fot. wikipedia

Przed Pałacem Prezydenckim nie ma miejsca na pomnik

Minister Kultury stwierdziła, że Przed Pałacem Prezydenckim nie ma miejsca na żaden pomnik. Małgorzata Omilanowska dopytywana w jednej ze stacji radiowych czy nie mógłby to być np. skromny krzyż, dodała, że osobiście jest przeciwnikiem nawet skromnych drzew stojących na dziecińcach klasycystycznych budynków.

W jej opinii rozwiązaniem nie jest też „pomnik świateł”.

Szefowa resortu tak odniosła się do słów prezydenta elekta Andrzeja Dudy, że przy Krakowskim Przedmieściu powinien stanąć pomnik upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej.

Andrzej Melak, brat śp. Stefana Melaka, który zginął pod Smoleńskiem, podkreśla, że nadal nie ma woli rządzących by uczcić ofiary narodowej tragedii.

– Wszystko to, co mówią rządzący w sprawie niemożliwości postawienia pomnika na Krakowskim Przedmieściu to obłuda, drwina, jawne zakłamanie. Przecież jako minister kultury pani Omilanowska powinna wiedzieć, że można zrobić wiele rzeczy i nie ma żadnego znaku pisemnego, który wyraziłby konserwator zabytków, że na Krakowskim Przedmieściu nie ma miejsca na monument upamiętniający tak ważne postacie. Brak woli ze strony rządzących był odbierany od pierwszego dnia, kiedy starano się za wszelką cenę zakopać, zamieść pod dywan to, co było związane z katastrofą smoleńską – powiedział Andrzej Melak.

Premier Ewa Kopacz stwierdziła, że nie jest ważne miejsce, w którym powstanie pomnik, ale ważna jest intencja, z jaką ludzie będą go odwiedzali.

Rada Warszawy głosami PO zdecydowała, że pomnik ma stanąć u zbiegu ul. Focha i Trębackiej. Według prezydent Warszawy pomnik powinien powstać w ciągu dwóch lat. Problem w tym, że do tego terenu są roszczenia.

RIRM

drukuj