Prorok na przełomie tysiącleci

SANTO SUBITO

Z metropolitą wrocławskim JE ks. abp. Marianem Gołębiewskim rozmawia Mariusz Kamieniecki

Choć wciąż oczekujemy na ostateczny werdykt Kościoła, to w sercu czujemy i mówimy o Słudze Bożym – święty. Co zdaniem Księdza Arcybiskupa jest wyznacznikiem świętości Papieża Polaka?

– Odpowiedź zawiera się w zawołaniu biskupim „Totus Tuus”, które doskonale oddaje, kim naprawdę był Jan Paweł II, a był cały poświęcony Bogu i oddany Matce Najświętszej ze wszystkimi swoimi umiejętnościami, horyzontem myślowym i całą bogatą gamą swojej osobowości. Osobiście miałem wielkie zaufanie do mądrości Papieża, który bardzo rzeczowo, trafnie, z niezwykłą precyzją i znajomością rzeczy wypowiadał się w różnych, często bardzo istotnych sprawach. Wyznacznikiem świętości Sługi Bożego jest przede wszystkim Jego niezwykle bogate człowieczeństwo, co było widoczne podczas spotkań z Nim, w Jego rozmowach i po tym, jak prowadził dialog. Czasem był wyciszony, nieraz promieniował energią. Choć każdy z nas nosi w sobie przekonanie o świętości Jana Pawła II, to na ostateczny werdykt musimy poczekać, poddając się procedurom wypracowanym przez Kościół.


Podczas Mszy św. przy grobie Sługi Bożego w 30. rocznicę Jego wyboru na Stolicę Piotrową powiedział Ksiądz Arcybiskup, że Jan Paweł II był prorokiem na przełomie tysiącleci…


– Dość często panuje błędne przekonanie, że prorok to ten, który przepowiada przyszłość. W proroctwie biblijnym jest to rzecz wtórna, zaś prorok to ten, który przemawia w imieniu Boga. Dla mnie Jan Paweł II to był niezwykły mąż i widzialna głowa Kościoła, który zawsze przemawiał w imieniu Boga. Czynił to z wielką odpowiedzialnością i trudno było Go nie słuchać, a tym bardziej się sprzeciwiać. Pisma czy przemówienia, jakie pozostawił, mają wymiar profetyczny. Wybiegał daleko naprzód, mam tu na myśli Społeczną Naukę Kościoła, a zwłaszcza encyklikę „Evangelium vitae”. Współczesny świat neguje fundamentalne prawdy dotyczące życia ludzkiego, próbuje też wcielać się w rolę Stwórcy. Pokusy są tu ogromne, a ryzyko wielkie. Tymczasem Papież, przemawiając jako Namiestnik Chrystusa na ziemi, podkreślił wyraźnie i zdecydowanie, że wszelkie techniki sztucznego zapłodnienia, które miałyby zastępować akt małżeński, są moralnie niedopuszczalne, a mówienie o jakimkolwiek kompromisie w kwestii dopuszczalności metody zapłodnienia in vitro jest niedorzeczne. Przewidział też, że tym, co będzie osią konfliktu między Kościołem a światem, jest właśnie walka o życie, spór o integralność życia, o godność osoby ludzkiej. Uważam, że wymiar nauczania Ojca Świętego ma charakter profetyczny, jak gdyby przeczuwał On, w jakim kierunku pójdą wielkie konflikty naszej cywilizacji.


Z ramienia Komisji Episkopatu Polski jest Ekscelencja promotorem i opiekunem Dzieła Biblijnego, które nosi imię Jana Pawła II. Co sprawiło, że patronem tego dzieła jest właśnie Sługa Boży?


– W momencie, gdy dzieło to dojrzewało, wspólnie z ks. prof. Henrykiem Witczykiem zastanawialiśmy się, jakie imię powinno nosić. Propozycje były różne i odnosiły się do znanych w historii biblistów. Jednak nasza myśl poszła w kierunku Jana Pawła II, ponieważ kiedy czyta się Jego encykliki, adhortacje posynodalne czy inne dokumenty, to można zauważyć, że Ojciec Święty formułuje swoje myśli na kanwie teksów biblijnych. Stąd też doszliśmy do wniosku, że Jan Paweł II to Papież Pisma Świętego.


Każdy z nas ma swoje wspomnienia związane ze Sługą Bożym Janem Pawłem II, choć nie każdy miał szczęście z Nim się spotykać. Księże Arcybiskupie, proszę opowiedzieć o swoich spotkaniach z Ojcem Świętym?


– Spotkań z Ojcem Świętym było kilka, ale chciałbym się zatrzymać przy jednym. Chcąc wyrazić swą wdzięczność za nominację na biskupa koszalińsko-kołobrzeskiego, która miała miejsce 20 lipca 1996 r., pod koniec grudnia tegoż roku udałem się do Rzymu. Zostałem zaproszony na obiad do Papieża w pierwszym dniu nowego roku, w święto Macierzyństwa Najświętszej Maryi Panny. Ojciec Święty pytał o różne sprawy, m.in. o pracę pasterską na Pomorzu, ale interesował się także losem ludzi, którzy stracili pracę po rozwiązaniu PGR-ów itp. Były życzenia noworoczne, pamiątkowe zdjęcia i kiedy już po pożegnaniu wychodziłem, Jan Paweł II przywołał mnie jeszcze do siebie i ku mojemu zaskoczeniu zapytał, gdzie wpada rzeka Drawa… Odpowiedziałem, że wprawdzie jestem pół roku w diecezji, ale wszystkich zakątków jeszcze nie znam. Wówczas Papież opowiedział mi, jak miło wspomina te miejsca, kiedy przed laty uczestniczył w spływach kajakowych rzeką Drawą. Kiedy wróciłem do kraju, sprawdziłem, którędy dokładnie wiódł szlak papieskiej wędrówki, który zresztą nosi dziś imię ks. Karola Wojtyły. To wydarzenie na Watykanie, przy wszystkich ważnych i mądrych rozmowach, jakie przeprowadzał, świadczy o wielkiej naturalności, ogromnej pamięci Papieża, umiłowaniu polskiej przyrody i wędrówek na szlaki, do których zawsze chętnie myślami powracał.


Bóg zapłać za rozmowę.
drukuj