Prokurator zbada seksanonse
Proceder umieszczania stręczycielskich anonsów w teletekstach
należących do nadawców komercyjnych bada już Krajowa Rada Radiofonii i
Telewizji. Na wniosek Prokuratury Krajowej zajmie się nią także Prokuratura
Apelacyjna w Warszawie.
Prokurator Katarzyna Szeska, rzecznik Prokuratury Krajowej, wyjaśnia, że w
tym tygodniu nasze zawiadomienie dotyczące anonsów erotycznych w teletekstach
zostało przekazane Prokuraturze Apelacyjnej w Warszawie „celem nadania biegu”. –
Przekazane nam informacje mogą w pewien sposób świadczyć o tym, że zachodzi
podejrzenie popełnienia przestępstwa, ale to można zweryfikować jedynie w sposób
procesowy. Może to uczynić jedynie właściwa jednostka prokuratury, dlatego
przekazaliśmy to prokuratorowi apelacyjnemu w Warszawie, który ma podjąć dalsze
decyzje w tej sprawie – tłumaczy prokurator Szeska. Prokuratura zdecyduje, jaka
kwalifikacja prawna zostanie ewentualnie nadana tej sprawie oraz czy zostanie
wszczęte postępowanie sprawdzające bądź procesowe. Rzecznik prasowy stołecznej
prokuratury apelacyjnej prokurator Zbigniew Jaskólski potwierdza, że
zawiadomienie wpłynęło już do tej jednostki i analizuje je prokurator referent.
– Prawdopodobnie zostanie ono przekazane do którejś z prokuratur okręgowych lub
rejonowych i tam będzie załatwiane – dodaje Jaskólski.
W sprawie
interweniował już, zgodnie ze swoją obietnicą, poseł Jan Dziedziczak (PiS),
członek sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Wystosował dwa listy: do
przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego
oraz do rzecznika praw dziecka Marka Michalaka. – Zacytowałem fragment artykułu
z „Naszego Dziennika” alarmujący o tym niepokojącym zjawisku, a następnie
poprosiłem o interwencję oraz o informację o podjętych działaniach – relacjonuje
Jan Dziedziczak. Na odpowiedź wciąż czeka. Natomiast poseł Stanisław Pięta
(PiS), który także deklarował zaangażowanie w tej kwestii, tłumaczy się, że
pochłonęły go bieżące wydarzenia lokalne związane z przedłużającym się strajkiem
pielęgniarek w Bielsku-Białej. – Te pisma mam już prawie przygotowane, ale nie
udało mi się tego na razie sfinalizować. Na pewno to zrobię, tylko potrzebuję
jeszcze kilku dni – zapewnia poseł Pięta.
Przewodniczący KRRiT poinformował
nas, że Rada przyjęła zgłoszenie tej sprawy i jest ona wnikliwie badana. Biuro
Skarg i Wniosków przygotowuje raport na ten temat. Jeżeli potwierdzą się
nieprawidłowości związane z naruszeniem art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji,
zakazującym rozpowszechniania treści mogących negatywnie wpływać na rozwój
małoletnich odbiorców, zgodnie z procedurą, nadawcy będą musieli złożyć
wyjaśnienia w tej kwestii. Zbadanie sprawy zlecił swoim prawnikom również
rzecznik praw dziecka Marek Michalak.
Wulgarne seksanonse, do których dostęp
w żaden sposób nie jest zabezpieczony przed dziećmi, zamieszczane są na stronach
telegazet kilku stacji telewizyjnych, m.in. TVN, Polsatu i TV 4. Telewizja
Polska od nich stroni. Prymitywne treści szkodzą zresztą nie tylko najmłodszym,
którzy na nie bezwiednie natrafiają. Psychologowie dowiedli, że mają
destrukcyjny wpływ na psychikę dorosłych, bo niszczą wrażliwość. Ofiarami takich
reklam są też traktowani jak towar mężczyźni i kobiety zniewoleni przez
pornobiznes.
Jak informowaliśmy, Polska jest na etapie wdrażania unijnej
dyrektywy o świadczeniu usług audiowizualnych, w której jest mowa o tym, że
teletekst – oprócz audycji radiowych i telewizyjnych – jest usługą
audiowizualną, za której treść jest odpowiedzialny nadawca.
Dla stacji
telewizyjnych umieszczanie takich ogłoszeń to dochodowy biznes, stąd trudno się
spodziewać, że dobrowolnie z tego zrezygnują. Pojedynczy anons na stronie z
osobnym numerem, który będzie emitowany przez tydzień na tzw. pierwszym ekranie,
to dla zleceniodawcy wydatek 400-600 złotych.
Maria S. Jasita
