., Gestapo, egzekucje, masowe mordy (jak np. w lasach Piaśnicy, czy podstępny mord dokonany na profesorach Uniwersytetu Jagiellońskiego), wywózki do Niemiec na tzw. roboty, itp.

– Dalej, dokonane rękami przez niby sprzymierzeńców litewskich wspólnie z okupantem niemieckim, w tym wypadku: masowe mordy – szczególnie na polskiej młodzieży w Dołach Ponarskich.

– Następnie, wręcz eksterminacja naszego narodu dokonana przez najeźdźców sowieckich:


tu natychmiast po wkroczeniu na nasze wschodnie tereny Armii Czerwonej sowieci przystąpili do niszczenia przede wszystkim polskiej inteligencji – i tak: masowe aresztowania, kapturowe sądy skazujące najczęściej na śmierć, a w najlepszym wypadku wywózkę na Sybir, deportacje z zajętych terenów całych rodzin – szczególnie rodzin wojskowych czy polskiej inteligencji na Sybir (Białystok 20 luty 1941 r. – początek deportacji na Sybir), mordy w: Katyniu, Charkowie, Miednoje, Kuropatach, w Marszu Śmierci na trasie Mińsk – Czerwień i wiele, wiele innych jeszcze nieznanych miejsc.

– Niestety, w pospolitych okrutnych, bestialskich mordach na Wschodnich rubieżach Polski mają również swój udział bandy UPA:

jakże wielu naszych obywateli zostało w bestialski sposób wymordowanych przez bandy UPA,
dodajmy, przy cichej akceptacji i wsparciu sowietów.

– I w końcu, pospolite mordy dokonane na polskich bohaterach przez wyrzutków społeczeństwa i mniejszości narodowe czyli UB, SB, MO czy ZOMO;

tysiące najlepszych synów naszej Ojczyzny wymordowanych w tzw. sądach kapturowych (gen. Fieldorf, mjr Pilecki, mjr Szyndzielarz i jakże wielu im podobnych), lub przekazanych do wyniszczenia okupantowi sowieckiemu, któremu to tak wiernie i poddańczo służyli.

Skutki rozpętanej przez Hitlera II wojny światowej, jak podała w 1949 roku
„Revue de Droit International”, to:

„Straty materialne w samej Europie obliczono na 5.000 miliardów franków szwajcarskich. Do końca 1944 roku zniszczono 23.600.000 domów mieszkalnych; 14.500.000 budynków służby publicznej i ponad 200.000 kilometrów kolei żelaznych. Największe straty w ludziach ponosi Europa, w której 15 milionów ludzi poniosło śmierć.(…) Nie wlicza się do tych danych strat w obozach koncentracyjnych. Ogólnie zginęło ponad 26 milionów ludzi, rannych zostało 29 milionów 500 tysięcy, do obozów skierowano 45 milionów ludzi. Klęskę głodu, epidemii, brak dachu nad głową odczuło 150 milionów ludzi.
Polska największe poniosła straty. Straciła 6.028.000 zabitych. W tej liczbie na frontach zginęło 664.000 osób. W roku 1945 nasza Ojczyzna miała ponad 590.000 inwalidów. A straty materialne polskie były ogromne. Oszacowano je na 258 bilionów i 432 miliardy złotych przedwojennych, co odpowiada wydatkom państwowym. W naszym Narodzie na 136 lat. Sama Warszawa zapłaciła ogromnie drogo swój byt i los ponosząc straty na 12 bilionów złotych przedwojennych. (…) A któż potrafi opisać morze cierpień i męki, które przeżył nasz polski Naród od ranka 1 września 1939 roku? Tutaj żadne pióro, żadna wnikliwość, największa dokładność absolutnie nie jest w stanie podać tego, co ludzie przeżyli. I poza Bogiem, nikt już tego nie odkryje co się działo na ziemi ludzkiej rzeczywistości”
.

Po tym strasznym niemieckim tsunami, które przeszło przez nasz kraj osoby skupione wokół Muzeum Narodowego w Warszawie zaraz po wojnie dokonały podliczeń strat. Mówiono o około pół milionie dzieł sztuki.

Jak wynika z danych MSZ, zdołano udokumentować straty ponad 40 tysięcy polskich bibliotek. W zbiorach należących do instytucji oraz w księgozbiorach prywatnych przed II wojną światową znajdowało się około 70 milionów tomów, z czego straty wojenne szacuje się na około 70-75 proc., czyli ponad 50 mln tomów. Ponad 1,2 mln udokumentowanych dzieł to tzw. zbiory specjalne – niepowtarzalne zabytki niemożliwe do odzyskania. Biblioteki szkolne i oświatowe straciły ponad 90 proc. książek, fachowe i prywatne – około 70 proc., naukowe – 50-55 proc.. Okupanci rabowali i niszczyli metodycznie: ginęły dzieła najbardziej wartościowe. Dokumentacja, celowo zacierana przez okupanta, ucierpiała jeszcze bardziej niż same zbiory.(…)Udokumentowane straty polskich muzeów liczą – 20527 obiektów, osób prywatnych – 11537, kościołów i związków wyznaniowych – 14623. Do przeszło 10 tysięcy obiektów udało się zgromadzić także dokumentację ikonograficzną”.



To nasza Ojczyzna, która po 123 latach odzyskała niepodległość, stała się obiektem wściekłych ataków sąsiadów, zarówno Niemiec, jak i Rosji sowieckiej. W ich zamyśle Polska miała być zrównana z ziemią, a nieliczni pozostali Polacy mieli stać się ich niewolnikami. Naród polski, tak jak ich przodkowie, nie pogodził się z tą sytuacją i podjął szeroką walkę z okupantem. Najpierw w strukturach podziemnych (ZWZ, NSZ, AK, BCh, i inne drobniejsze organizacje), a później w szeregach armii na Zachodzie – Armia gen. Andersa, gen. Maczka, gen. Sosabowskiego i również w oddziałach LWP, które zostały sformowane przez oprawcę Stalina. Dodajmy, że AK niewątpliwie miała duży wpływ na zwycięstwo Aliantów. Przypomnijmy, to członkowie AK najpierw rozszyfrowali maszynę Enigmę, czy później przetransportowali do Anglii pocisk rakietowy, jaki rozpoczęła produkować armia niemiecka. Również polskie oddziały na Zachodzie przyczyniły się w dużym stopniu do zwycięstwa Aliantów: walki w Afryce, walki w Italii (zwycięstwo pod Monte Cassino), czy polscy lotnicy , do których ówczesny premier Wielkiej Brytanii, W. Churchill, skierował znamienne słowa: „Tak niewielu uratowało tak wielu”.

Tak, postawmy sobie pytanie: Czy jest na świecie miejsce, w którym nie ma polskiej mogiły? Czy więc wolno dzisiaj zapomnieć nam o morzu łez wylanych, czy to Wschodzie, czy w hitlerowskich obozach i Gestapo? Czy mamy prawo wymazać z naszej historii zamarznięte ciała zesłańców w śniegu Syberii, szkielety wygłodniałych matek i opuchnięte z głodu ciała dzieci?

Czy mamy prawo zapomnieć i o współbraciach wygnanych z rodzinnych domów, więzionych , nękanych brudem , insektami, umęczonych do granic wytrzymałości, odartych ze wszystkiego, maltretowanych i zabijanych? Czy mamy prawo zapomnieć tych, którzy byli mordowani strzałem w tył głowy w Katyniu, Miednoje, Charkowie, Kuropatach, Ponarach? Czy mamy prawo zapomnieć o pomordowanych w niemieckich obozach koncentracyjnych, czy Gestapo?
NIE! Po raz setny – NIE! Nie wolno nam o tym zapominać!

Mimo, że po zakończeniu II wojny światowej, w tzw. PRL-u, którego fundamentem były kłamstwa, czy to katyńskie, czy o mordzie w Ponarach, naród polski, a na pewno jego znacząca część nieustannie dążyła, by ten fundament PRL-u: kłamstwa i oszczerstwa zniszczyć.

I po wielu latach udręki wreszcie się udało. Jest to niewątpliwie wielka zasługa powstałego IPN, Rodziny Katyńskiej, Rodziny Ponarskiej, by ich walka o pamięć ich bliskich, a więc także o pamięć i tożsamość Polski zakończyła się sukcesem. To Ponary, Katyń i wiele innych miejsc, gdzie oddało życie tak wielu naszych przodków, by Polska była Polską, stały się bolesną raną polskiej historii, ale również na wiele długich lat zatruły relacje pomiędzy niedoszłymi naszymi prześladowcami, czyli sąsiadami.

Dlatego też podstawowym obowiązkiem nas żyjących, synów i córek polskiej ziemi, jest ciągłe przypominanie tych strasznych dat. I dzięki Panu Bogu dziś możemy w należyty sposób nie tylko przypominać o tym, ale również z wdzięcznością i hołdem schylać głowy przed tymi wspaniałymi naszymi rodakami – narodowymi bohaterami.

1 września 2010 r. po latach zakłamania i fałszu udało się synowi Andrzejowi niestrudzonej wspaniałej założycielki Rodziny Ponarskiej śp. Heleny Pasierbskiej, jak i Rodzinie Ponarskiej, dokonać zamontowania i odsłonięcia w Domu Polskim w Wilnie tablicy upamiętniającej dokonanie mordu przez oddziały litewskie na Polakach, głównie młodzieży polskiej, w Dołach Ponarskich. Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej poprzedziła msza św. na Ponarach, w której udział wzięło bardzo wielu rodaków zarówno mieszkających na Litwie, jak i z Polski. Byli również rodacy z różnych stron świata. Wiele pocztów sztandarowych, zarówno tych już w podeszłym wieku kombatantów, jak i młodzieży harcerskiej. Złożono wiele pięknych wieńców, zarówno od organizacji polskich, jak i od Polaków mieszkających na Litwie, jak również od Polonii świata, m.in. od USOPAŁ Prezesa Jana Kobylańskiego, czy Fundacji Adama Baka z Nowego Jorku.

Mszę św., którą koncelebrowało 7 księży poprzedziły patriotyczne pieśni, takie jak: „Boże, coś Polskę”, „Bogurodzica”, „I Brygada”. Mimo opadów deszczu nikt się nie chował, nie opuszczał miejsca. Widać było wyraźnie głębokie skupienie i przeżywanie.

W przemówieniach przywołano „Katalog Polaka” napisany przez Zofię Kossak w 1940 roku w Warszawie, jak również przywołano jakby testament młodego gimnazjalisty, który w przeddzień stracenia w Ponarach przekazał siedzącemu obok w celi więzienia Łukiszki alumnowi dla potomnych:
„Słuchaj, kimkolwiek jesteś, wiedz, że wyrok śmierci nie pokonał żadnego z nas. Solidarni i świadomi wagi chwili oddajemy życie za Boga i Ojczyznę. Wierzymy, że to, o co walczyliśmy, nie zginie. Sprawę podejmą inni… Polska powstanie wolna i niepodległa… Powiedz to innym. Nie załamał się nikt. Wierzymy, że naszym życiem, naszą śmiercią rozporządza Opatrzność, więc jesteśmy spokojni i ufni”.

 

Tak, zarówno dla tego gimnazjalisty jak i dla całego tamtego pokolenia „Dekalog Polaka” był drogowskazem na życie, a jednocześnie służbą Panu Bogu i Umiłowanej Ojczyźnie. Pokolenie to miało głęboko w sercu te słowa zapisane w tym dekalogu:

Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody.

Pamiętaj abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i życie.

Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem.

Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu miłością. Będziesz Ją miłował więcej niż siebie samego.

Wielkie dzięki wszystkim tym, którzy krzewią pamięć o naszych bohaterach narodowych i tych bolesnych czasach.

 

 

Zbigniew Sulatycki

drukuj