Pro publico bono w wersji marszałka Platformy

Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz odmówił paszportu dyplomatycznego senator Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk na czas procesu apelacyjnego z Eriką Steinbach

Senator Dorota Arciszewska, prezes Powiernictwa Polskiego, przyleciała do Kolonii na proces z Eriką Steinbach, przewodniczącą Związku Wypędzonych. Pomimo że będzie reprezentowała i broniła ważnych polskich spraw, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz odmówił jej wydania paszportu dyplomatycznego. Uznał, że senator jedzie w prywatnej sprawie.

Dziś przed sądem w Kolonii rozpoczyna się apelacja od wyroku w procesie z powództwa Eriki Steinbach przeciwko stowarzyszeniu Powiernictwo Polskie o naruszenie dóbr osobistych przewodniczącej Związku Wypędzonych.

Mimo że Dorota Arciszewska jest senatorem Rzeczypospolitej Polskiej, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz odmówił jej wydania dyplomatycznego paszportu, uzasadniając tę decyzję przekonaniem, iż wyjazd dotyczy zupełnie prywatnej sprawy. – Jeżeli pan marszałek myślał, że poprzez odmowę wydania dyplomatycznego paszportu uniemożliwi przybycie do Kolonii na proces, to się przeliczył, gdyż pani senator przyjechała bez tego dokumentu – powiedział nam Stanisław Piec, asystent Arciszewskiej. Jak dodał, sprawa, w której ma świadczyć senator, jest ważna dla wszystkich Polaków. Przypomniał również, że Erika Steinbach wystąpiła do sądu przeciwko stowarzyszeniu Powiernictwo Polskie, a senator Arciszewska broni w tym procesie polskich obywateli.

– Jeżeli marszałek polskiego Senatu uważa, że wszystkie roszczenia niemieckie to jest jedynie niezbyt ważna sprawa, i do tego sprawa prywatna pani Arciszewskiej, a szef kancelarii premiera Tomasz Arabski jest tego samego zdania, oznacza to, że państwo polskie w tej kwestii po prostu umywa ręce i zostawia ludzi samych sobie – zaznaczył Stanisław Piec.

Przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach poczuła się urażona ulotką opublikowaną przez Powiernictwo Polskie (widnieje na niej jej podobizna, a także wizerunek germańskiego rycerza i żołnierza Waffen-SS) i skierowała sprawę do sądu, domagając się odszkodowania. Pozew trafił do sądu w Kolonii, który w pierwszej (przegranej przez Arciszewską) sprawie zakazał kolportowania plakatu, pod groźbą grzywny do 250 tys. euro lub do pół roku pozbawienia wolności. Ponadto niemieccy sędziowie nakazali Powiernictwu Polskiemu pokrycie kosztów procesowych, wynoszących około 5 tys. euro. Stanisław Piec tłumaczył, że ani Arciszewska, ani Powiernictwo nie posiada takich pieniędzy i dlatego będą się odwoływać także w tej kwestii, domagając się nałożenia na strony ewentualnych opłat dopiero po zakończeniu całego procesu.

A co w przypadku przegranej przed sądem niemieckim? – Nasza sprawa znajdzie finał w Strasburgu – powiedział asystent senator Arciszewskiej, informując także, iż Powiernictwo Polskie zwróci się również z prośbą o interwencję do parlamentarnej komisji konstytucyjnej w Bundestagu.


Waldemar Maszewski, Hamburg
drukuj