Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Sobota, 13 maja
Czuwać na progu ogniska domowego

"Jeśli [bowiem] Pan nie zbuduje domu, próżno pracowali, którzy go budują"
(Ps 127,1). Nie myślcie o budowie z drzewa i cegieł, ale myślcie o budowie
z ducha, z serca, z miłości. Dlatego tak wiele jest męki w domach naszych,
tyle złości wzajemnej, tyle gniewu i krzyku, tyle przemocy ojców nad matkami
i dziećmi, tyle buntu dzieci, rozbicia i skłócenia, aż do zerwania więzów rodzinnych
– dlatego, że tak często Pan nasz nie jest wezwany do pomocy w budowaniu życia
domowego. Któż pamięta o prośbie, którą Chrystus skierował do Zacheusza: "dziś
bowiem muszę stanąć w domu twoim" (Łk 19,5). Zaufał Zacheusz, chociaż nie był
bez win; ale odtąd zbawienie stało się domowi jego. Ta prośba jest skierowana
do każdej rodziny, do każdego domu chrześcijańskiego.
Dom rodzinny, w którym króluje Maryja i Jezus, na pewno uszanuje życie dzieci
swoich, by mogły czuć się bezpiecznie w jego ścianach. Wspomnijmy na zdarzenie
z dziejów Izraela w ziemi egipskiej, gdy Bóg postanowił wyzwolić go z mocy
faraona; polecił oznaczyć drzwi domostw znakiem mesjańskim Tau – bo wtedy na
widok krwi Baranka "Pan… nie dopuści zabijaczowi wnijść do domów waszych
i razić" (Wj 12,23-24). Duch "zabijaczy" umrze na progach domostw, w których
panuje Maryja i Jezus. Na progu drzwi domowych uciszy się serce, przygaśnie
zło, wypali się namiętność, gdyż pamiętać będzie, że to jest "dom Boży i brama
niebieska" (Rdz 28,17).
Natomiast dom bezbożny, w którym Bóg nie jest ani Panem, ani Ojcem, w którym
nieznane jest imię Jezusa ani przyzwane imię Matki Boga Żywego, taki dom na
pewno będzie grobem na wieki (por. Ps 49,12). Nie obudzi się w nim życie ludzkie!
A jeśli i obudzi się, to pierwej zgaśnie, niż wyda krzyk życia! Nie jest to
przesada głosić, że "dom niezbożnych zgładzon będzie, lecz przybytki sprawiedliwych
zakwitną" (Prz 14,11). Dzieje tylu narodów niezbożnych świadczą o tym. Rodziny
ateistów francuskich wygasły, a dziś podnosi się krzyk wielki w kołach ich:
"Zalewają nas rodziny katolickie". To samo dzieje się w rodzinach skandynawskich
i w tylu innych krajach protestanckich, w których roztropność i wygodnictwo
wypowiedziało walkę ofierze i miłości Bożej w rodzinach.
To Dziecię Boże w ramionach swej Matki ratuje rodziny polskie od wymarcia.
Bo w domu religijnym: "Błogosławieni wszyscy, którzy się boją Pana, którzy
chodzą drogami Jego! Bo pracę rąk twoich pożywać będziesz; szczęśliwyś jest
i dobrze ci będzie. Żona twoja jako płodny krzew winny we wnętrzu domu twego,
synowie twoi jako latorośle oliwne wokoło stołu twego. Oto jak błogosławiony
będzie człowiek, który się boi Pana!" (Ps 128,1-4). A cóż dopiero, gdy do tej
czci wewnętrznej dołączy się miłość Boga? Gdy "dom Izraelów nadzieję miał w
Panu, pomocnikiem ich i obrońcą ich jest" (Ps 115,9).
Sami rodzice niech naprzód pamiętają, by świeciła światłość ich wszystkim,
którzy są w domu (por. Mt 5,15). Niech zachowują ducha pokoju, wzajemnej czci
i jedności, bo "jeśliby dom rozdzierany był niezgodą, nie może się ostać dom
taki" (Mk 3,25). Niech oboje powiedzą sobie: "Dom mój domem modlitwy" (Mt 21,13),
a nie jaskinią zbójców. Wtedy dom wasz będzie godny, by w nim zapanował pokój
Boży (por. Mt 10,13).
Ojciec rodziny niech pamięta o szacunku należnym żonie, na wzór Józefa, który
otaczał tak wielką czcią Maryję. Niech oboje biorą sobie do serca wskazania
Apostoła: "A wy, ojcowie, nie pobudzajcie do gniewu dzieci waszych, ale wychowujcie
je w karności i w nauce Pańskiej" (Ef 6,4).
Matki niech wczytują się w piękną lekcję z Księgi Przypowieści o niewieście
mężnej (Prz 31,10-31). Cóż piękniejszego można wyczytać na pochwałę kobiety
bojącej się Boga?
Cała rodzina niech zaprasza do swego domostwa Świętą Rodzinę, niech oznacza
ściany swoje znakiem krzyża świętego, wizerunkiem macierzyńskiej Królowej Polski
i Serca Bożego. Niech wspólnie, zwłaszcza wieczorem, klęka do modlitwy i przed
Bogiem uspokaja swe serca, a dłonie zespala, by słońce nie zachodziło na zagniewanie
wasze. Stańcie się szkołą pokoju, ciszy, pogody, zaufania wzajemnego, miłości
i podtrzymania w ciężkich chwilach.
Wy, dzieci i młodzieży, patrzcie uważnie na twarze waszych rodziców. Gdy widzicie
je smutnymi, obejmujcie drogie wam głowy rodziców i nie wypuszczajcie z waszych
rąk, aż łzy radości spłyną po policzkach matki, a wypracowane ręce ojca będą
omyte waszymi łzami i pocałunkami.
Często zapraszajcie do siebie kapłanów Kościoła, by poświęcali ściany domów
waszych, by przynosili wam pokój Boży (Mt 10,13), by sprawdzali znajomość zasad
wiary świętej dzieci i młodzieży, by się z wami wspólnie pomodlili.

drukuj