fot. twitter.com/KancelariaSejmu

Rząd prognozuje wzrost PKB na poziomie 3,8 proc. w 2019 roku

W rozpoczętym roku polska gospodarka wciąż będzie rozwijać się bardzo szybko. Rząd prognozuje wzrost PKB na poziomie 3,8 proc. Mniej przewidują agencje ratingowe, więcej ekonomiści. Na pewno – co deklaruje rząd – nie zabraknie pieniędzy na realizację programów społecznych.

W kolejnym roku nadwyżki w budżecie nie będzie. Rząd prognozuje deficyt, ale gwarantuje też udział obywateli we wzroście gospodarczym.

– Jestem przekonana, że jest to budżet, który będzie dobrze służył Polsce – wskazała Teresa Czerwińska, minister finansów.

Filarem obecnego rządu jest polityka społeczna, dlatego w nowym budżecie nie zabraknie środków na finansowanie programów społecznych: „Rodzina 500 plus”, „Dobry start” i leki dla seniora.

– Te programy społeczne mają bardzo dobre oddziaływanie prokoniunkturalne na gospodarkę – zaznaczył prof. Henryk Wnorowski, ekonomista.

W kolejnym roku rząd zapowiada jeszcze matczyne emerytury. Chwali się też ulgami dla małych i średnich przedsiębiorców – to m.in. mały ZUS i niższy CIT. Niewykluczone, że właśnie polityka społeczna stanie się dla PiS-u argumentem, po który ponownie sięgnie w trakcie kampanii wyborczej.

– Już teraz w najbliższej perspektywie mamy kolejne wybory czy serię wyborów. W związku z tym to też jest taki element przemawiający do kieszeni wyborców – dodał prof. Henryk Wnorowski.

W trwającym roku polska gospodarka wciąż ma się rozwijać w szybkim tempie. Agencje ratingowe prognozują wzrost PKB o 3,4 proc. w tym roku oraz w granicach 3,2 proc. w następnych dwóch latach. W ustawie budżetowej założono wzrost na poziomie 3,8 proc. Do realnych scenariuszy należy jednak nawet 5 proc. – wskazał ekonomista dr Mariusz Sokołek.

– Tendencję mamy cały czas wzrostową, więc być może w tym roku osiągniemy ten poziom. Natomiast proszę pamiętać, że mamy wahania koniunktury i przez jakiś czas mieliśmy ten przyrost związany ze wzrostem konsumpcji – mówił.

Konsumpcja jednak w nieskończoność rosnąć nie będzie, co podkreśla ekonomista. Według prognoz rządu deficyt budżetowy w tym roku nie przekroczy 28,5 mld zł – to 1,7 proc. PKB. Unia Europejska wymaga poniżej 3 proc.

– To jest w związku z tym o połowę mniej niż wymaga tego od nas UE – powiedział dr Marian Szołucha, ekonomista z Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Dr Marian Szołucha zaznaczył, że wewnątrz polskiej gospodarki nie ma istotnych zagrożeń dla naszego tempa gospodarczego. Na zewnątrz sytuacja wygląda już mniej ciekawie.

– Przede wszystkim ogólnogospodarcze spowolnienie na poziomie globalnym, a więc także europejskim, być może pogłębione eskalującą wojną celną Stanów Zjednoczonych z Chinami – wskazał.

Znak zapytania ekonomista stawia też co do przebiegu i skutków brexitu. Do tego dochodzą problemy strefy euro. Tym bardziej, że jest ona bardzo podatna na okresy spowolnienia. Problemem nie jest za to inflacja, która w tym roku ma wynieść 2,3 proc. – przypomina dr Marian Szołucha.

– To więcej niż w ostatnich latach, ale mniej nawet – o 0,2 punktu proc. niż cel inflacyjny NBP. To znaczy, że nasze wynagrodzenia, nasze oszczędności, wydatki państwa będą rosły nie tylko w ujęciu nominalnym, ale także w ujęciu realnym – tłumaczy ekspert.

Wyższe wynagrodzenia już teraz stają się osią, wokół której zarówno PiS, jak i PO chcą budować swój program wyborczy. Propozycje rządu usłyszymy na początku lutego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj