Nie mogę odszukać grobu własnych rodziców

Z Janiną Kalinowską, przewodniczącą zamojskiego Stowarzyszenia Upamiętnienia Polaków Pomordowanych na Wołyniu, rozmawia Jacek Dytkowski



Listopad to okres, w którym szczególnie pamiętamy o grobach naszych bliskich. Jak to wygląda, jeśli chodzi o upamiętnienie ofiar UPA na Wołyniu?

– Niestety, nie jesteśmy w stanie w ciągu jednego dnia odwiedzić wszystkich takich miejsc. Nasze Stowarzyszenie postawiło już ponad 33 krzyże upamiętniające ofiary mordów, i to w bardzo odległych od siebie stronach. W październiku byliśmy na Wołyniu dwa razy. Za pierwszym razem objazd obejmował pewną część krzyży. Zapaliliśmy znicze, ustawiliśmy kwiaty i się pomodliliśmy. Natomiast za drugim razem – tydzień przed 1 listopada – pogoda nie wszędzie pozwoliła nam dotrzeć. Krzyże te stoją w szczerym polu. W ich miejscu była na przykład osada lub polska wieś, z której ludzie zostali wymordowani. Domy zrównano z ziemią i teraz rosną tam tylko chwasty. Tak zresztą wygląda większość ziem na Ukrainie. Nie ma żadnej drogi dojazdowej do krzyża – jedzie się do niego przez pola. Kiedy pada deszcze, dotarcie na miejsce jest niemożliwe, gdyż samochód grzęźnie w błocie. Na szczęście mamy zaprzyjaźnionego księdza Jana z Łucka, któremu zostawiamy zakupione przez nas znicze. Zapala je tam, gdzie jest jeszcze możliwość dojazdu. Nie jesteśmy w stanie odwiedzić wszystkich tych miejsc. W każdym razie w październiku udało się nam dojechać do Fundumy, Aleksandrówki, Mochylna, Porycka, Werby i Helenówki.

Pod krzyżem nie ma konkretnego grobu?

– Po dokonanym mordzie wykopano dół w szczerym polu, pod rowem, albo żywcem wrzucano ludzi do studni. Tam nie ma grobów. Cała ziemia wołyńska to jedna wielka mogiła. Zginęło tam około 70 tys. ludzi. Nie ma zatem mogił zbiorowych, bo nikt pomordowanych nie chował. Teraz, po latach, nie sposób ich odnaleźć. Nie mogę odszukać grobu własnych rodziców. Stawialiśmy krzyże dla tej miejscowości, w której – jak się okazało – dawniej mieszkali ludzie. Na bezimiennej tablicy wymieniamy liczbę zamordowanych, ustaloną na podstawie zeznań świadków i relacji tych, którzy przeżyli pogrom.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj