Najpierw zlikwidowali, teraz odwołują decyzję

Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. dr. Władysława Biegańskiego w Łodzi znowu będzie miał oddział chirurgii

Zarząd województwa łódzkiego podjął decyzję o ponownym uruchomieniu chirurgii w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu im. dr. Biegańskiego w Łodzi. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pół roku temu to właśnie zarząd, w którym zasiadały trzy osoby z obecnego składu, zdecydował, by oddział zamknąć. Zarówno przedtem, jak i teraz robi to bez konsultacji z kimkolwiek – z radnymi czy przedstawicielami szpitala. I choć ci ostatni cieszą się z powrotu dobrego oddziału, to wszyscy zastanawiają się, komu zależało na jego zamknięciu i dlaczego decyzje podejmowane są w taki sposób. Tym bardziej że informację o tym uzyskaliśmy od pracowników wydziału zdrowia, gdyż rzecznik marszałka stanowczo zaprzecza, by taki temat poruszany był na posiedzeniu zarządu.

– Co prawda w Łodzi brakuje łóżek chirurgicznych, ale czy ktoś zastanowił się, co z kontraktem z NFZ? – pytali radni opozycji. Dlatego wiceprzewodnicząca klubu Krystyna Grabicka złożyła interpelację w tej sprawie. Domaga się wyjaśnienia likwidacji, która decyzją zarządu odbyła się na przełomie lipca i sierpnia – a więc zaledwie pół roku temu – i tego, że tak jak wtedy, tak i teraz zarząd nie informował o tym radnych sejmiku województwa. Radnych interesuje także, z jakich środków finansowana będzie działalność ponownie uruchomionego oddziału, w sytuacji gdy wiadomo, że NFZ zawiera kontrakty ze szpitalami i oddziałami na 3-letnie okresy. Według nich, teraz nie ma możliwości zawarcia kontraktu z NFZ, gdyż środki na tę działalność zostały już rozdysponowane na rzecz innych szpitali. – Kto odpowiada za taki bałagan i narażanie pacjentów na niedostateczne zabezpieczenie ich potrzeb zdrowotnych? – zastanawiała się Grabicka.

– Zarząd nie podjął takiej decyzji – przekonuje nas rzecznik marszałka Marcin Nowicki, pytany o decyzję. Według niego, do 20 grudnia Wojewódzki Specjalistyczny Szpital im. dr. Władysława Biegańskiego miał przedstawić program restrukturyzacji i będzie on teraz rozpatrywany. – Temat Biegańskiego może pojawić się na zarządzie po Nowym Roku – zauważył. O przyjętym przez zarząd wniosku radni i my wiemy od pracowników wydziału zdrowia urzędu marszałkowskiego. Dlaczego rzecznik wprowadza nas w błąd? Nie wiadomo.

Z decyzji cieszy się personel szpitala. – To bardzo zasadna uchwała – powiedział nam Zdzisław Bujas z Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych. – Po pierwsze dlatego, że karetki wożą chorych wymagających pobytu na oddziale chirurgii z Łodzi do szpitali w okolicznych miastach, po drugie – nowoczesna intensywna terapia w naszym szpitalu nie ma racji bytu bez chirurgii – podkreślił. W jego opinii, najważniejsza jest teraz kwestia – kto i po co zlikwidował oddział. – Wielu osobom zależało na tym, by przestał on w takim kształcie istnieć, czy to miał być oddział dla swoich? – pytał. Gdy podejmowana była decyzja o likwidacji, osobą odpowiedzialną za służbę zdrowia w województwie był Stanisław Olas (PSL), teraz znajduje się on także w zarządzie – jest wicemarszałkiem i odpowiada również za służbę zdrowia. Z osób, które w lipcu w zaciszu gabinetu podejmowały taką decyzję, w zarządzie są ponownie Stanisław Witaszczyk (PSL) i Krzysztof Makowski (SLD).

Tymczasem NFZ wykupił już świadczenia i oddział chirurgii w Biegańskim nie ma szans na kontrakt. – Nie wiem, czego marszałek Olas oczekuje teraz od budżetu państwa – powiedział Błażej Torański, rzecznik łódzkiego oddziału NFZ. – Jesteśmy jednostką budżetową i rozdysponowaliśmy już pieniądze – dodał. Według niego, jeśli ktoś zamyka i otwiera oddział, to jest to niezależne od funkcjonowania Funduszu. – Zdrowie to zbyt poważna sprawa, by zarządzać nim jak kioskiem z warzywami – stwierdził. A tak, według niego, robi marszałek Stanisław Olas.

Anna Skopinska
drukuj