fot. Marek Borawski

Rodzice dzieci niepełnosprawnych znów zmuszeni do protestu

O godz. 11.00 przed Kancelarią Premiera rozpocznie się protest rodziców i opiekunów dzieci niepełnosprawnych. Nie godzą się oni na propozycje zmian w systemie świadczeń dla opiekunów, jakie przedstawił im resort pracy i polityki społecznej.

Chodzi o znaczną obniżkę świadczenia pielęgnacyjnego – nawet do 500 zł – w przypadku osoby niepełnosprawnej, która osiągnie 18. rok życia, a także o kryterium dochodowe, którego wprowadzenia domaga się rządząca koalicja.

Przez 10 miesięcy rodzice dzieci niepełnosprawnych jeździli na tzw. podstoliki. Były one wynikiem protestu sejmowego, który miał miejsce w ubiegłym roku. Na tego typu spotkaniach miał zostać wypracowany nowoczesny system pomocy dla rodziców opiekujących się swymi niepełnosprawnymi dziećmi. Tak się jednak nie stało. 10 lutego bieżącego roku strona rządowa przedstawiła rodzicom niekorzystną ustawę.

– Pani Seredyn przedstawiła ostatnio na spotkaniu, że osoba po 18. roku życia jest osobą już dorosłą i wtedy rodzic dostawałby wynagrodzenie 800 zł za opiekę nad swoim dzieckiem, ponieważ dziecko dostanie jeszcze 619 zł renty, gdzie jak gdyby te 1200 zł w tej rodzinie pozostanie – wyjaśnia Marzena Stanewicz, matka niepełnosprawnego Dawida.    

Rodzice czują się oburzeni postawą rządu – podkreśla Iwona Hartwich, prezes Stowarzyszenia „Mam Przyszłość”.

– Nie może być tak, że jedną ręką premier w ubiegłym roku podpisuje ustawę i przyznaje rodzicom świadczenie pielęgnacyjne w wysokości – teraz obecnie ono wynosi 1200 zł, w przyszłym roku będzie 1300 zł, czyli tą wywalczoną najniższą krajową – a w tym roku drugą ręką inny premier, pani Ewa Kopacz ma zmniejszyć to świadczenie i to o bardzo dużą kwotę, bo to jest kwota 500 zł – zaznacza Iwona Hartwich.

Rządząca koalicja chce ponadto wprowadzić dodatkowo kryterium dochodowe, które decydowałoby o tym, czy dany rodzic opiekujący się swym niepełnosprawnym dzieckiem otrzyma pomoc finansową, czy też nie.

Tylko rodzice wiedzą, jak trudno zapewnić opiekę dziecku, które jest chore od urodzenia. Uzyskanie pełnoletności nie oznacza, że potrzebuje ono znacznie mniejszego wsparcia. To zapotrzebowanie na opiekę z roku na rok jest coraz większe – podkreślają rodzice.

– Mój syn, upośledzony Dawid, chory od urodzenia, po 18. roku życia ma być brany jako osoba niepełnosprawna pełnoletnia, ale on nadal pozostaje niesamodzielny i bez mojej opieki nie może funkcjonować w środowisku – zaznacza Marzena Stanewicz.

Sytuacja pani Marzeny to nie jedyny przypadek; tych w naszym kraju jest znacznie więcej. Rodzice dzieci niepełnosprawnych walczą o los swych pociech. I choć bardzo często spotykają się z odrzuceniem, swoich starań nie zamierzają zaniechać.

– Jesteśmy lekceważeni, ignorowani. Rodzice z dziećmi niepełnosprawnymi tak naprawdę nie mają żadnej stabilności. Czujemy się w tym momencie jak wyrzutki społeczeństwa i dlatego jesteśmy znów zmuszeni do wyjścia na ulice – tłumaczy Iwona Hartwich.


TV Trwam News/RIRM

drukuj