fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] P. Brzezicki: Przez 8 lat „zabawy w gospodarkę” rządu PO-PSL Polska Żegluga Morska cofnęła się o 50 lat

W momencie przyjścia do firmy zastałem taką liczbę statków, jaka była w niej w 1959 roku. Przez 8 lat „zabawy w gospodarkę” PŻM cofnął się o 50 lat. Za 2018 r. szacunek zysku mamy w granicach 140-150 mln zł. Przy bardzo słabym rynku – bo w żegludze cały czas mamy kryzys – jest to dobry wynik – powiedział Paweł Brzezicki, komisaryczny zarządca Polskiej Żeglugi Morskiej i wiceprzewodniczący Konwentu Morskiego, podczas poniedziałkowych „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam i Radiu Maryja.

W Szczecinie odbyła się w poniedziałek konferencja pt. „Rozwój przemysłu stoczniowego w Polsce”. W obradach uczestniczyli m.in. minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Marek Gróbarczyk oraz zarządca komisaryczny Polskiej Żeglugi Morskiej Paweł Brzezicki. [czytaj więcej] 

Gość Radia Maryja i TV Trwam zwrócił uwagę, że Szczecin, jako miejsce produkcji statków, w ciągu rządów PO-PSL został bardzo poszkodowany.

– Przez ponad 8 lat stocznia w Szczecinie była de facto demontowana. Była ona zamknięta, jako byt formalno-prawny uległa likwidacji oraz  wywieziono i sprzedano wszystkie elementy z tej stoczni, które tylko się dało. Postawiliśmy sobie ambitny cel przywrócenia produkcji dużych, pełnomorskich statków na pochylniach w Stoczni Szczecińskiej. W 2017 r. postawiliśmy stępkę, czyli kawałek stali, do którego dobudowuje się statek i – jako Stocznia Gryfia, Stocznia Szczecińska oraz Polska Żegluga Bałtycka – rozpoczęliśmy prace projektowe (…). Skompletowaliśmy zespół fachowców zdolnych do zaprojektowania promu, który można zbudować w Szczecinie. Powstał projekt koncepcyjny. Obecnie zakończony jest projekt techniczny i przechodzimy do fazy projektu roboczego – wyjaśnił Paweł Brzezicki.

Komisaryczny zarządca Polskiej Żeglugi Morskiej wskazał, iż postawienie stępki – co wciąż jest krytykowane przez wiele środowiska – było bardzo ważne ze względu na ciągle zmieniające się prawa i zasady międzynarodowe.

– W momencie, gdybyśmy nie postawili tej stępki, to bylibyśmy jeszcze 2 lata opóźnieni. Stawiając stępkę w 2017 r. zablokowaliśmy budowę tego statku według systemu konwencji i przepisów technicznych, które obowiązywały tego dnia. Gdybyśmy tego nie zrobili to prawdopodobnie projektami technicznymi nigdy nie dogonilibyśmy takiej chwili, w której moglibyśmy rozpocząć budowę statku (…). Konwencje się zmieniają (…). Stawiamy to w miejscu, które jest zrujnowane, z którego wszystko wywieziono, co tylko się dało. Całe taśmy produkcyjne zostały wycięte. Do wysokości 2,5 m ścian wycięto wszystkie kable (…). W stoczni w ogromnych halach, które były malarniami znajdowały się siatki miedziane ze względu na elektrostatyczność. To wszystko zostało wycięte. My to wszystko bardzo szybko odtwarzamy, ale ten czas wydaje się zbyt wolny. Jeżeli Zjednoczona Prawica przegrałaby wybory, to następnego dnia nawet ta stępka pójdzie na złom – mówił gość „Rozmów niedokończonych”.  

Paweł Brzezicki podkreślił, że przez ostatnie 2 lata Polska Żegluga Morska ponownie zaczęła się rozwijać.

– Jak przyszedłem do Polskiej Żeglugi Morskiej w 2017 r., to udało mi się zatrzymać wyprzedaż statków. W momencie przyjścia do firmy zastałem taką liczbę statków, jaka była w niej w 1959 roku. Przez 8 lat „zabawy w gospodarkę” PŻM cofnął się o 50 lat (…). Wprowadziłem do firmy 7 nowych statków, na których pracują nasi pracownicy, nasi marynarze. Za 2017 r. mamy zysk w wysokości 114 mln zł, a za 2018 r. szacunek zysku jest w granicach 140-150 mln zł. Przy bardzo słabym rynku – bo w żegludze cały czas mamy kryzys, który pogłębił się w styczniu i lutym tego roku – jest to dobry wynik – zaznaczył komisaryczny zarządca Polskiej Żeglugi Morskiej.    

RIRM

drukuj