Zostawcie dziennikarzom dostęp do akt!

Dzisiaj nadzwyczajna komisja sejmowa pracująca nad projektem ustawy o udostępnianiu informacji na temat dokumentów organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego zaopiniuje poprawki, jakie do ustawy lustracyjnej zgłosił Senat. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, posłowie najprawdopodobniej negatywnie zaopiniują poprawkę nakazującą zwalnianie z pracy współpracowników SB, pozostawiając pracodawcy możliwość decydowania o ewentualnym dyscyplinarnym usunięciu byłego konfidenta. Kontrowersje wśród polityków budzi również skandaliczna poprawka odbierająca dziennikarzom prawo dostępu do akt Instytutu Pamięci Narodowej. Już w piątek Sejm zagłosuje nad końcowym projektem ustawy lustracyjnej.

– Opowiadałem się za tym, aby dziennikarze mieli dostęp do archiwów Instytutu Pamięci Narodowej. Chociaż muszę powiedzieć, że ostatnie publikacje w gazetach, przede wszystkim sprawa Zbigniewa Herberta, tę moją silną wolę nieco nadwerężają – powiedział wczoraj prof. Janusz Kurtyka, prezes Instytutu Pamięci Narodowej, występujący w radiowej Trójce.
Choć sejmowy projekt ustawy o udostępnianiu informacji organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego zakłada szeroki dostęp do akt i materiałów zgromadzonych przez SB, łącznie z publikowaniem w internecie zawartości teczek osób pełniących funkcje publiczne i wykonujących zawód zaufania publicznego, Senat przyjął poprawkę, która prawo dostępu do archiwów IPN niepodlegających ujawnianiu w internecie odbiera dziennikarzom. W praktyce oznacza to jednak, że kuriozalny zakaz objąłby nie tylko dziennikarzy tabloidów szukających w esbeckich materiałach taniej sensacji i skandalu, ale również dziennikarzy zajmujących się tematyką np. zbrodni komunistycznych, szykan czy działalności antykomunistycznego podziemia niepodległościowego.
– Udostępnianie materiałów pozwalających na ustalenie prawdy historycznej jest obowiązkiem IPN – mówił prezes Kurtyka, który nie zgodził się z postulatami objęcia kontrolą publikacji materiałów SB dotyczących opozycji antykomunistycznej.
Nie ulega również wątpliwości, że projekt ograniczenia dziennikarzom korzystania z dostępnych dla innych grup zawodowych archiwów IPN byłby sprzeczny z Konstytucją ze względu na ewidentną nierówność wobec prawa. Przeciwnicy przyjęcia absurdalnej poprawki wskazują również na inny oczywisty fakt: bez dostępu historyków i dziennikarzy do archiwów IPN po dziś dzień nie pojawiłyby się opracowania i publikacje rozprawiające się definitywnie z masowo produkowanymi w okresie PRL kłamstwami na temat WiN czy Narodowych Sił Zbrojnych. – Ta poprawka jest niefortunnie sprecyzowana. Wystarczyłoby zastrzec informacje dotyczące życia prywatnego – mówi jeden z posłów zasiadających w komisji sejmowej.

Komisja zaopiniuje poprawki
To właśnie dziś parlamentarzyści biorący udział w pracach nadzwyczajnej sejmowej komisji zaopiniują poprawki zgłoszone przez Senat. Jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, najprawdopodobniej negatywnie zostanie oceniona propozycja senatora Andrzeja Mazurkiewicza, który postulował, by osoby, które w myśl zaświadczenia IPN okażą się współpracownikami SB, były automatycznie zwalniane z pracy, jeżeli nie wystąpią do sądu o sprostowanie informacji IPN. Ten projekt oceniają jednak negatywnie zarówno przedstawiciele PiS, jak i PO. – Niezależnie od dyskusji nad politycznymi, społecznymi i moralnymi aspektami takiej poprawki z powodów czysto prawnych wydaje mi się ona dość trudna do utrzymania – mówił niedawno szef MSWiA Ludwik Dorn.
Posłowie prawdopodobnie zaapelują więc do parlamentu o odrzucenie „poprawki Mazurkiewicza” i pozostawienie zapisu sejmowego, który daje pracodawcy możliwość [nie nakaz – przyp. WW] zwolnienia z pracy byłego konfidenta SB. Podobny los, zdaniem części posłów, powinien spotkać również poprawkę odbierającą dziennikarzom prawo dostępu do akt IPN.
Podzielone są natomiast opinie na temat poprawki senatora Przemysława Alexandrowicza, który postulował, by przekazaniu do IPN i odtajnieniu uległy również akta dawnego „cenzora” i Urzędu ds. Wyznań. Platformie Obywatelskiej nie podoba się również pomysł publikowania list współpracowników SB. – Zawsze będą wątpliwości w tej sprawie, niedomówienia, czy rzeczywiście donosił, czy tylko podpisał zobowiązanie do współpracy – mówiła w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” poseł Julia Pitera (PO).

Sejm przegłosuje
W piątek poprawki Senatu, już zaopiniowane przez komisję, trafią pod głosowanie Sejmu. Podobnie jak w przypadku pierwszego głosowania sejmowej wersji ustawy w lipcu br. przeciwko opowiedzą się najprawdopodobniej wyłącznie postkomuniści. Zdaniem Pitery, bardzo mało prawdopodobne jest, by PO zrobiła woltę i opowiedziała się przeciwko nowej ustawie lustracyjnej.
Po przyjęciu ustawy przez Sejm trafi ona do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który będzie miał 21 dni na podjęcie decyzji.
Z apelem do dziennikarzy i wydawców o rozwagę w publikowaniu dokumentów archiwalnych IPN zwróciło się we wtorek Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich, które podkreślając, że „wszyscy pragniemy poznać przeszłość”, zaapelowało jednocześnie o „odpowiedzialność za słowo i rzetelność zawodową”. „(…) Insynuacje prasowe pod adresem takich postaci, jak Zbigniew Herbert i Jacek Kuroń godzą w polską kulturę: z jednej strony niszczą pamięć o tych, którym Polacy winni są szczególną wdzięczność, z drugiej prowokują atak na Instytut Pamięci Narodowej (…)” – napisano w oświadczeniu SDP.

Wojciech Wybranowski
drukuj