Ks. abp Marek Jędraszewski: Powołanie to nie tylko kwestia powoływanego, ale całej wspólnoty Kościoła

Powołanie to nie tylko kwestia powoływanego, ale całej wspólnoty Kościoła, która musi być zatroskana o to, aby Pan Bóg nie został sam ze swym wołaniem skierowanym do człowieka – zaznaczył w Krakowie ks. abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, podczas czwartkowego spotkania w kościele pw. św. Anny w ramach edycji „Dialogi”. Temat wydarzenia to: „Powołanie. Jak rozeznać?”.

Ks. abp Marek Jędraszewski wskazał, że w słowie „powołanie” zawarty jest jeszcze jeden termin – „wołanie”.

– Wołanie kogoś przez kogoś. Wołam po to, żeby powołać do określonego działania, dzieła (…). Najbardziej podstawowe znaczenie słowa „powołanie” ma charakter dialogiczny – ktoś powołuje do czegoś i ktoś na to powołanie odpowiada – zgadza się bądź nie – mówił metropolita krakowski.

Ksiądz arcybiskup zaznaczył także, że w tradycji powołanie ściśle związane jest z Bogiem i Kościołem, bo Bóg powołuje człowieka w Kościele i dla Kościoła.

– Powołanie jest także wyborem, który niesie ze sobą daleko idące konsekwencje, determinuje całą przyszłość, która w momencie podejmowania decyzji jest nieznana. Dzieje się tak dlatego, że powołanie stanowi wybór fundamentalny. W świetle tego fundamentalnego wyboru wszystkie inne jawią się jako konsekwencja albo jako zdrada. Tak jest choćby w przypadku przysięgi małżeńskiej i zobowiązania do wierności – podkreślił.

Metropolita krakowski odwołał się także do zasady dialogicznej – „ja staje się dzięki ty”. Powiedział, że ta zasada jest bardzo wyraźnie widoczna w rzeczywistości małżeńskiej.

– Mówiąc językiem filozofii ks. kard. Wojtyły, małżonkowie stają się poprzez swoje wybory, czyli doprowadzają do swojej pełni dzięki drugiemu, bo ktoś może być mężem tylko dlatego, że ma żonę i ktoś jest żoną tylko wtedy, kiedy ma swojego męża – zaznaczył ksiądz arcybiskup.

Mówiąc dalej o kwestii rozeznawania powołania, metropolita podkreślił, że bardzo ważne jest, aby tę decyzję przemodlić. Wskazał, ze z tej modlitwy powinna także wynikać umiejętność rozpoznawania natchnień od Pana Boga, które mogą być Jego wezwaniem. Jako przykład różnorodności Bożych natchnień metropolita wskazał na sytuację Ignacego Loyoli, który pod wpływem lektury „Żywotów świętych” zapragnął być taki jak oni.

– Czasem są to natchnienia w sytuacjach nadzwyczajnych, jak zakochanie od pierwszego wejrzenia albo radykalne zrozumienie Pisma Św., jak w przypadku św. Antoniego, który słysząc fragment Ewangelii o bogatym młodzieńcu, zrobił tak, jak mówił Pan Jezus – sprzedał wszystko co miał. W tych wszystkich możliwościach da się odczytać różnorodność Bożego powołania (…) w Kościele, by poprzez Kościół służyć światu, głosząc Chrystusa – akcentował ks. abp Marek Jędraszewski.

W odpowiedzi na pytanie dotyczące rozeznawania powołania do małżeństwa, a konkretnie czy rozpoznaje się je tylko poprzez eliminację innych typów powołań, gość „Dialogów” podkreślił, że „stwierdzenie, że jestem powołany do małżeństwa, bo nie widzę się w życiu samotnym ani nie odkrywam powołania do kapłaństwa czy życia zakonnego to za mało”.

 – Powołanie do małżeństwa wymaga zrozumienia, że ja chcę żyć z kimś drugim, o płci przeciwnej, razem, w wierności, na dobre i na złe, jest to zatem nie tylko problem samego serca czy uczuć, choć niewątpliwie jest to bardzo ważne, ale ważniejsze jest to, że jestem na tyle dojrzały, że jestem gotów podjąć zobowiązanie na całe życie, by trwać wobec Boga i drugiego człowieka, trwać na dobre i na złe i nie myśleć tylko o sobie i samorealizacji, ale myśleć w kategoriach czy jestem już na tyle dojrzały, że chcę drugiemu pomagać w jego realizacji – tłumaczył.

Jedno z kolejnych pytań wiązało się z życiem w samotności: czy takie powołanie rzeczywiście istnieje i czy wybór samotnej drogi można tłumaczyć widokiem złych przykładów w rodzinach oraz wśród kapłanów i sióstr. Ksiądz arcybiskup przestrzegał przed podejmowaniem decyzji o powołaniu z takich powodów, ponieważ jawią się jako ucieczka – ktoś robi coś źle i dlatego ja nie chcę mieć z tym wspólnego.

– Nie można na podstawie swoich negatywnych doświadczeń uciekać w trzecią drogę powołania. Bo ucieczka jest czymś złym. Sprawia, że powstaje lęk i strach, a tam nie ma wolności i nie ma przestrzeni, by móc siebie doprowadzić do pełni zgodnie z tym, czego chce od nas Pan Jezus – podkreślił metropolita krakowski.

Ks. abp Marek Jędraszewski mówił, że wybór powołania do samotności musi być podyktowany chęcią większego poświęcenia się dla innych, niż jest to możliwe w życiu małżeńskim czy kapłańskim lub zakonnym. Jako wzór takiego życia wyrasta przykład wkrótce błogosławionej Hanny Chrzanowskiej.

Odpowiadając na pytanie o własne powołanie ksiądz arcybiskup wyznał, że w jego przypadku kształtowało się ono już od szkoły podstawowej, kiedy jako ministrant obserwował życie kapłanów i ich poświęcenie dla innych.

Kolejne spotkanie z ks. abp. Markiem Jędraszewskim w ramach „Dialogów” odbędzie się 17 maja w kościele NMP z Lourdes w Krakowie.

Diecezja.pl/ RIRM

drukuj