Białoruski test
Po raz kolejny reżim prezydenta Łukaszenki ponowił szykany i represje
wobec mniejszości polskiej na Białorusi. Alaksandr Łukaszenka – były dyrektor
sowchozu i do rozpadu Związku Sowieckiego komunistyczny aparatczyk, a obecnie
prezydent Białorusi, nie jest żadnym dyktatorem, jak często bywa określany w
polskich mediach. Łukaszenka to najwyżej jakaś karykatura dyktatora, a
dokładniej „marionetkowy dyktator” Moskwy w Mińsku. Długi cień Kremla sięga
Mińska i nie jest przecież przypadkiem, że brutalne naruszanie praw człowieka
oraz represje wobec Polaków na taką skalę rozpoczęły się wraz z dojściem do
władzy na Kremlu Władimira Putina. To nie kto inny tylko właśnie on jest od
dziesięciu przeszło lat protektorem Łukaszenki, to on stoi za antypolskimi
działaniami reżimu białoruskiego. To nie Łukaszenka, ale funkcjonariusz KGB,
były prezydent, a obecnie premier Rosji w jednej osobie Władimir Putin, jest
prawdziwym dyktatorem z tzw. ZBiR (Związek Białorusi i Rosji).
Rosyjska inspiracja ma szerszy kontekst niż eskalacja nikczemnych szykan
białoruskiej bezpieki i milicji wobec Polaków. Rosjanie przeprowadzają
polityczny test na Polsce. Sprawdzają naszą siłę, nasze słabości, naszą
odporność, a także możliwości Polski w UE. Białoruski test stanowi prowokację
rosyjską, wszyscy bowiem politycy nie tylko w Polsce, ale także w Europie
doskonale wiedzą, że za Łukaszenką stoi Władimir Putin. Jeśli chodzi o realne
korzyści, reżim białoruski nie ma wiele z tego, że prześladuje Polaków.
Natomiast władze moskiewskie mają strategiczne korzyści polityczne, osłabiając
znaczenie Polski na arenie międzynarodowej. Wiadomo, że dyplomacja rosyjska chce
zneutralizować Polskę wewnątrz Unii Europejskiej jako państwo, które wciąga
Brukselę w konflikty z Moskwą. Należy bardzo mocno podkreślić, że to nie naród
białoruski, ale reżim Łukaszenki jest antypolski. Białorusini, w przeciwieństwie
do innych naszych sąsiadów wschodnich, nigdy nie byli przeciwko Polakom.
Totalitarne władze w Mińsku trzymają pod butem nie tylko Polaków, ale cały naród
białoruski. Dlatego w interesie Polski, ale też UE jest wyrwanie Białorusi spod
wpływów rosyjskich i doprowadzenie do upadku reżimu Łukaszenki w Mińsku. Narusza
on prawa człowieka i prawo międzynarodowe dotyczące mniejszości narodowych, a
taką są Polacy na Białorusi, których jest ponad pół miliona, a do polskich
korzeni przyznaje się po cichu drugie tyle.
Polska mniejszość na Białorusi to
nie jest Polonia, jak często słyszymy w mediach, to nie są emigranci z Polski.
To są nasi rodacy, którzy mieszkają tam od pokoleń z dziada pradziada. Dziś to
często ci najbiedniejsi, ale zarazem najbardziej twardzi. To ci, którzy
przetrwali represje rusyfikacji, niegdyś carskiej, później sowieckiej, a teraz
wystawieni są na poniewieranie przez reżim Łukaszenki. To o nich można i należy
mówić, że są solą ziemi! To oni – potomkowie Polaków mieszkających od wieków nad
Niemnem, Bugiem i Piną, w Grodnie, Brześciu, Witebsku, Pińsku, Nowogródku –
stanowią żywe świadectwo dawnych Kresów Rzeczypospolitej! To oni chronią jeszcze
dzisiaj wszystko to, co Ojciec Święty Jan Paweł II nazywał polską pamięcią i
tożsamością, a co jest polskim dziedzictwem narodowym na Kresach. To oni,
chodząc do kościoła, nie tylko się modlą, ale ochraniają te kościoły przed
barbarzyństwem dewastacji, tak jak wcześniej zdewastowane zostały liczne zabytki
polskie w województwach wschodnich dawnej Rzeczypospolitej. Z ubolewaniem należy
stwierdzić, iż III Rzeczpospolita jest zupełnie bezradna wobec represji w
stosunku do Polaków na Białorusi. Nigdy żaden polski prezydent ani żaden polski
premier, poza ogólnikowymi frazesami przed kamerami TV i mikrofonami radia – nie
zadziałał tak skutecznie, aby powstrzymać haniebne szykany wobec naszych
rodaków. Żaden rząd RP nie walnął dotąd pięścią w stół, aby powiedzieć – dosyć
tego! Oczywiście pozostaje pytanie: a co Polska może zrobić? Wypowiedzieć wojnę
Białorusi? Zerwać stosunki dyplomatyczne? Zablokować tranzyt tirów do Europy? To
wszystko jest politycznie nierealne. Najważniejsze jest bezpieczeństwo
białoruskich Polaków. Rzeczpospolita nie może pozwolić, aby oni byli krzywdzeni!
Ale na razie mamy polityczny test. Tak, to jest test – bezkarność zawsze
rozzuchwala napastnika i nie inaczej postępuje prezydent Łukaszenka. A za jego
plecami spogląda na ten test premier Putin. Ten z szerszej, moskiewskiej
perspektywy ocenia strategicznie słabość Polski i nie omieszka tej słabości
wykorzystać dla swych imperialnych celów.
Tym podstawowym celem jest
wyizolowanie Polski wewnątrz Unii Europejskiej i NATO. Łukaszenka –
„marionetkowy dyktator” w Mińsku, jest tylko skutecznym środkiem do realizacji
tego strategicznego celu Moskwy.
prof. Józef
Szaniawski
