Była to bardzo dynamiczna sytuacja. Byłem tuż za policjantami stojącymi w pierwszym szeregu. W naszą stronę leciał grad kamieni. Na początku, kiedy atak się zaczął, w stronę policjantów – oprócz kamieni, gałęzi – były rzucane granaty błyskowo-hukowe. Wiadomo, granaty nie są przedmiotami, do których migranci mają dostęp. Ktoś im to musiał dostarczyć. Służby białoruskie bez wątpienia brały udział w przygotowaniu tej sytuacji. W trakcie ataku, gdy agresja przeniosła się na terminal w Kuźnicy, widzieliśmy, jak służby białoruskie donoszą worki z kamieniami (…). Reakcja z naszej strony musiała być zdecydowana. Gdyby te osoby nie atakowały polskich służb, nie miałyby mokrych ubrań – mówił podinsp. Tomasz Krupa, rzecznik prasowy podlaskiej policji, w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.