Sprawa ujawnienia zdjęć ofiar katastrofy Tu-154M – zawieszona

Śledztwo w sprawie zamieszczenia w Internecie zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej jest zawieszone do czasu otrzymania odpowiedzi na wniosek o pomoc prawną ze Stanów Zjednoczonych – poinformowała w czwartek Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

W połowie października 2012 r. polskie media ujawniły, że na rosyjskich stronach internetowych znajdują się drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Materiały dotyczące zamieszczenia w Internecie zdjęć zostały wyłączone z prowadzonego przez Wojskową Prokuraturę Okręgową w Warszawie śledztwa dotyczącego tej katastrofy i przekazane do prokuratury cywilnej. Prokuratura wojskowa wskazywała, że prowadzone przez nią śledztwo dotyczy ustalenia przyczyn, okoliczności i przebiegu katastrofy smoleńskiej, więc kwestia publikacji zdjęć „nie pozostaje w związku z przedmiotem tego śledztwa”.

Pod koniec listopada zeszłego roku praska prokuratura – do której trafiła sprawa – wysłała trzy wnioski o pomoc prawną do: Rosji, Stanów Zjednoczonych i Niemiec. Chodziło w nich o ustalenie domen, numerów IP i usunięcie treści znajdujących się na serwerach, jeśli to nie jest sprzeczne z przepisami danego państwa, oraz zabezpieczenie tych treści na potrzeby materiału dowodowego.

W pierwszej połowie tego roku prokuratorzy otrzymali odpowiedzi z Rosji, a później z Niemiec. Jak poinformowała rzeczniczka prasowa praskiej prokuratury Renata Mazur materiały te zostały przetłumaczone i do końca czerwca włączone do akt postępowania. Następnie śledztwo zawieszono. „Czekamy na realizację wniosku skierowanego do USA” – dodała prok. Mazur.

Jak informowała w zeszłym roku ABW zdjęcia dostrzeżono 28 września 2012 r. na rosyjskich stronach internetowych. „Ponadto zdjęcia te zostały opublikowane i rozpowszechnione na serwerach w Niemczech, Stanach Zjednoczonych oraz na Ukrainie” – informowała Agencja. Po interwencji ABW Rosja i Ukraina zablokowały wskazane strony internetowe, strony domen niemieckich i amerykańskich nie zostały zamknięte ze względu na ograniczenia prawne obowiązujące w tych krajach.

PAP/RIRM

drukuj