Bez CETC „zachodnia ściana” Polski straci szansę na rozwój
Z Markiem Gróbarczykiem, europosłem PiS, byłym ministrem Gospodarki Morskiej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Mariusz Bober
Uczestniczył Pan niedawno w spotkaniu przedstawicieli Parlamentu Europejskiego z komisarzem ds. rozwoju regionalnego w sprawie Strategii Bałtyckiej, na którym pytał Pan o losy Środkowoeuropejskiego Korytarza Transportowego. Co Pan usłyszał?
– Wstępny kształt strategii zakładał, że dwa korytarze przypadną na Polskę jako priorytetowe trasy transportu mające wpływ na rozwój Europy. Chodzi o Korytarz 6, biegnący z południa Europy do portów Gdańsk – Gdynia, wzdłuż autostrady A1, oraz o korytarz łączący Morze Adriatyckie z Morzem Bałtyckim poprzez zespół portów Szczecin i Świnoujście, biegnący wzdłuż zachodniej granicy Polski (CETC). Jest to najkrótsza droga z północy na południe Europy. Jednak w ostatniej wersji pozostał tylko Korytarz 6, natomiast wypadł CETC. Na moje pytanie, dlaczego tak się stało, komisarz ds. rozwoju regionalnego Komisji Europejskiej Paweł Samecki odpowiedział, że to poszczególne rządy zgłaszają priorytetowe dla nich projekty.
Więc to rząd PO wyrzucił CETC z listy priorytetowych projektów?
– Na to wygląda. Tak też można zrozumieć wypowiedź wiceminister infrastruktury Anny Wypych-Namiotko, która oświadczyła, że Strategia Bałtycka w obecnym kształcie jest dobra.
Nie ma już szans na wpisanie CETC do Strategii Bałtyckiej?
– Jest. Ostateczną decyzję o jej kształcie podejmie na jesiennym szczycie Rada Unii Europejskiej w randze ministrów transportu, w której z Polski będzie brał udział minister infrastruktury Cezary Grabarczyk.
Jakie skutki będzie miało dla zachodnich województw Polski przekreślenie projektu CETC?
– Przyjęcie Strategii Bałtyckiej w obecnym kształcie oznacza w praktyce wycięcie tzw. ściany zachodniej Polski z rozwoju kraju. Wiadomo już, że nie będzie budowana autostrada A3, a zamiast niej powstanie droga S3, która będzie miała jedynie status drogi ekspresowej. Niemcy przeforsowali swój projekt korytarza biegnącego z Rostoku na południe Europy, który jest dłuższy od CETC o blisko 300 kilometrów. Jednak, jak widać, dla KE to nie jest argument. Jeśli nie uda się przywrócić projektu CETC na listę priorytetów Strategii Bałtyckiej, Szczecin straci status portu o europejskim znaczeniu. Takie znaczenie będzie miał natomiast niemiecki port w Rostoku, przez który wiedzie konkurencyjna dla polskiego korytarza trasa.
Czy rzeczywiście wpisanie projektu CETC do Strategii Bałtyckiej ma tak duże znaczenie?
– Chodzi nie tylko o fundusze unijne, ale także kwestie formalno-prawne. Wpisanie projektu na listę priorytetów Unii oznacza, że znacznie szybciej i łatwiej będzie go można wykonać.
Ale projekt polskiego korytarza może być jeszcze zrealizowany później?
– Zapewne gdzieś w 2018 r., jeśli wcześniej zostanie zmieniona Strategia Bałtycka. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę obecny kryzys gospodarczy i zmiany geopolityczne w Europie, to staje się jasne, że wówczas będzie już za późno na nadgonienie opóźnienia w rozwoju zachodniej części kraju, a zwłaszcza portu w Szczecinie.
Tym bardziej że już wtedy zapewne będzie działał korytarz po stronie niemieckiej...
– Dokładnie. Doprowadzi to do regionalizacji Szczecina i zachodniego wybrzeża.
O jakie dochody z tytułu funkcjonowania takiego korytarza toczy się gra?
– Nie ma takich szacunków. Jednak można zrobić porównanie z obrotem towarowym portów. Zespół Portów Morskich Świnoujście – Szczecin był porównywalny w obrotach z portami niemieckimi, m.in. z tym w Rostoku. Jeśli – w przypadku wykluczenia CETC – ten transport przeniesie się poza naszą zachodnią granicę, to wiadomo, że spadną także dochody z tego tytułu. To akurat nie ulega wątpliwości, jeśli niemiecki korytarz, tak jak to jest obecnie, stanie się priorytetem dla Unii, tam powstaną szybkie i sprawne połączenia komunikacyjne, zasilone funduszami z UE. To całkowicie zahamuje rozwój gospodarczy zachodniej Polski.
Dziękuję za rozmowę.
