[TYLKO U NAS] Przedstawicielka pro-life z Irlandii o ważących się losach nienarodzonych dzieci na Zielonej Wyspie

W momencie, gdy 8. poprawka do konstytucji – chroniąca życie – zostanie usunięta, to w Irlandii może zacząć funkcjonować jedno z najbardziej liberalnych praw aborcyjnych na świecie – akcentowała Marianna Bienias, działaczka pro-life z Irlandii, w rozmowie z portalem Radia Maryja. Za tydzień mieszkańcy Zielonej Wyspy zadecydują w referendum, czy są za liberalizacją prawa ws. zabijania dzieci nienarodzonych.

25 maja odbędzie się w Irlandii referendum w sprawie 8. poprawki do tamtejszej konstytucji. Obecny zapis prawnie chroni życia nienarodzonych dzieci, a na tzw. aborcję pozwala wyłącznie w przypadku zagrożenia życia matki. Obrońcy życia działający na Zielonej Wyspie przekonują, że naruszenie obowiązującej poprawki powstałej w 1983 r. będzie pierwszym krokiem w stronę legalizacji zabijania dzieci przed poczęciem. Wykreślenie zapisu pozwoli na wykonywanie tzw. aborcji do 12. tygodnia życia nienarodzonych.

Marianna Bienias zwraca uwagę, że w momencie, gdy 8. poprawka – chroniąca życie – zostanie usunięta, to w Irlandii może zacząć funkcjonować jedno z najbardziej liberalnych praw aborcyjnych na świecie. Szacuje się, iż dotychczasowy zapis do konstytucji uratował przed zabiciem blisko 100 tys. nienarodzonych dzieci.

– Na dobrą sprawę rząd proponuje, w jaki sposób aborcja zostanie uregulowana. W tym momencie jest to niezależne od obywateli, ta kwestia zostaje przekazana w ręce polityków. Na razie proponują, aby aborcja była wykonywana do 12. tyg. zupełnie bez ograniczeń, czyli powodem do jej zastosowania może być jakikolwiek kaprys. Później zapewne aborcja będzie dostępna do 6. miesiąca ze względów takich, jak jest w Wielkiej Brytanii: np. kobieta przychodzi, mówi, że ma myśli samobójcze i na tej podstawie może dokonać aborcji – mówi rozmówczyni portalu Radia Maryja.

Liberalny rząd Leo Varadkara oficjalnie popiera wykreślenie 8. poprawki do irlandzkiej konstytucji. Politycy prowadzą kampanię zachęcającą do zniesienia prawnej ochrony życia nienarodzonych. Zarówno premier, jak i minister ds. dzieci i rodziny są zdeklarowanymi homoseksualistami i mocno działają na rzecz likwidacji wpływu Kościoła na Zielonej Wyspie.

– Wszystkie partie polityczne jednym głosem są za aborcją. Jedynie pojedynczy politycy mówią, że są za życiem, ale są dyscyplinowani (…). Twierdzą, że poprawka jest potrzebna, bo kobiety powinny decydować o własnym ciele (…). W 2015 r. odbyło się referendum dotyczące legalizacji związków jednopłciowych. Wtedy niektórzy politycy wprost mówili, że nie chodzi o to, by nagle tym „uciemiężonym” pozwolić się pobierać, ale o to, by ograniczyć wpływ Kościoła. Niektórzy nadal mówią, że intencją jest to, by raz na zawsze zakończyć wpływ Kościoła w Irlandii –  zaznacza Marianna Bienias.

Działacze pro-life są dopuszczani do publicznych debat m.in. w mediach, ale wyraźna jest dyskryminacja ze względu na prezentowane przez nich poglądy. Prezenterzy przerywają, próbują zmieniać temat, natomiast osoby opowiadające się za zalegalizowaniem tzw. aborcji są dobrze, miło traktowane i mają możliwość pełnego wypowiedzenia się – podkreśla

Co ciekawe, serwis Google aż do zakończenia referendum w Irlandii zakazał publikacji reklam o charakterze pro-life uzasadniając decyzję tym, że może to być zbyt wielka ingerencja w głosowanie. Cenzurę wprowadził również portal społecznościowy Facebook.

– Facebook blokuje teraz wszystkie reklamy promujące życie (…). Można powiedzieć, że ta druga strona ma media w rękach – akcentuje działaczka pro-life.

Jednak obrońcy życia w Irlandii nie poddają się, ale intensywnie działają, by liczba zwolenników tzw. aborcji w tym kraju spadła. Od miesięcy trwają kampanie pro-life. Wielu wolontariuszy codziennie chodzi po domach i rozmawia z obywatelami – jest to metoda przyjęta przez społeczeństwo (jeśli politycy chcą zachęcić do głosowania na siebie, to też chodzą – lub ich asystenci – po domach). Niemal w każdym miejscu wywieszane są plakaty pro-life. Na ulicach rozdawane są ulotki. W działalność dla życia na Zielonej Wyspie zaangażowanych jest wielu Polaków.

– Ludzie starają się opisywać i publikować historie swojego życia, aby przekonywać innych, że 8. poprawka naprawdę chroni życie, a kobiety, które dokonały aborcji są sześć razy bardziej skłonne do tego, by popełnić samobójstwo – wyjaśnia rozmówczyni portalu Radia Maryja.

Irlandczycy organizują także szereg inicjatyw modlitewnych w intencji pomyślnego wyniku majowego referendum. 12 maja ulicami Dublina przeszedł kolejny już w tym roku Marsz dla Życia. Wcześniejszy, który miał miejsce 10 marca, zgromadził blisko 100 tys. obywateli. Został uznany za jedno z historycznych wydarzeń na Zielonej Wyspie, biorąc pod uwagę, iż liczba wszystkich mieszkańców Irlandii nie przekracza 5 mln osób. Głośna była również akcja „Różaniec na Wybrzeżu” [więcej]   wzorowana na polskiej inicjatywie „Różaniec do Granic”, w którą włączyło się ponad 30 tys. Irlandczyków. Do referendum pozostało niespełna dwa tygodnie, więc intensyfikacja działań obrońców życia na Zielonej Wyspie przybiera na sile.

***

Irlandia prosi Polaków o modlitewne wsparcie [więcej].

Monika Bilska/RIRM

 

 

drukuj