Tryumf partyjniactwa

Śmiały projekt, świetny cel, tylko beneficjent „nie swój”. A więc decyzja: skreślić. Rząd Donalda Tuska lekką ręką chce wyrzucić w błoto zainwestowane już pieniądze, z których mogła powstać inwestycja na pokolenia

Samorządy i wszystkie inne podmioty, które zawarły prawnie wiążące umowy z państwem, mają powód do niepokoju. Wystarczy jedna pozamerytoryczna decyzja, by je zerwać. Wczoraj przekonała się o tym na własnej skórze Fundacja „Lux Veritatis”, realizująca inwestycję geotermalną dla Torunia. Zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wypowiedział zawartą wcześniej z Fundacją umowę dotyczącą inwestycji geotermalnych. Przedstawiciele Fundacji nie mają wątpliwości: nie powiodła się akcja zbierania haków, które mogłyby posłużyć jako pretekst do wypowiedzenia umowy, więc zerwano ją, informując o tym zarząd Fundacji… faksem. Czy tak ma wyglądać państwo prawa?

Po wygranej wyborczej PO rozpoczęła się gorączkowa akcja zbierania haków, która pozwoliłaby zablokować toruńską inwestycję. Nieoficjalnie wiadomo, że urzędnicy PO liczyli na to, iż Fundacja nie zdoła rozpocząć prac w terenie. Kiedy okazało się, że jednak ruszyły pierwsze prace, postanowiono sprawę zakończyć jednym mało finezyjnym cięciem: wypowiedzeniem umowy.

Prezes zarządu NFOŚiGW Jan Rączka oraz jego zastępca Małgorzata Skucha swoją decyzję motywują tym, że Fundacja nie wywiązuje się z obowiązków wynikających z umowy, bo „nie realizuje przedsięwzięcia zgodnie z harmonogramem rzeczowo-finansowym i nie udostępnia dokumentów i nie udziela wyjaśnień”. Tak przynajmniej jest to sformułowane w przesłanym do Fundacji faksem piśmie. Na mocy tej decyzji zarząd NFOŚiGW postanowił nie wypłacać środków za wykonywanie prac przygotowawczych, za które powinien zapłacić zgodnie z wcześniej podpisaną umową.

Fundacja jest zdziwiona tymi zarzutami i już zapowiada, iż podejmie stosowne kroki prawne. – Decyzja wypowiadająca nam umowę, według opinii kancelarii prawnej, która nas reprezentuje, jest kuriozalna, nie ma żadnego umocowania w prawie. Jest tylko i wyłącznie grą polityczną osób, które są decydentami w kraju. Uważamy, że jest to tylko i wyłącznie decyzja polityczna rządzących, a nie merytoryczna – komentuje całą sytuację Lidia Kochanowicz z Fundacji „Lux Veritatis”. Zapewnia jednocześnie, że zarząd ustosunkuje się do decyzji Funduszu. – Nie chce mi się wierzyć, aby decyzja o unieważnieniu umowy była niekompetencją pracowników Funduszu, bo jeśli tak – byłaby ona ogromna – dodaje Kochanowicz.

Motywy decyzji są również niezrozumiałe dla o. Jana Króla CSsR. – Dziwię się mocno, ponieważ wszystkie warunki wymagane do tej umowy zostały przez nas spełnione od początku do końca. Więc bardzo się dziwię, że unieważniono umowę. Moim zdaniem, złamano prawo. Zgodnie z koncesją w terminie rozpoczęliśmy bowiem pracę. Więc wszystko jest w porządku. Od samego początku oczywiście NFOŚiGW próbował podejmować działania, żeby tę umowę wypowiedzieć. Wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski polecił pracownikom Funduszu, żeby szukali możliwości wypowiedzenia tej umowy. Teraz oczywiście Fundacja jest stroną poszkodowaną i będzie dochodziła swoich praw. Naszym zdaniem, nie ma żadnych przesłanek, żeby Fundusz mógł tę umowę wypowiedzieć – twierdzi o. Król.

Nie tylko zarząd Fundacji uważa decyzję Funduszu o unieważnieniu umowy za pozamerytoryczną. Podobnie twierdzi minister środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego prof. Jan Szyszko. – Chcę zaznaczyć, że od 1991 roku, kiedy Sejm przyjął politykę ekologiczną państwa, to cały czas była ona realizowana niezwykle konsekwentnie, obojętnie jaka opcja polityczna była przy władzy. W tej chwili to się zmieniło. W tej chwili dobro kraju jest nie tak cenne jak dobro partyjne. Partyjniactwo zaczyna teraz wygrywać i jestem tym zbulwersowany. Mam nadzieję, że ten rząd zacznie realizować to, co obiecywał – konkluduje Szyszko.


Jacek Dytkowski
drukuj