Niemcy twierdzą, że już zapłacili Polsce

Niemieckie ministerstwo finansów przedstawiło wyliczenie wszystkich świadczeń finansowych wypłaconych

Polsce przez Republikę Federalną Niemiec po II wojnie światowej. Według resortu, w ramach bezpośredniej i

pośredniej pomocy finansowej od 1945 r. Niemcy przekazały miliardy euro (w przeliczeniu). Przedstawienia tych

danych domagał się poseł do Bundestagu z partii CSU Johannes Singhammer. Zagroził on władzom naszego kraju,

że jeśli nadal będą prowadziły twardą politykę zagraniczną, może to zaszkodzić interesom polskim.
Według niemieckiego ministerstwa finansów, Polska otrzymała reparacje wojenne, a prócz tego 3 miliardy euro

tytułem wyrównania szkód wojennych. Z wyliczeń przytaczanych przez „Muenchner Merkur” w latach 70. władze w

Berlinie umorzyły Polsce długi w wysokości ponad 3,3 mld euro. Federalne ministerstwo finansów jako niemiecką

pomoc finansową traktuje również pieniądze płynące z Unii Europejskiej, i to zarówno te obecne, jak i te

wirtualne, zarezerwowane dopiero w nowym budżecie Unii. Stąd ministerstwo wzięło dane, z których wynika, że w

latach 2007-2013 Polska otrzyma z kasy unijnej środki strukturalne i pomocowe w wysokości 83 mld euro, w tym

16,6 mld euro od Niemiec.
Singhammer, podpierając się tymi wyliczeniami, tłumaczył, że Niemcy dotrzymają swych zobowiązań pomimo

polityki zaciskania pasa, która utrudnia transfer coraz większych sum do struktur europejskich.
Suzanne Funk z biura poselskiego Johannesa Singhammera w Berlinie potwierdziła informacje niemieckich mediów,

że złożył on w ministerstwie finansów wniosek o wyliczenie wszystkich wpłat niemieckich na rzecz Polski. Na

pytanie – dlaczego to zrobił – przedstawicielka biura posła zacytowała jego wypowiedź: „Coraz mniej ludzi w

Niemczech będzie uważało Polaków za dobrych sąsiadów, jeżeli unijny główny płatnik netto, jakim są Niemcy,

będzie twardo atakowany”.
Pomysł posła CSU opisuje w dzisiejszym wydaniu hamburski magazyn „Stern”. Wcześniej sprawę opisała

monachijska gazeta „Muenchner Merkur”. Jej zdaniem, wśród polityków Unii CDU/CSU rośnie niezadowolenie ze

stylu rządzenia polskiego premiera Jarosława Kaczyńskiego i jego brata Lecha. Według mediów, czołowi

niemieccy politycy chadeccy nawołują polski rząd do większej „powściągliwości” w sporze z „wypędzonymi”.

Monachijska gazeta zacytowała znamienne słowa niemieckiego posła: „To jest pożałowania godne, że Warszawa nie

jest w stanie docenić wysiłków niemieckich, a także finansowej pomocy [RFN – przyp. red.]”.
Adwokat berliński Stefan Hambura stwierdził w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że ostatnie wypowiedzi wielu

niemieckich polityków świadczą dobitnie o tym, że bardzo słuszna była idea liczenia nie tylko strat

osobowych, ale także materialnych poniesionych przez Polskę w okresie II wojny światowej, jaką zaprezentował

niedawno minister kultury i dziedzictwa narodowego Kazimierz Michał Ujazdowski. Polski rząd – stwierdził

Hambura – powinien wyliczyć wszelkie straty materialne, jakie poniosła Polska w wyniku II wojny światowej,

tak jak to rozpoczął były prezydent Warszawy Lech Kaczyński. Na marginesie – dodał berliński adwokat – warto

zaznaczyć, że w 1953 roku Polska nigdy nie zrzekła się reperacji wojennych od Niemiec.
Eksperci szacują, że całość poniesionych przez państwo polskie oraz polskich obywateli strat materialnych

podczas II wojny światowej wynosi prawie bilion obecnych dolarów. Polska nie tylko nigdy nie dostała tych

pieniędzy, ale nawet nie otrzymała ich ułamka.
Ustaleniem strat materialnych, które poniosła Polska w wyniku niemieckiej agresji, zajmowało się utworzone

zaraz po wojnie Biuro Odszkodowań Wojennych przy Radzie Ministrów. W wyniku ścisłych i dokładnych wyliczeń

szkody oszacowano na 258,4 mld zł w cenach z
1 września 1939 r., tj. 48,8 mld ówczesnych dolarów amerykańskich. Biorąc pod uwagę, że obecna wartość

amerykańskiej waluty jest mniej więcej trzynastokrotnie wyższa niż przed wojną, straty wojenne Polski
– według aktualnego kursu – wynoszą ponad 634 mld USD – twierdzi red. Ludwik Staszyński, który przez lata

zajmował się badaniem tego zagadnienia. Podana kwota dotyczy jedynie strat w majątku państwa polskiego i nie

obejmuje szkód poniesionych przez polskich obywateli. Oszacowania tych ostatnich dokonał w 1990 r. wybitny

znawca spraw niemieckich prof. Alfons Klafkowski, wyceniając je na 537,1 mld marek niemieckich, tj. 284,6 mld

USD. Tak więc całość strat poniesionych zarówno przez państwo polskie, jak i przez obywateli polskich wynosi

prawie bilion dolarów (918 mld USD).
Zapomina się także w tym całym zamieszaniu o ogromnych ofiarach ludzkich, które poniosła Polska w czasie

wojny. Jak wynagrodzić ludziom stratę swoich bliskich? Z tym punktem widzenia zgadza się dr Waldemar

Gontarski, redaktor naczelny „Gazety Sądowej”, specjalista od prawa europejskiego i międzynarodowego. – My

przy szacunku tych wszystkich szkód doznanych od Niemców podczas II wojny światowej zapominamy o olbrzymiej

ilości ofiar ludzkich. Przypomnijmy tylko wymordowanie profesorów Uniwersytetu Lwowskiego i Jagiellońskiego.

Gdybyśmy teraz wystawili Niemcom rachunek za to, nigdy by się nie wypłacili – twierdzi Gontarski. – Teraz, po

tzw. wypędzonych, sprawą polskich reparacji zajął się już oficjalnie niemiecki rząd. W związku z tym wzywam

nasz rząd do wykonania uchwały Sejmu z września 2004 r. o reparacjach wojennych od Niemiec, ponieważ chcą

doprowadzić do tego, byśmy my zapłacili im za proch, którym oni nas rozstrzeliwali – dodaje redaktor „Gazety

Sądowej”.
Sprawą odszkodowań zajmowały się po 1989 r. niektóre rządy w Polsce. Znamienne jest stanowisko rządu Marka

Belki, który uznał, że sprawa jest już zamknięta i nie można do niej wracać. Ówczesna Rada Ministrów powołała

się w tej sprawie na ustalenia konferencji poczdamskiej z 1945 r. oraz na umowę między Polską a ZSRS, zawartą

w Moskwie 16 sierpnia 1945 r. Rząd Belki utrzymywał też, że 23 sierpnia 1953 r. rząd Bieruta zrzekł się od 1

stycznia 1954 r. dalszych odszkodowań od Niemiec na rzecz Polski.
Przypomnijmy, że w Poczdamie mocarstwa zdecydowały, iż Związek Sowiecki otrzyma odszkodowania zarówno ze

swojej strefy okupacyjnej Niemiec, jak i stref zajętych przez kraje zachodnie (późniejszej RFN). Polsce miało

przypaść 15 proc. uzyskanych przez ZSRS reparacji. Jednak nasz kraj, najbardziej dotknięty skutkami wojny

spośród państw europejskich, nie zdołał powetować sobie poniesionych strat. Po rozruchach antysowieckich w

Berlinie w czerwcu 1953 r. rząd ZSRS zdecydował się na przerwanie pobierania reparacji z terenów byłej NRD.

23 sierpnia 1953 r. podobne oświadczenie wydał rząd Bieruta. Jednak o ile oświadczenie rządu sowieckiego

mówiło o reparacjach z terenów NRD, o tyle w oświadczeniu rządu Bieruta była mowa o całych Niemczech. Zdaniem

ekspertów, ten skandaliczny dokument nie miał nigdy mocy prawnej.

Waldemar Maszewski
drukuj