Red. W. Kozioł o stałej bazie wojsk amerykańskich w Polsce: Na ten moment piłka jest po stronie Waszyngtonu
Na ten moment piłka jest po stronie Waszyngtonu. To znaczy to od niego jednak zależy, czy dać zielone światło Polsce w tej kwestii, bo tak naprawdę, kiedy dostalibyśmy informację, że taka baza ma powstać, to dopiero wtedy przygotowujemy całą infrastrukturę, całą logistykę. Miejmy na uwadze to, że to nie jest tak, że po prostu bierzemy bazę, która już istnieje i po prostu zmieniamy tylko nalepkę umownie na mapie, że była tymczasowa, teraz jest stała. To by było za proste – mówił red. Wojciech Kozioł, Portal Defense24, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam odnosząc się do stałej obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce.
W miniony wtorek nad polskim niebem można było zaobserwować wzmożoną aktywność natowskiego lotnictwa. Gość Radia Maryja został zapytany o to, czym te działania były, ponieważ wcześniej nie pojawiały się żadne oficjalne komunikaty o prowadzeniu jakichkolwiek działań.
– Najbardziej prawdopodobne są dwa scenariusze, bo też wszystkiego nie wiemy, ale idąc brzytwą Ockhama, bierzemy to, co jest najbardziej prawdopodobne. Po pierwsze, było to sprawdzenie gotowości bojowej bez uprzedniego ostrzeżenia, czy też poinformowania o tym, że takie ćwiczenia będą miały miejsce. Bo, jak wiemy, wszelkie ćwiczenia natowskie są zapowiedziane dużo wcześniej – rok, dwa, czasami są one w ogóle cykliczne, co kilka lat. Także tutaj mieliśmy pewną rzecz nową, więc albo doszło do tego, że zwyczajnie zmieniła się nieco doktryna, jeśli chodzi o przeprowadzanie tego typu ćwiczeń, albo właśnie był to przede wszystkim sprawdzian dla lotnictwa, jak zareaguje na wypadek wdrożenia jakiegoś stopnia alarmu, stopnia zagrożenia. Wiemy, że były sprawdzane rzeczy typu łączność pomiędzy sojusznikami, szybkość reakcji, kooperacja poszczególnych sił, bo mówimy tutaj o współpracy zarówno lotnictwa sojuszników europejskich, jak i tak samo sił amerykańskich. Mamy tutaj tak naprawdę konglomerat wszystkich sił współpracujących w liczbie około 50 maszyn, co jest naprawdę dużą liczbą w stosunku do tego, co zazwyczaj widzimy w tego typu misjach czy operacjach w ostatnich miesiącach – zaznaczył Wojciech Kozioł.
Podkreślił także, że mógłby to być pokaz sił w stosunku do Federacji Rosyjskiej.
– Przypomnijmy sobie to, co działo się na przełomie września i października ubiegłego roku. Mieliśmy wtedy w ciągu raptem kilku, kilkunastu dni mnóstwo zgłoszeń z Polski, z Francji, z Niemiec, z Wielkiej Brytanii, że nad obiektami infrastruktury krytycznej, nad bazami wojskowymi pojawiały się niezidentyfikowane drony. Dochodziło w tym czasie do podpaleń czy to hal targowych, czy magazynów. Mieliśmy przypadek na polskiej kolei z wysadzeniem części torowiska, co szczęśliwie nie doprowadziło jednak do katastrofy, ale było stworzonym dużym zagrożeniem. Także te ruchy ze strony Federacji Rosyjskiej były widoczne i mam wrażenie, że po prostu te działania, które podjęło NATO we wtorek były właśnie pokazem siły i ostrzeżeniem, że jakakolwiek próba prowokacji ze strony Federacji Rosyjskiej będzie skutkowała tym, że cały sojusz zareaguje – wyjaśnił redaktor.
Po szczycie NATO w Ankarze szef biura polityki międzynarodowej prezydenta, Marcin Przydacz, mówił, że jest zielone światło do stałej bazy USA w Polsce. W tym tygodniu wiceminister obrony narodowej, Cezary Tomczyk, poinformował, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy może rozstrzygnąć się kwestia stałej bazy.
– Na ten moment piłka jest po stronie Waszyngtonu. To znaczy to od niego jednak zależy, czy dać zielone światło Polsce w tej kwestii, bo tak naprawdę, kiedy dostalibyśmy informację, że taka baza ma powstać, to dopiero wtedy przygotowujemy całą infrastrukturę, całą logistykę. Miejmy na uwadze to, że to nie jest tak, że po prostu bierzemy bazę, która już istnieje i po prostu zmieniamy tylko nalepkę umownie na mapie, że była tymczasowa, teraz jest stała. To by było za proste. Jednak za tym musi iść cała infrastruktura, musi zostać stworzone miasteczko, w którym będą mieszkały rodziny tych żołnierzy, które będą tutaj na stałe stacjonować – wskazał Wojciech Kozioł.
– Byłby to z pewnością duży wydatek początkowy, ale jednak z tą wizją czy z tą perspektywą, że te 10 tysięcy czy ile tam zostanie uznane, mówi się najczęściej o tych 10 tysiącach żołnierzy, zostałoby zakwaterowanych na stałe w Polsce i to też byłby wysłany bardzo wyraźny sygnał w kierunku Moskwy, że Amerykanie nawet jeśli by coś mówili o osłabianiu swoich zdolności w Europie, to jednocześnie budują swoje siły akurat w tym miejscu, gdzie Rosjanom jest najbardziej niewygodne, czyli na części wschodniej flanki NATO – dodał.
Redaktor został zapytany, czy to realny scenariusz, aby w Polsce powstała fabryka produkujące rakiety do systemu Patriot.
– W ostatnich latach raczej to było abstrakcją, ponieważ Amerykanie niespecjalnie lubią się dzielić swoimi technologiami, zwłaszcza takimi wrażliwymi jak systemy Patriot. Pierwsze przebłyski pojawiły się w Ankarze i to był bardzo jasny sygnał pokazujący, że Polska oraz poszczególne inne państwa europejskie mogą zostać wyznaczone do serwisowania pocisków do Patriotów. To już był bardzo jasny sygnał zwiastujący to, że Amerykanie mają świadomość tego, że jest to towar niezwykle deficytowy, a bardzo potrzebny na obecnym polu walki. Drugi sygnał, który mógłby wskazywać, że w Polsce taka produkcja ruszy paradoksalnie jest to, co powiedział Donald Trump do Wołodymyra Zeleńskiego, że ta produkcja będzie na Ukrainie. Dlaczego to jest dla nas sygnał? Ponieważ mało prawdopodobnym jest to, aby fabryka czy w ogóle linie produkcyjne Patriotów powstały w miejscu, gdzie po pierwsze Rosjanie mogą to skutecznie zaatakować i tak naprawdę całe przedsięwzięcie obrócić w gruzy, a druga rzecz, Amerykanie boją się tego, że te technologie mogłyby zostać wykradzione także przez Ukraińców, którzy po prostu mogliby użyć tego do tworzenia swoich modyfikacji Patriotów, bo wiemy, że wiele ze sprzętów, które trafiały na Ukrainę też były konstruowane czy modyfikowane przez stronę ukraińską i tu by mogło się zadziać podobnie. Dlatego gdyby Amerykanie na przykład chcieli postawić fabrykę na potrzeby ukraińskie, to prawdopodobnie powstałaby w Polsce ze względu na połączenia logistyczne. (…) Byłbym jednak ostrożny co do tego. Oczywiście byłoby to świetne rozwiązanie dla Polski – zaznaczył Wojciech Kozioł.
radiomaryja.pl



