fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] A. Jackowska: Strajk nauczycieli to polityczne wykorzystywanie słabości ludzi

Możemy w tej chwili poznać, kto jest kim. Jeżeli ci, którzy mówią o demokracji i tolerancji, z drugiej strony drwią z księży i katechetów, to pokazuje, gdzie my jesteśmy. Może być to wykorzystywanie polityczne słabości ludzkiej czy kłopotów finansowych. Ale przestrzeń finansowa to nie wszystko, trzeba też rozeznawać sytuację – powiedziała w „Polskim punkcie widzenia” na antenie Telewizji Trwam pedagog, filozof Agnieszka Jackowska.

Nie ma porozumienia pomiędzy rządem a Związkiem Nauczycielstwa Polskiego i Forum Związków Zawodowych. Czwartkowe negocjacje w Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog” nie przyniosły żadnych efektów. Zagrożone są matury. Uczniowie, kuratorzy oraz rząd apelują do dyrektorów szkół o zawieszenie strajku na czas egzaminów [czytaj więcej].

– Trudno mi ocenić tę sytuację. Też jestem nauczycielem. Bardzo mi smutno, że – w moim przypadku – po dwudziestu latach pracy, zostawia się uczniów i oznajmia, że idzie się strajkować, jednak postulaty ekonomiczne są w pełni uzasadnione. Nie ma mojej zgody na zostawienie dzieci na zasadzie: my teraz będziemy żądać wyższych pensji, a wy sobie radźcie – podkreśliła Agnieszka Jackowska.

Jak zaznaczyła filozof, taka sytuacja to coś więcej niż utrata autorytetu.

– Tracimy swoją wiarygodność, jeśli uczymy jakichś zasad, a potem sami od nich odchodzimy. Nie możemy powiedzieć dzieciom, żeby poczekały dwa lata i zajmiemy się nimi, kiedy wrócimy z wyższą pensją. To więcej niż utrata autorytetu, to zerwanie więzi między nauczycielem a uczniem – wskazała.

Cała sytuacja w dużej mierze rzutuje na dzieci i młodzież, które w tym czasie nie chodzą do szkoły.

– Dlaczego nie rozmawiamy, co dzieje się w tej chwili z dziećmi i młodzieżą? Nikt nie podważa sytuacji być może zagrożenia dzieci, które są pozostawione samym sobie – zauważyła gość TV Trwam.

Agnieszka Jackowska – jako pedagog – zgłosiła się do pomocy przy organizacji egzaminów gimnazjalnych i ósmoklasistów.

 – Egzamin przebiegł bardzo spokojnie. To było piękne przeżycie. Byłam szczęśliwa, że mogę pomóc tym młodym ludziom. Nie rozumiem obecnej sytuacji – powiedziała.

Niektóre środowiska nauczycielskie próbują zachęcić do poparcia strajku również dzieci uczące się w szkołach.

 – Możemy w tej chwili poznać, kto jest kim. Jeżeli ci, którzy mówią o demokracji i tolerancji, z drugiej strony drwią z księży i katechetów, to pokazuje, gdzie my jesteśmy. Może być to wykorzystywanie polityczne słabości ludzkiej czy kłopotów finansowych. Ale przestrzeń finansowa to nie wszystko, trzeba też rozeznawać sytuację – wskazała Agnieszka Jackowska.

– Uczniowie jakoby chcą strajku. Niektóre środowiska ich podżegają. Dla mnie to sytuacja niepokojąca – dodała.

Tymczasem uczniowie są zaniepokojeni strajkiem nauczycieli, ponieważ mogą nie przystąpić do matur, a co za tym idzie, nie ukończyć szkoły.

RIRM

drukuj