fot. PAP/EPA

Trwają krwawe walki na Ukrainie

Piętnastu żołnierzy ukraińskich sił rządowych zginęło w ciągu ostatniej doby w walkach na wschodzie kraju. Rzecznik ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony podaje, że wojska rosyjskie wzmacniają swoje pozycje w Donbasie. Przywożony jest tam sprzęt i ludzie.

Doradca szefa ukraińskiego MSW mówi, że otwarta agresja Rosji na jego kraj rozpoczęła się 24 sierpnia. Według Antona Heraszczenki Rosjanie wkroczyli wtedy na Ukrainę atakując oddziały ukraińskie w rejonie Saur-Mogiły. Odwiedzając rannych żołnierzy premier Ukrainy powiedział wprost:

– Rosja i Władimir Putin rozpoczęli tę wojnę. Rosyjski reżim ponosi odpowiedzialność za nią, za zabijanie naszych ludzi, za zabór Krymu, za torturowanie milionów Ukraińców – stwierdził Arsenij Jaceniuk.

Zdaniem ukraińskiego premiera Rosja dąży do odbudowania Związku Sowieckiego.

– Wszystko to dzieje się z powodu dążenia do przywrócenia ZSRR. Związek Sowiecki upadł i ten, kto stara się przywrócić jakiekolwiek imperium upadnie, jak jego poprzednik – zaznaczył Jaceniuk.

Sytuacja na froncie jest bardzo trudna. Ukraińcy prowadzą głównie działania defensywne. Giną kolejni żołnierze.

– W ciągu ostatniej doby straciliśmy piętnastu żołnierzy, a 49-ciu zostało rannych – poinformował rzecznik ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Andrij Łysenko.

Spodziewany jest atak wojsk rosyjskich i sił separatystycznych na Mariupol. Mieszkańcy miasta przygotowują się do obrony i oblężenia.

Plan jest następujący: wzmacniamy punkty kontrolne oraz serię wzmocnionych punktów pomiędzy punktami kontrolnymi, więc Mariupol jest twierdzą. Ściśle współpracujemy w tej kwestii z armią – zapewniał burmistrz Mariupola Jurij Chotłubej.

Nadal nie ma oficjalnego potwierdzenia, co stało się z kilkuset członkami ochotniczych batalionów, którzy dostali się w rosyjskie okrążenie w okolicach Iłowajska. Przez tydzień oczekiwali oni daremnie na pomoc regularnej armii – media mówią o kotle iłowajskim i śmierci ukraińskich ochotników. Dowództwo w obawie o morale wojska zapowiada, że oficjalne informacje przekaże dopiero po zakończeniu działań wojennych. Zdaniem szefa rosyjskiej dyplomacji w Kijowie ścierają się dwie opcje – partia wojny i partia pokoju. Inicjatywa Ukrainy w sprawie wejścia do NATO podważa możliwość pokojowego uregulowania kryzysu – stwierdza Ławrow.

– Partia pokoju próbowała i wciąż próbuje promować polityczne rozwiązanie na drodze negocjacji we wszystkich fundamentalnych kwestiach, które stoją przed Ukraińcami. W Kijowie zaś partia wojny podejmuje kroki, które w sposób wyraźny mają na celu podważenie tych wysiłków – mówił Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji.

Natowskie aspiracje Ukrainy będą omawiane na szczycie sojuszu w Walii. Dwa dni przed tym prezydent USA Barack Obama udaje się do Estonii.

– Wierzę, że prezydent Obama wyśle silny sygnał, że NATO i Stany Zjednoczone traktują bardzo poważnie bezpieczeństwo tego regionu. Myślę, że jest to bardzo ważne i bardzo aktualne przesłanie – podkreślił premier Estonii Taavi Roivas.

Tymczasem doradca Kremla ds. bezpieczeństwa Michaił Popow powiedział, że do końca roku Rosja zmodyfikuje swoją doktrynę wojskową, a wśród głównych zagrożeń uwzględni w niej przybliżanie się do granic rosyjskich infrastruktury wojskowej krajów NATO. Unia europejska szykuje nowe sankcje wobec Rosji, decyzje powinny zapaść do piątku.

– Komitet Stałych Przedstawicieli spotka się znów jutro i potem w czwartek oraz w piątek, w celu zakończenia pracy – tłumaczyła Federica Mogherini, minister spraw zagranicznych Włoch, nominowana na nową szefową unijnej dyplomacji.

Za dwa dni w Brukseli odbędą się rozmowy ekspertów Komisji Europejskiej i Rosji na temat możliwości rozwiązania sporu między Rosją a Ukrainą o ceny gazu. Na razie na Słowacji otwarto rurociąg, którym można będzie dostarczać gaz z Unii Europejskiej na Ukrainę w ilości do 20 proc. rocznego ukraińskiego zużycia. Chodzi o tzw. rewers gazu rurociągiem Vojany-Użhorod. Decyzja o uruchomieniu rewersu jest częścią reakcji Unii Europejskiej na wstrzymanie przez rosyjski Gazprom dostaw gazu na Ukrainę.

TV Trwam News/RIRM

drukuj