fot. flickr.com

Trwa spór o reformę sądownictwa w Polsce

Reforma sądownictwa w Polsce jest sprzeczna z prawem europejskim – przekonują niektóre państwa Unii Europejskiej i wzywają Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej do udzielenia odpowiedzi na pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego. Według strony polskiej w ogóle nie powinno dojść do zadania takich pytań.

Reforma sądownictwa w Polsce od dawna budzi kontrowersje w Unii Europejskiej. W sierpniu ubiegłego roku Sąd Najwyższy wystosował do Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 5 pytań prejudycjalnych w związku ze zmianami w ustawie o Sądzie Najwyższym. Pytania dotyczyły niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz unijnego zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Jak poinformował wczoraj Sąd Najwyższy, niektóre państwa i instytucje europejskie skierowały do Trybunału swoje uwagi.

„Do sprawy wpłynęły uwagi na piśmie ze strony Królestwa Belgii, Królestwa Danii, Republiki Łotewskiej, Królestwa Niderlandów, urzędu nadzoru EFTA, Komisji Europejskiej, a także ze strony Rzeczpospolitej Polskiej i Prokuratury Krajowej” – czytamy w komunikacie Sądu Najwyższego.  

Rząd holenderski przekonuje, że sporne rozwiązania są sprzeczne z prawem europejskim. We wniosku łotewskim podkreślono, że władza wykonawcza nie powinna decydować o tym, czy sędzia może dalej sprawować swoje funkcje. Rządy duński i belgijski zgodnie mówią o dyskryminacji ze względu na wiek, co narusza zasadę państwa prawnego. I wraz z Komisją Europejską oraz Europejskim Stowarzyszeniem Wolnego Handlu wzywają do udzielenia odpowiedzi na pytania prejudycjalne. Wnioski popiera europoseł Jarosław Kalinowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego.

– Skoro politycy postanowili tu, w Polsce, zlikwidować trójpodział władzy i podporządkowywać sobie i prokuraturę, i wymiar sprawiedliwości – mówię w tej chwili o sądownictwie – a jesteśmy w UE póki co, na szczęście, a Unia jest strażniczką traktatów, a tam jest kwestia praworządności postawiona na pierwszym miejscu – mówi Jarosław Kalinowski.  

Według strony polskiej i Prokuratury Krajowej pytania prejudycjalne są jedynie atakiem politycznym.

„Udzielenie odpowiedzi na pytania prejudycjalne SN jest niedopuszczalne, gdyż problem prawny w nich podniesiony nie ma charakteru realnego, związanego z prawami i obowiązkami stron sporu, a jego przedstawienie miało wyłącznie na celu skłonienie TSUE do wypowiedzenia się w przedmiocie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce” – czytamy w komunikacie.

Jak mówi poseł Kukiz’15 Grzegorz Długi, ewentualna odpowiedź Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie będzie korzystna dla naszego kraju.

– Polska ma kłopoty z Trybunałem Sprawiedliwości, jak wiemy, wiemy również, że hipokryzja jest największą zmorą Europy i różne miary przekłada się do różnych krajów, środowisk, poglądów politycznych – wskazuje Grzegorz Długi.

W październiku TSUE na wniosek Komisji Europejskiej nakazał Polsce zawieszenie przepisów ustawy o SN dotyczących przechodzenia sędziów we wcześniejszy stan spoczynku. Wówczas polski rząd w ekspresowym tempie znowelizował zapisy ustawy. To nie wystarczy do unormowania stosunków z unijnymi władzami – zaznacza poseł Platformy Obywatelskiej Marcin Kierwiński.

– PiS przez 3 lata napsuł tak wiele, że nawet rozwiązanie w 2 procentach tego, co zepsuli. Nie rozwiązuje wszystkich problemów – jest jeszcze Trybunał Konstytucyjny, jest upolityczniona Krajowa Rada Sądownictwa – mówi polityk PO.

Według prawnika profesora Jakuba Steliny, nowelizacja powinna zakończyć sprawę.

– Ci wszyscy sędziowie, którzy przeszli w stan spoczynku, w tym pierwsza prezes, po prostu wracają i to wracają z automatu, w związku z tym przedmiot sporu odpadł i można się spodziewać, że to doprowadzi do tego, że postępowanie zostanie umorzone – zwraca uwagę prof. Stelina.

Rozpatrzenie pytań prejudycjalnych przez TSUE zaplanowane jest na 12 lutego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj