Katolik premierem w laickim kraju

Nowy premier Czech, Petr Neczas, to niemal całkowite zaprzeczenie byłego
szefa rządu, Mirka Topolanka. Gorliwy katolik, ojciec czworga dzieci. W
zasadzie wydaje się, że jedyne, co łączy tych dwóch polityków, to
morawskie korzenie, konserwatywne poglądy oraz… dość pokaźna postura.

Określany przez czeskie media jako Mr Clean (Pan Czysty), Petr Neczas jako
najgorszą ze swoich cech wymienia nieprzystępność, a wśród największych słabości
wskazuje na "uzależnienie" od czekolady. Jak informują jego partyjni
koledzy, nowy premier w rzeczywistości jest osobą dość skrytą i bardzo często
można go spotkać podjadającego swoje ulubione słodycze. Przydomek "Mr
Clean" zyskał dzięki nieposzlakowanej opinii całkowicie wolnego od
jakichkolwiek skandali korupcyjnych, czy też obyczajowych. Koledzy z partii
podkreślają, że Neczas jest człowiekiem o wręcz kryształowej reputacji.
Tego samego zdania są czeskie media, które na każdym kroku podkreślają jego
odmienność od "utaplanego w gafach Topolanka".
Petr Neczas urodził się w Hradyszczach Węgierskich w kraju zlinskim na południu
Moraw w 1964 roku. Z wykształcenia jest fizykiem, absolwentem Uniwersytetu w
Brnie. Po odbyciu służby wojskowej pracował w państwowej firmie
elektronicznej Tesla. W tym czasie zaangażował się w działalność polityczną.
W 1992 r. został przewodniczącym lokalnych struktur Obywatelskiej Partii
Demokratycznej we Vsetinie. To niewielkie 32-tysięczne miasteczko jest także
miejscem urodzenia byłego premiera Czech, Mirka Topolanka. Tego samego roku
zdobył mandat do krajowego parlamentu, w którym zasiada nieprzerwanie do dziś,
co czyni go jednym z najbardziej doświadczonych posłów w Czechach. W trakcie
swojej służby publicznej pełnił całkiem sporo ważnych funkcji. Zasiadał
m.in. w fotelu wiceministra obrony narodowej, przewodniczył komisji ds. obrony
i bezpieczeństwa wewnętrznego, a w poprzednim prawicowym rządzie Topolanka
dzierżył tekę ministra pracy i polityki socjalnej.
Nowy premier Czech to człowiek skromny, łagodny, a przy tym profesjonalny
polityk, który rozważnie dobiera słowa i potrafi panować nad swoimi
emocjami. Z drugiej strony w czasie wyjątkowo ważnych dla niego wydarzeń,
szeroko relacjonowanych w telewizji, czyli przejęcia władzy w ODS z rąk ustępującego
Topolanka i odebrania nominacji na szefa rządu, Neczas był wyraźnie
zdenerwowany. Jednocześnie jak podkreślają zarówno zwolennicy premiera, jak
i opozycja, jest on z całą pewnością postacią dużo spokojniejszą niż
Mirek Topolanek.
Znaczenie Neczasa w partii rosło w miarę odzyskiwania przez partię zaufania w
Pałacu Prezydenckim. Vaclav Klaus, jeden z głównych założycieli ODS, opuścił
szeregi ugrupowania po "zdradzieckim zwrocie Mirka Topolanka w stronę
centrum". Niechęć głowy państwa do premiera sięgnęła szczytu w
momencie ratyfikowania przez parlament traktatu lizbońskiego. Także Petrowi
Neczasowi zdarzało się mieć odmienne zdanie niż prezydent i krytykował go,
jednak w ostatnim z wywiadów, jak podkreślają media, wyciągnął w jego
stronę gałązkę oliwną. – Być może i Vaclav Klaus opuścił Obywatelskich
Demokratów, jednakże Obywatelscy Demokraci nigdy nie opuścili Vaclava Klausa
– stwierdził Neczas. Prezydent nie pozostał dłużny nowemu premierowi.
Zapowiadając jego nominację, podkreślił, że jest to człowiek, którego
darzy ogromnym szacunkiem.
Być może Neczas nie jest politykiem wyjątkowo charyzmatycznym, który przyciąga
tłumy, jednakże z całą pewnością jest to człowiek, który potrafi ciężko
pracować dla dobra swojego kraju – podkreślają czescy komentatorzy. – Nasz
kraj potrzebuje stabilnego rządu, rządu skutecznego, który będzie naprawdę
pracował, aby sprostać problemom, przed którymi obecnie stoimy. Przede
wszystkim musimy pracować nad budżetem na rok 2011. Obywatele oczekują, że
rząd skupi się na ciężkiej pracy, a nie na zdobywaniu politycznych punktów,
i chcę was zapewnić, że właśnie taki jest mój cel – mówił w swoim
miniexposé tuż po otrzymaniu nominacji na urząd premiera Petr Neczas.

Łukasz Sianożęcki

drukuj