Dr Ł. Bernaciński o podpisaniu przez prezydenta ustawy o nadzwyczajnych zyskach koncernów paliwowych: Karol Nawrocki zdecydował, że odłoży broń i spełni żądanie porywacza
Karol Nawrocki zdecydował, że odłoży broń i spełni żądanie porywacza. Podpisując ustawę, jednocześnie wyraził oczekiwanie, iż następnego dnia ceny na stacjach benzynowych spadną. Natomiast od strony stricte prawnej ta ustawa w ogóle nie jest potrzebna do tego, żeby obniżyć ceny paliw. Ona wprowadza dodatkowy podatek, który obciąży koncerny paliwowe. Chyba nigdzie i nigdy w dziejach świata nie słyszano, aby dodatkowy podatek obniżył ceny. Podatki uwzględnia się w koszcie produktu, a więc cena idzie w górę. Ten mechanizm rząd wymyślił w dwóch celach. Po pierwsze, chodzi o to, żeby politycznie uderzyć w prezydenta, a po drugie, aby wprowadzić nowy podatek, który jest potrzebny budżetowi państwa, który jest w tragicznej sytuacji. Zamiast odpowiedzialnej polityki dostajemy być może porozumienie polityczne, w wyniku którego rząd robi skok na kasę – mówił dr Łukasz Bernciński, członek zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.
Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę dotyczącą nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Swoją decyzję oświadczył w orędziu i podkreślił, że nie chce brać Polaków za zakładników, wskazał również, że oczekuje od rządu szybkiego spadku cen paliw na stacjach. Ustawa wprowadza dodatkowe obciążenie dla koncernów paliwowych, które może mieć bezpośrednie przełożenie na rynek paliw, bo koncerny nie zapłacą za to raczej ze swojej kieszeni tylko z kieszeni kierowców. Rządowi Donalda Tuska chodzi jednak o własne interesy, a nie dobrobyt obywateli.
– Mieliśmy do czynienia z sytuacją bardzo filmową. Na pewno każdy z nas oglądał kiedyś jakiś akt, w którym czarny charakter wziął zakładnika, bohater filmu trzyma go na muszce, wzajemnie się szachują i walczą o zakładnika. W takiej roli prezydent widział Polaków, którzy płacą bardzo wysokie koszty nie tylko za sytuację geopolityczną, ale też za politykę wewnętrzną. Karol Nawrocki zdecydował, że odłoży broń i spełni żądanie porywacza. Podpisując ustawę, jednocześnie wyraził oczekiwanie, iż następnego dnia ceny na stacjach benzynowych spadną. Natomiast od strony stricte prawnej ta ustawa w ogóle nie jest potrzebna do tego, żeby obniżyć ceny paliw. Ona wprowadza dodatkowy podatek, który obciąży koncerny paliwowe. Chyba nigdzie i nigdy w dziejach świata nie słyszano, aby dodatkowy podatek obniżył ceny. Podatki uwzględnia się w koszcie produktu, a więc cena idzie w górę. Ten mechanizm rząd wymyślił w dwóch celach. Po pierwsze, chodzi o to, żeby politycznie uderzyć w prezydenta, a po drugie, aby wprowadzić nowy podatek, który jest potrzebny budżetowi państwa, który jest w tragicznej sytuacji. Zamiast odpowiedzialnej polityki dostajemy być może porozumienie polityczne, w wyniku którego rząd robi skok na kasę – wskazał dr Łukasz Bernaciński.
Minister sprawiedliwości, Waldemar Żurek, zakwestionował decyzję sądu w sprawie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego. Odniósł się przy tym do kariery zawodowej sędziego, który wydał orzeczenie. Taki sposób komentowania decyzji sądu budzi pytania o granice ingerencji przedstawiciela władzy wykonawczej w niezależność sędziowską.
– Rządzący chwytają się metod, które z państwem prawa nie mają żadnego związku. Ten sam sędzia wydawał także wcześniej wyroki, które nie były kwestionowane przez władzę wykonawczą. Natomiast kiedy sprawa jest medialna, polityczna i chodzi o politycznego oponenta, to wyciąga się jakieś rzeczy z życiorysu sędziego. Są na to konkretne procedury. Jeżeli minister Waldemar Żurek uważa, że w jakiś sposób powinna zostać zbadana kariera tego sędziego, ma do tego dostępne narzędzia. Takie medialne insynuacje mają tylko i wyłącznie na celu wytworzenie odpowiedniej atmosfery wokół tego wyroku dla swojego elektoratu – stwierdził członek zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris.
Waldemar Żurek zarzucił prokuratorom, że już na początku postępowania nie złożyli wniosku o wyłączenie sędziego. Tym samym podważa nie tylko decyzję sądu, ale również wcześniejsze działania prokuratury.
– Jeżeli prokurator nie składał wniosku o wyłączenie sędziego, to po prostu nie był on zasadny. Oczywiście czasami zdarzają się takie wnioski ze względu na taktykę procesową czy chęć przedłużenia procesu, czy wpływania na wybór składu, że kogoś się zakwestionuje i jest szansa, iż będzie inny sędzia. Tutaj prokurator, który jest kompetentnym człowiekiem, uznał, że w żadne takie sztuczki nie będzie się bawić, a proces jest prowadzony w należyty sposób. To, że wynik nie podoba się ministrowi sprawiedliwości, to przemawia przez niego jego polityczna natura, a nie prawnicza. Gdyby chciał to ocenić rzetelnie i uczciwie, to wydaje mi się, że oceniałby to w zupełnie inny sposób – akcentował gość programu „Polski punkt widzenia”.
radiomaryja.pl



