Hiszpanii grozi regres na płaszczyźnie wolności
Z ks. bp. Demetrio Fernándezem, ordynariuszem diecezji Kordoba i
administratorem apostolskim diecezji Tarazona, rozmawia o. Marek Raczkiewicz
CSsR
Hiszpański rząd ostatnio coraz częściej mówi o reformie ustawy o wolności
religijnej i zapowiada, że przedstawi ją w parlamencie po wakacjach. Jakie wiążą
się z tym zagrożenia?
– Reformę ustawy o wolności religijnej, przypomnijmy – uchwalonej 5 lipca 1980
r., władze państwowe zapowiadają od dłuższego czasu. Obecna ustawa, która ma
swoje korzenie w konstytucji z 1978 r., rzeczywiście ma być zmieniona. Zobaczymy
jednak, w jaki sposób. Pierwszą rzeczą, którą powinniśmy robić my,
chrześcijanie, to modlić się za naszych rządzących zgodnie z napomnieniem św.
Pawła w Pierwszym Liście do Tymoteusza, abyśmy mogli żyć w pokoju.
Nie niepokoi nas na przykład to, że inne religie osiadłe w Hiszpanii uzyskają
uznanie wszystkich swoich praw cywilnych. Zanim rząd to ogłosi, zrobił to już
ponad czterdzieści lat temu Sobór Watykański II. Mamy tylko nadzieję, że wszyscy
obywatele we wszystkich krajach świata zdobędą takie prawa. Jest wiele miejsc,
gdzie chrześcijanie są nadal prześladowani – bądź przez drapieżny i przestarzały
w swej formie ateizm, bądź przez fundamentalizm, który nie dopuszcza innej
religii.
Obserwując wypowiedzi pewnej grupy lewicowych polityków, można odnieść
wrażenie, że choć z jednej strony chcą usunąć religię z życia publicznego, to z
drugiej – pod płaszczem tolerancji, równości, demokracji – w rzeczywistości
narzucają swoistą "religię laicką". Posiada ona nawet swoje własne ceremonie:
"cywilne chrzty", "cywilne pierwsze komunie"…
– Sobór Watykański II uczy, że nikt nie jest zobowiązany do przyjęcia wiary na
siłę. Właśnie dlatego, że bronimy wolności sumienia, to uważamy, że nikomu nie
można narzucić wyznania wbrew jego woli – czy będzie to credo konfesyjne, czy
też credo ateistyczne. Sumienie jest miejscem świętym, prawdziwym sanktuarium,
gdzie rodzą się wielkie decyzje człowieka, i dlatego wymaga uszanowania przez
wszystkich. Sumienie zawsze musi mieć na uwadze szacunek dla prawa naturalnego i
dobra wspólnego. Każda osoba ma prawo, aby żyć według własnej religii,
wychowywać dzieci zgodnie z tymi przekonaniami i wyrażać publicznie tę wiarę.
Rządzący muszą znaleźć formę, aby wprowadzić w życie ochronę tych praw. Państwo
jest odpowiedzialne za zdrową laickość, tzn. autonomię, aby ustanawiać prawa dla
wszystkich, biorąc pod uwagę dobro wspólne. Państwo jest akonfesyjne dlatego,
aby okazać poparcie wszystkim religiom, a nie by występować przeciwko nim. Kiedy
zamierza się usunąć Boga z życia publicznego, to już przeszliśmy z
akonfesyjności do konfesyjności ateistycznej, gdzie przeszkadza to wszystko, co
ma związek z religią. Przypomnijmy słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, który w
1998 r. mówił w Hawanie: "Państwo, dalekie od wszelkiego fanatyzmu lub skrajnego
sekularyzmu, powinno promować spokojny klimat społeczny i właściwe
ustawodawstwo, które pozwoliłoby każdej osobie i każdemu wyznaniu religijnemu
przeżywać w sposób wolny swoją wiarę, wyrażać ją w sferach życia publicznego i
mieć do dyspozycji wystarczające środki i przestrzeń, aby móc ofiarować życiu
narodu bogactwa duchowe, moralne i cywilne".
Mamy zatem do czynienia z konfesyjnością ateistyczną?
– Niepokoi nas, że ta planowana nowa ustawa zawiera pewne postawy, wyrażane
wielokrotnie w ostatnim czasie, które chcą usunąć z życia publicznego każdy
przejaw religijny. Istnieje laicyzm – o korzeniach europejskich – który atakuje
religię i wszelkimi środkami chce wyeliminować Boga ze sfery publicznej.
Istnieje także zdrowy laicyzm – o charakterze bardziej północnoameryańskim –
gdzie wymiar religijny, we wszystkich swoich objawach, nie tylko jest
tolerowany, ale – jak podkreślił Papież Benedykt XVI – jest ceniony jako dusza
narodu i podstawowa gwarancja praw i obowiązków ludzkiej istoty. Jeśli reforma
ustawy o wolności religijnej pójdzie drogą tego zdrowego laicyzmu, to nie ma się
czego obawiać. Jest rzeczą słuszną, aby dostosowywać prawa do nowych sytuacji, a
zwłaszcza w Hiszpanii, gdzie w ostatnich latach obserwuje się wzrost
wielokulturowości. Jeśli jednak reforma poszłaby drogą laicyzmu radykalnego,
który spogląda na religię jako na coś podejrzanego czy wręcz szkodliwego dla
społeczeństwa, obawiam się, że większość parlamentarna posłuży do podeptania
fundamentalnych praw, które uznaje nasza konstytucja, i nastąpi regres na
płaszczyźnie wolności.
Dziękuję za rozmowę.
