fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. J. Szyszko: To, co obecnie dzieje się z polskim modelem łowiectwa, zupełnie przeczy normalności

To, co w tej chwili dzieje się z polskim modelem łowiectwa, jest całkowicie niezrozumiałe. Zupełnie przeczy normalności. O ile to prawo zacznie funkcjonować (…), zobaczymy, w jakie problemy wprowadzimy polską wieś, szczególnie w okresie występowania ASF. Zobaczymy, że przestaniemy panować nad szkodami łowieckimi. Będzie prawdopodobnie konieczna błyskawiczna nowelizacja tej ustawy – mówił w piątkowej audycji „Porady ekologa” na antenie Radia Maryja prof. Jan Szyszko.

Były minister środowiska odniósł się do założeń ustawy o Prawie łowieckim, którą – wraz ze zgłoszonymi przez senatorów poprawkami – przyjął Sejm. Teraz dokument czeka na podpis prezydenta Andrzeja Dudy.

Jedna z poprawek zgłoszonych przez Senat dotyczy obowiązkowych badań lekarskich i psychologicznych dla myśliwych posiadających broń. Będą je musieli przeprowadzać co pięć lat.

Nowela ustawy o Prawie łowieckim od samego początku wzbudza wiele kontrowersji.

Jak tłumaczył prof. Jan Szyszko, gospodarka łowiecka polega na regularnym odstrzale określonej ilości osobników poszczególnych gatunków w celu zapobiegania nadmiernemu przyrostowi liczebności zwierząt.

– Gospodarka łowiecka to jest utrzymywanie stanu ilościowego zwierzyny, na którą się poluje, (…) na takim poziomie, żeby były, żeby nie wyrządzały równocześnie nadmiernych szkód, ale żeby zapewnić im trwałość występowania. Tę trwałość występowania zapewnia się poprzez to, że poluje się, czyli redukuje się ok. 300 tys. dzików rocznie, ok. 200 tys. saren oraz ok. 80 tys. jeleni. Pozyskanie tej ilości zwierzyny gwarantuje, że ten stan występowania ilościowego jest taki sam, czyli co roku tyle samo przyrasta – wskazał poseł.

Członek sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa zwrócił uwagę, że brak polowań skutkowałby niekontrolowanym zwiększeniem ilości zwierząt, a w konsekwencji nastąpiłoby zwiększenie szkód oraz zaburzenia w układach między gatunkami.

– Jakby się nie polowało, to za rok mamy co najmniej dwa razy tyle tej zwierzyny, która jest w tej chwili (mówię w tej chwili o dzikach, gdyż płodność loch jest bardzo duża). Przyrasta też nam znaczna ilość jeleni, znaczna ilość saren i w związku z tym szkody wyraźnie wzrastają. Jeśli nie będziemy polowali, to będziemy mieli większe szkody i wystąpią pewne perturbacje w układach między gatunkami, jak również między zespołami roślinnymi oraz zespołami zwierzęcymi – wyjaśnił.

W opinii byłego ministra środowiska nowe Prawo łowieckie to wymysł środowisk lewacko – liberalnych. Przepisy mogą wprowadzić polską wieś w ogromne problemy – dodał.  

– W roku 2016 oddaliśmy do procedowania w Sejmie projekt ustawy, który zapewniał zgodność z Konstytucją i równocześnie zapewniał funkcjonowanie tego modelu polskiego łowiectwa, opartego o trzy zasady: zwierzyna jest własnością Skarbu Państwa, polują tylko i wyłącznie myśliwi, a oprócz tego ten obwód łowiecki ma minimum 3000 ha. Ale zaczęto w Sejmie to „naprawiać”. Bardzo mocno ruszyły koła liberalno-lewackie – podkreślił były szef resortu środowiska.

Rządowy projekt noweli Prawa łowieckiego trafił do Sejmu blisko półtora roku temu.

W obecnej formie dokument stanowi, że właściciel bądź użytkownik nieruchomości będzie mógł wyłączyć prowadzenie polowań na swoich gruntach.

Projekt zakłada, że w polowaniach nie będą mogły brać udziału osoby poniżej 18 roku życia. To zastanawiające, że zabrania się pokazywania dzieciom, jak prowadzić gospodarkę łowiecką, a jednocześnie mają one możliwość swobodnego oglądania filmów i grania w gry, gdzie zabija się ludzi – skomentował gość „Radia Maryja”.

– Nie mogę wziąć swojego wnuka i (…) pójść do lasu i siąść na ambonie, gdzie jest obwód łowiecki, gdzie prowadzi się gospodarkę łowiecką, żeby pokazać temu swojemu wnukowi bądź dziecku, w jaki sposób rozpoznaje się gatunki, w jaki sposób gospodarczy się tą populacją, w jaki sposób rozpoznawać płeć, wiek. (…) Nie wolno mi pokazać tego, że rozpoczyna się polowanie zbiorowe. To polowanie zbiorowe to jest spotkanie ludzi, którzy wiedzą, na co można polować. (…) Chłopak, który nie skończył 18 lat – ja mu nie mogę tego pokazać, mojej córce, które jeszcze nie ma skończone 18 lat, nie mogę tego pokazać. Równocześnie, gdy popatrzy się na funkcjonujące w Polsce prawo, to ta młoda dziewczyna może dokonywać aborcji i tu nie ma żadnych problemów, a małe dzieci mogą oglądać filmy i grać w gry, gdzie strzela się do ludzi. (…) Można również oglądać drastyczne filmy – młodym ludziom jest to wręcz oferowane – powiedział.

Przyjęte przez Sejm zmiany w przepisach zabraniają również szkolenia psów myśliwskich. Te zwierzęta są posłuszne człowiekowi, a w dodatku polują tylko na określone gatunki zwierząt – zaznaczył prof. Jan Szyszko.

– W tej chwili ci myśliwi współdziałają – i to jest wielka szkoła współdziałania człowieka ze zwierzęciem, z psem. Są wyszkolone psy. Ci myśliwi mają prawie 50 tys. wyszkolonych psów, z którymi idzie się do lasu, ten pies jest posłuszny panu i on reaguje na to, co ten człowiek od niego chce. (…) Te szkolone psy to są psy, które są posłuszne człowiekowi i wiedzą, na co polować. (…) Wyszkolenie takiego psa kosztuje ładnych parę tysięcy złotych. Równocześnie jest z tym związana wielka kultura, szkoła i nauka – kynologia łowiecka. Cała kynologia to jest również dużo miejsc pracy, również w terenach niezurbanizowanych, w terenach wiejskich – tłumaczył poseł PiS.

Ponadto ze 100 do 150 metrów zwiększona została odległość od zabudowań mieszkalnych obszaru, na którym myśliwi będą mogli polować.

Całość audycji z udziałem prof. Jana Szyszko można odsłuchać [tutaj]. 

 

RIRM

 

 

 

 

 

 

 

drukuj