Gospodarka ma się dobrze

– Rok 2006 był najlepszy dla polskiej gospodarki, ale nie jest to zasługa rządu – tak ocenił mijający rok w gospodarce poseł Adam Szejnfeld (PO). – Sukces polskiej gospodarki jest zasługą przedsiębiorców – dodał.

Poseł PO mówił podczas wczorajszej konferencji prasowej, że podstawą rozwoju gospodarki, według założeń PiS, miało być tanie państwo. Tymczasem – według niego – „zamiast zmniejszać zatrudnienie w administracji, zostało ono zwiększone o prawie 7 tys. osób”.
Poseł podkreślił, że sukces naszej gospodarki wynika z wyższego niż planowano wzrostu PKB, który wynosi 5,2 proc. Jednak polityk PO nie widzi w tym zasługi rządu PiS.
– Twierdzę, że to nie działania rządu, ale ludzi, przedsiębiorców, są wynikiem tych danych – powiedział Szejnfeld. Według posła, na nasze osiągnięcia składają się takie czynniki, jak: wzrost wydajności pracy pracowników, wzrost płac (realnie o 4 proc.), większa absorpcja funduszy unijnych przez pracodawców, inwestowanie zysków przez firmy, a także bardzo dobra koniunktura w krajach Unii Europejskiej oraz w USA, Chinach, Indiach. To wywołało – zdaniem posła – wzrost konsumpcji, którego „w Polsce dotąd na taką skalę nie było”.
– Wzrost popytu wewnętrznego stał się podwaliną obecnego stanu – powiedział poseł, dodając, że we wcześniejszych latach motorem rozwoju był eksport, a nie popyt wewnętrzny.
– Cechą charakterystyczną minionego roku, która wspomagała rozwój gospodarczy, był wzrost płac – dodał. Według niego, wzrost gospodarczy wspomagała także bardzo niska inflacja. – Za ten pozytywny efekt odpowiada Rada Polityki Pieniężnej i NBP – mówił Szejnfeld. Poseł przyznał, że mamy spadek bezrobocia do 14,8 proc., jednak – jak podkreślił – w minionym roku stworzono w Polsce tylko o 38 tys. miejsc pracy więcej niż w 2005 r., co wskazuje, że zmniejszenie się liczby bezrobotnych jest wynikiem głównie emigracji za granicę, a nie tworzeniem stanowisk pracy w kraju. Zauważył także, że na rynku pracy pojawiło się nowe zjawisko polegające na tym, że „mimo rejestrowanego wysokiego bezrobocia występuje poważny brak rąk do pracy w niektórych zawodach”.
Zdaniem Szejnfelda, dynamiczny rozwój lotniczych portów lokalnych w Polsce, który obecnie występuje, to również nie zasługa rządu, ale samorządów terytorialnych. – Porty wykorzystują dobrą passę związaną z wejściem tanich linii lotniczych do Polski – podkreślił poseł.

Paweł Tunia
drukuj