Testament ojca

Społeczny komitet ds. projektu ustawy o powrocie do RP osób
pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze ZSRS przygotowuje
się do akcji zbierania 100 tys. podpisów. Są one niezbędne, by dokument mógł
zostać wniesiony pod obrady Sejmu. W sprawę zaangażował się osobiście Jakub
Płażyński, syn Macieja Płażyńskiego, szefa Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”
(SWP), który podkreśla, że najwyższy czas, by państwo zainteresowało się losem
naszych rodaków – ofiar wywózek na Wschód.

– Komitet jest już
zarejestrowany w Sejmie. Jednak akcja zbierania podpisów rozpocznie się od
poniedziałku, po ogłoszeniu się w prasie – informuje Jakub Płażyński,
przewodniczący komitetu, który jednocześnie wskazuje, że w przygotowaniu jest
strona internetowa komitetu: www.repatriacja.org.pl. Zebranie podpisów pod
projektem ustawy o powrocie do RP osób pochodzenia polskiego deportowanych i
zesłanych przez władze ZSRS jest kolejnym etapem wypełnienia testamentu Macieja
Płażyńskiego, który był zaniepokojony sytuacją, że Polska po 21 latach od
odzyskania niepodległości nie umożliwiła swoim rodakom powrotu do Ojczyzny.
Tragicznie zmarły w katastrofie smoleńskiej szef SWP pozostawił po sobie m.in.
projekt obywatelski ustawy, która ma rozwiązać palący problem powrotu naszych
rodaków ze Wschodu. Dotychczasowa ustawa o repatriacji z 2000 r. praktycznie nie
funkcjonuje – na jej mocy w 2008 r. do Polski przybyło zaledwie 268 osób.
Tymczasem na powrót czeka kilkanaście tysięcy Polaków – ofiar sowieckich
deportacji w głąb Rosji. Obecny projekt ustawy jest wynikiem pracy szefa SWP
oraz Związku Repatriantów Rzeczypospolitej (ZRR). Jako inicjatywa obywatelska
wymaga zebrania 100 tys. podpisów. Zajmie się tym społeczny komitet, którego
zawiadomienie w sprawie rejestracji złożył do Sejmu Jakub Płażyński. – Dla mnie
decydującym czynnikiem zainteresowania się tą sprawą był tata. Jest to bowiem
realizacja jego testamentu. Bardzo zaangażował się w przygotowanie tego projektu
– zaznacza Płażyński, przewodniczący społecznego komitetu ds. projektu ustawy o
powrocie do RP osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze
ZSRS. Przypomina, że jego ojciec zamierzał zarejestrować społeczny komitet
jeszcze 12 kwietnia. – Dla mnie jest to kontynuacja jego pracy i wypełnienie
dziedzictwa. Z drugiej jednak strony uważam, że państwo powinno wziąć
odpowiedzialność za tych ludzi, którzy znaleźli się poza granicami Polski i nie
mogą wrócić. Uważam, że jest to jak najbardziej słuszna idea i należy ją
wesprzeć – dodaje przewodniczący komitetu.
Istotną kwestią jest
zorganizowanie akcji zbierania podpisów pod projektem. Im więcej instytucji się
w nią zaangażuje, tym lepiej – jedną z nich będzie SWP oraz ZRR. Komitet liczy
na aktywność mediów, które mogłyby nagłośnić sprawę oraz wydrukować na swoich
łamach rubryki do zbierania podpisów. – Takie karty będzie można przynosić do
oddziałów SWP lub indywidualnie na miejscu się podpisać – zaznacza Płażyński.
Być może włączy się w akcję Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. Międzynarodowy
Motocyklowy Rajd Katyński już podjął decyzję, że weźmie udział w zbiórce
podpisów. – Zesłańcy, którzy jeszcze mieszkają na Wschodzie, to największa
polska hańba od 1945 roku. Jeżeli w odniesieniu do komunistów trudno mieć
pretensje – bo to oni ich tam wywozili, o tyle od 21 lat jest to już nasza hańba
– podkreśla Wiktor Węgrzyn, prezes MMRK. Przypomina, że zesłańcy oraz ich
potomkowie w dalszym ciągu żyją w miejscach wygnania i nikt się nimi nie
interesuje. – Do tej pory przyjechało bodajże około 300 rodzin, a traktuje się
je u nas jak „ruskich”. To skandal i wielki wstyd. Żaden uczciwy człowiek nie
może pozostać tutaj obojętny – konkluduje Węgrzyn.

Jacek Dytkowski

drukuj