fot. wikipedia

W poniedziałek wyrok ws. pozwu zbiorowego w związku z katastrofą hali MTK

W poniedziałek o godz. 12.00 warszawski sąd okręgowy ma ogłosić wyrok w procesie z pozwu zbiorowego ok. 90 bliskich ofiar katastrofy hali MTK w 2006 r. Będzie to pierwsze merytoryczne rozstrzygnięcie w sprawie tego pozwu, wokół którego batalia sądowa toczyła się od kilku lat.

W pozwie chodzi o ustalenie odpowiedzialności organów państwa za tę katastrofę. Bliscy ofiar nie domagają się konkretnych kwot odszkodowań, ale chcą uznania, że za tragedię odpowiada Skarb Państwa, co ma ułatwić późniejsze dochodzenie przez nich roszczeń.

„Chodzi o to, by przeciąć dyskusję, czy Skarb Państwa jest w tej sprawie odpowiedzialny, czy nie” – mówił PAP pełnomocnik bliskich ofiar tragedii mec. Adam Car mówiąc o celu pozwu.

Hala MTK zawaliła się 28 stycznia 2006 r., w pawilonie odbywały się wtedy międzynarodowe targi gołębi pocztowych. W dniu katastrofy na dachu o powierzchni hektara zalegała gruba warstwa śniegu i lodu; według specjalistów jego ciężar wynosił około 190 kg na m kw. Pod zawalonym dachem zginęło 65 osób, a spośród ponad 140 rannych 26 osób doznało ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Była to największa katastrofa budowlana w historii Polski.

Sprawa pozwu zbiorowego bliskich ofiar ma już długą historię przed warszawskimi sądami. Jeszcze w lutym 2011 r. do warszawskiego sądu trafił pierwszy pozew zbiorowy, który jednak został odrzucony, a sądy obu instancji wskazały, iż zgodnie z ówczesnymi przepisami w takim trybie nie można dochodzić roszczeń o ochronę dóbr osobistych, jak było de facto w przypadku większości poszkodowanych ujętych w ramach tamtego pozwu.

Pozew zbiorowy bliskich ofiar – w stosunku do którego zapadnie poniedziałkowe orzeczenie – jest jedną z kolejnych prób dochodzenia roszczeń po katowickiej katastrofie. Trafił do sądu w 2013 r. We wrześniu 2013 r. sąd okręgowy, a w lutym 2014 r. sąd apelacyjny zdecydowały o odrzuceniu ze względów formalnych tego pozwu. Wskazały, że sprawa rozpatrywana grupowo wymagałaby badania odmiennych sytuacji życiowych każdego z członków grupy, a to kłóci się z ideą pozwów grupowych i zaznaczyły, że sprawy tych osób powinny być rozpatrywane indywidualnie.

W styczniu 2015 r. Sąd Najwyższy po skardze kasacyjnej pełnomocnika powodów uznał jednak ten pozew za dopuszczalny i uchylił postanowienia sądów I i II instancji o jego odrzuceniu. SN ocenił, że możliwe jest w sprawie ustalenie okoliczności wspólnych dla wszystkich powodów, czyli np. odpowiedzialności pozwanego Skarbu Państwa za śmierć osób w wyniku katastrofy budowlanej.

W związku z tym rozstrzygnięciem SN merytoryczne rozpoznawanie pozwu Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoczął w połowie marca zeszłego roku – wówczas jednak proces został odroczony bez terminu w oczekiwaniu na prawomocny wyrok karny ws. katastrofy hali MTK.

Proces karny w sprawie katastrofy toczył się od maja 2009 r. i był jednym z największych w historii śląskiego wymiaru sprawiedliwości. Wyrok w pierwszej instancji zapadł przed Sądem Okręgowym w Katowicach w czerwcu 2016 r., zaś prawomocne rozstrzygnięcie – we wrześniu zeszłego roku przed katowickim sądem apelacyjnym.

Sąd ten wymierzył prawomocne kary od 1,5 do 9 lat więzienia pięciu oskarżonym, cztery osoby zostały uniewinnione.

„Śmierć 65 osób, setki rannych i tysiące narażonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i kalectwa. To wszystko spowodowane nie klęską żywiołową wywołaną siłami przyrody, których człowiek nie potrafił okiełznać, lecz będące rezultatem sumy ludzkich błędów, lekceważenia przepisów, zwykłego niechlujstwa i traktowania wszystkich pojawiających się w długim czasie sygnałów ostrzegawczych z perspektywy: jakoś to będzie” – wskazał wtedy SA.

Najsurowszą karę 9 lat więzienia SA wymierzył projektantowi hali Jackowi J., któremu przypisał nieumyślne sprowadzenie katastrofy z zamiarem ewentualnym. Ponadto skazani zostali: b. członek zarządu spółki MTK Ryszard Z. na 2 lata więzienia, dyrektor techniczny spółki Adam H. na 1,5 roku, rzeczoznawca budowlany Grzegorz S. – na 2 lata oraz b. inspektor nadzoru budowlanego w Chorzowie Maria K. – na 2 lata.

W kontekście pozwu zbiorowego bliscy ofiar wskazują m.in. na tę ostatnią skazaną. Według sądu karnego b. inspektor powiadomiona w 2002 r. przez straż pożarną o ugięciu się dachu pawilonu MTK pod naporem śniegu, nie podjęła żadnych czynności w celu kontroli stanu budynku lub wyłączenia pawilonu z użytkowania.

Jeden z biegłych zeznających w styczniu w procesie z pozwu zbiorowego – pytany wówczas przez sąd – nie podjął się oceny, czy ewentualne dopełnienie obowiązków w 2002 r. mogłoby zapobiec przyszłej katastrofie. Przyznał jednak, iż zdarzenie z 2002 r. było „bardzo poważnym incydentem, który nosił znamiona katastrofy budowlanej”.

„Z punktu widzenia inżynierskiego w tamtym czasie powinna była być sprawdzona nośność całej konstrukcji obiektu. Organy państwa miały możliwość zamknięcia obiektu do czasu sprawdzenia wszystkich wątpliwości, ale tego nie zrobiły” – mówił o zdarzeniu z 2002 r. mec. Car.

Między innymi dlatego – jak wskazywał pełnomocnik powodów – „postępowanie przed sądem, ale też wyrok karny zapadły wcześniej w sprawie MTK, stwierdziły jednoznacznie, że zaniechania nadzoru budowlanego miały bezpośredni związek z katastrofą”.

Reprezentująca pozwany Skarb Państwa mec. Małgorzata Sieńko z Prokuratorii Generalnej odpowiadała, że nie było przepisu nakładającego na inspektora nadzoru budowlanego obowiązku weryfikacji całego projektu, na podstawie, którego udzielono zezwolenia na użytkowanie obiektu. Jak dodała, K. została skazana „za niewszczęcie postępowania wyjaśniającego” w 2002 r., co nie wiąże się bezpośrednio z katastrofą w 2006 r. W związku z tym – w jej ocenie – „nie ma związku przyczynowego” między wykazanymi nieprawidłowościami ze strony nadzoru budowlanego, a późniejszą katastrofą.

Wcześniej zapadło wiele wyroków w indywidualnych sprawach odszkodowawczych w sprawie MTK – w części z nich sądy uznały odpowiedzialność państwa, w niektórych jednak nie. Dlatego – jak wskazywał mec. Car – dotychczas strona pozwana zaznacza, że nie było jednoznacznego rozstrzygnięcia w sprawie odpowiedzialności Skarbu Państwa. Jak dodał poniedziałkowe rozstrzygnięcie może być więc najważniejszym z zapadłych dotychczas na drodze cywilnej, choć – jak przypomniał – niezależnie od wyniku będzie ono jeszcze nieprawomocne.

PAP/RIRM

drukuj