Wykorzystanie funduszy unijnych to patriotyczny obowiązek



Z Przemysławem Lachem, wykładowcą WSKSiM na podyplomowych studiach na kierunku zasady wykorzystania funduszy UE, niezależnym ekspertem ds. funduszy unijnych z Centrum im. Adama Smitha w Warszawie, rozmawia Dorota Zbierzchowska

Mijają kolejne miesiące perspektywy finansowej 2007-2013, w której Polska ma do pozyskania ponad 67 mld euro z unijnej kasy. Nadzieje Polaków są bardzo duże, a jak w rzeczywistości nasz kraj radzi sobie z wykorzystaniem tych środków?

– Prawdę mówiąc, pod rządami obecnej ekipy koalicji PO – PSL Polska bardzo słabo radzi sobie z wykorzystaniem środków unijnych. Brak ogólnej przejrzystej polityki państwowej: gospodarczej, finansowej, dyplomatycznej, historycznej, w interesie Polski ma również, niestety, złe odbicie w działaniach dotyczących wsparcia UE dla naszego kraju. Prawdą jest, iż Polska otrzymała wyjątkową szansę w postaci największej w historii UE części funduszy strukturalnych i spójności, którą powinna wykorzystać w pełni na inwestycje infrastrukturalne typu: drogi, rozwój rodzimych przedsiębiorstw, oraz inwestycje społeczne, takie jak: zmniejszenie bezrobocia, praktyczna edukacja, badania naukowe czy informatyzacja. Fundusze UE tworzą wiele możliwości wykorzystania ich na rzecz Polski, lecz musi to być rzeczywiście realizowana strategia sfer rządzących. Optymalne wykorzystanie tak olbrzymiej kwoty – 67 miliardów euro – w ograniczonym czasie wymaga przygotowań, śmiałych wizji, szybkich decyzji gospodarczo-finansowych, o które w rządzącej koalicji, niestety, bardzo trudno. W konsekwencji zamiast celnych posunięć mamy uprawianie propagandy i manipulowanie niewiedzą społeczeństwa o prawdziwych ustaleniach z UE i mechanizmach działania funduszy unijnych. Musimy mieć jednak świadomość, że drugi raz w kolejnych perspektywach, na tle poczynań obecnej eurokracji, sytuacja darowania nam 67 miliardów się nie powtórzy. Wobec powyższego wykorzystanie w pełni wszystkich funduszy jest dziś patriotycznym obowiązkiem i absolutnym priorytetem ściśle powiązanym z naszym sukcesem gospodarczo-społecznym. Ilość i szybkość wykorzystywania środków UE zależy od sprawności systemu wdrażania, czyli tzw. obiegu funduszy tworzonego przez samego zainteresowanego – a więc przez rządy kierujące Ministerstwem Rozwoju Regionalnego zajmującym się tym zagadnieniem w skali Polski.

Co w takim razie najbardziej przeszkadza w skutecznym „obiegu” funduszy UE?

– Właśnie złe zarządzanie i złe wdrażanie funduszy UE. Całkowitą odpowiedzialność za wszelkie przeszkody w dobrym i szybkim wykorzystaniu funduszy UE ponosi polska administracja. Nowa ekipa PO – PSL zaczęła bowiem od wywrócenia całego porządku zaplanowanego na perspektywę 2007-2013, wynegocjowanego i zatwierdzonego przez Komisję Europejską i odchodzący zespół minister Grażyny Gęsickiej. Warto przypomnieć, że był to znakomity projekt, zgodny z polityką regionalną UE przyspieszenia rozwoju województw wschodnich i południowych oraz wyrównywania szans inwestycyjnych obszarów czekających na to długie lata w zapomnieniu. Dodajmy, iż zespół minister Gęsickiej i wiceministra Władysława Ortyla dokonał realnego skoku w wykorzystaniu funduszy UE w niespełna dwa lata – z 4 proc. za rządów postkomunistów do około 80 procent(!).

Obecna kadra ministerstwa z PO tworzy i mnoży bariery przedłużania procedur konkursowych, dokonuje zmian w trakcie ich trwania, nie zważa na terminy umów i płatności ze strony jednostek administracyjnych nadzorujących wdrażanie. Prowadzi działania dorywcze i niezorganizowane, bez wyraźnej wizji. Do tego dziś wykorzystanie środków UE przedstawia się za pomocą złych wskaźników, których wiarygodność podważyć może każdy statystyk i które podkreślają uprawianie propagandy zamiast rzetelnej informacji i edukacji społeczeństwa na temat tak ważny dla obywateli.

Często w nomenklaturze unijnej pojawia się termin „beneficjent”. Co on oznacza?

– Beneficjent oznacza: obdarowany, uczestnik wykorzystania funduszy UE. Do beneficjentów należą m.in. stowarzyszenia i fundacje, uczelnie, samorządy wszystkich szczebli, przedsiębiorcy i rolnicy. Ich rola w wykorzystaniu funduszy UE jest najważniejsza. To oni rozpoznają najlepiej dane problemy i potrzeby społeczno-inwestycyjne w swoich środowiskach, piszą wnioski aplikacyjne, przedzierają się przez procedury konkursowe i wygrywają dotacje unijne, a po zwycięstwie ryzykują i odpowiadają za rozliczenie projektu. Właśnie beneficjenci-wnioskodawcy praktycznie wykorzystują fundusze UE i są bez wątpienia w całym procesie najistotniejsi. Z doświadczenia wiem, że ich wytrwałość i kompetencje przyczyniają się w największej mierze do właściwego spożytkowania środków unijnych. Niestety, rządowa i biurokratyczna administracja często nie traktuje beneficjentów jako partnerów, których należy szanować. Z drugiej zaś strony beneficjenci-wnioskodawcy są odporni na różne utrudnienia i dzielnie działają dalej, pomagając ludziom i Polsce.

Co zatem zrobić, by stać się beneficjentem środków unijnych?

– Aby stać się wartościowym beneficjentem, czyli pozyskiwaczem funduszy UE dla Polski i realizatorem ich wykorzystania na wszelkiego rodzaju pożyteczne inicjatywy inwestycyjne, należy poznać dogłębnie prawdziwe mechanizmy działania środków unijnych. Trzeba umieć odpowiedzieć na podstawowe pytania: skąd się biorą wspólne pieniądze UE, jak są wydawane, komu ile przyznano i na co, na jakich obustronnych warunkach, a przede wszystkim, jaki jest bilans przychodów i korzyści w stosunku do kosztów członkostwa Polski w Unii. Nie jest to jednak mocna strona rządowej edukacji fundowanej w mediach społeczeństwu.

Jaka jest rola szkoleń, kursów i studiów podyplomowych, np. prowadzonego już od kilku lat przez WSKSiM kierunku zasady wykorzystania funduszy unijnych, w podnoszeniu świadomości społeczeństwa polskiego na temat możliwości skorzystania ze środków UE zarówno dla własnego rozwoju, jak też dla dobra społeczności lokalnych?

– Rola studiowania i edukacji społecznej w dziedzinie problematyki funduszy UE prowadzonej przez WSKSiM w Toruniu jest na tle innych uczelni i instytucji państwowych ogromnie pozytywna, rzetelna, naukowa. Niewątpliwie to rola wiodąca, tak zresztą jak w innych bardzo ważnych dla Polski dziełach i kierunkach rozwoju. W tym ośrodku, stworzonym przez Ojców Redemptorystów, znalazło się miejsce na praktyczną i obiektywną analizę zagadnień wykorzystania środków UE dla Polski. Mam na myśli przede wszystkim zajęcia przygotowujące do pisania jak najlepszych wniosków aplikacyjnych i do udanej realizacji wygranych projektów.

Słuchacze studiów podyplomowych składają właśnie bardzo ciekawe prace dyplomowe w formie wniosków o dofinansowanie przedsięwzięć z funduszy unijnych. Czy mógłby Pan przybliżyć, jakiego typu projekty powstają w ramach tych jednosemestralnych studiów na toruńskiej uczelni?

– Warto podkreślić, że kierunek zasady wykorzystania funduszy UE obejmuje w WSKSiM tylko jeden semestr. To stosunkowo krótko, biorąc pod uwagę obszar wiedzy i ogrom wyzwań, ale jednocześnie stwierdzamy jako wykładowcy wielkie zaangażowanie słuchaczy i szybki efekt w postaci pracy dyplomowej napisanej zgodnie z obowiązującymi regułami aplikacyjnymi wniosku. Same projekty dotyczą wszystkich możliwych kierunków: budowy dróg gminnych i powiatowych, oczyszczalni, pływalni i boisk, rozbudowy gospodarstw i agroturystyki. Najliczniejsze są projekty – według mojej oceny, rozkłada się to w równych częściach – na rozwój inwestycyjny polskich firm oraz tworzenie nowych miejsc pracy dla bezrobotnych i przeciwdziałanie patologiom społecznym.

Absolwenci niejednokrotnie z powodzeniem składają swoje wnioski i otrzymują dofinansowanie ze środków UE. Ale to dopiero pierwszy krok. Czy wiedza zdobyta podczas zajęć może być pomocna również później, podczas realizacji projektów?

– Bez przesady można powiedzieć, iż po zakończeniu studium ponad 90 proc. tych prac bierze udział w rzeczywistych konkursach i dużo z nich zwycięża. Mamy wiele przykładów, że wnioski naszych słuchaczy są z powodzeniem realizowane. Na corocznych konferencjach na temat funduszy UE absolwenci prezentują swój praktyczny i rzeczywisty dorobek. Nie ma lepszego świadectwa potwierdzającego słuszność, rolę i osiągnięcia WSKSiM na tym polu. Nie ma większej satysfakcji dla nas, wykładowców, jak ta, gdy absolwenci opowiadają o swoich tak potrzebnych dokonaniach, stając się naszymi kolegami w realizacji projektów. W tym sensie wiedza zdobyta podczas zajęć jest pomocna i rozwijana poprzez dalsze projekty.

Cały geniusz uczelni toruńskiej polega na tym, że studium z zasad wykorzystania funduszy unijnych jest zaczynem wielkiej myśli połączonej z praktycznymi działaniami, które – jak widać po zakończeniu kolejnych semestrów – są od razu wdrażane, rozwijają się ofensywnie i zdobywają konkretne środki unijne. Muszę przyznać, że utrzymujemy coraz szersze kontakty z absolwentami, którzy współpracując z nami, zagęszczają ogólnopolską sieć ludzi katolickiej formacji pochodzących z różnych miejscowości, biorących czynny i pozytywny udział w społeczno-gospodarczym życiu Polski.

Dziękuję bardzo za rozmowę.

drukuj