Sześć protestów wyborczych w sądzie

Do Sądu Najwyższego wpłynęło dotychczas sześć protestów wyborczych  przeciwko ważności wyborów do Sejmu i Senatu. Cztery złożono za wcześnie i sąd nie będzie ich badał. Protesty można składać do środy włącznie.

Jeden z protestów, który trafiły do Sądu Najwyższego, wniosła grupa wyborców ze Świnic Warckich w województwie łódzkim. Według protestujących, w tamtejszej komisji wyborczej, mimo głosowania na określonego kandydata, na protokole wyborczym podano, iż nie oddano na niego żadnego głosu.

Sąd Najwyższy rozpatruje protesty w składzie trzech sędziów, w postępowaniu nieprocesowym i wydaje opinię w formie postanowienia w sprawie protestu.

Józef Orzeł z Ruchu Kontroli Wyborów zwraca uwagę, że dzisiaj obywatele składają coraz mniej protestów wyborczych.

– Będziemy musieli nauczyć ludzi odwagi do składania protestów, w sytuacji kiedy coś będzie nie w porządku. Specjalnie w tym celu opublikowaliśmy na stronie www.ruchkontroliwyborow.pl dobry wzorzec takiego protestu. Jak widać liczba nie jest duża. Dlaczego nie składają? Nie wierzą w sądy. W poprzednich wyborach, jeszcze wcześniej, składali takie protesty, bo tego typy rzeczy wcześniej było więcej. Ludzie po prostu mają tego dosyć. Te sądy niestety nauczyły ludzi biernej postawy – ocenia Józef Orzeł.

Protest wyborczy składa się na piśmie  do Sądu Najwyższego osobiście lub za pośrednictwem Poczty Polskiej. W przypadku przesyłki pocztowej decyduje data jej nadania. Uchwałę ws. ważności wyborów SN musi podjąć najpóźniej 23 stycznia 2016 r.

W  tegorocznych wyborach parlamentarnych wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Partia otrzymała 37,58 proc. głosów i wprowadziła do Sejmu 235 posłów, co pozwala na samodzielne rządy.

RIRM

drukuj