Większe uprawnienia dla Frontexu

Unia Europejska będzie zwiększać uprawnienia Frontexu. Komisja Europejska chce, by służba ta miała do 2020 r. 10 tys. funkcjonariuszy.

Europejska Straż Graniczna i Przybrzeżna ma zyskać nowe uprawnienia dotyczące m.in. wspierania państw członkowskich w odsyłaniu osób, które nie mają prawa przebywać na terenie UE. Kompromis w tej sprawie wypracowali unijni ministrowie ds. wewnętrznych.

Polska w trakcie dyskusji podnosiła argument suwerenności, której przejawem jest obecność funkcjonariuszy krajowej Straży Granicznej strzegących wjazdu do kraju.

– Dostrzegamy konieczność wzmocnienia agencji w związku z działaniami, aby zwalczać nielegalną migrację. Pozostajemy natomiast konsekwentnie na stanowisku, że to rozszerzanie, zarówno jeśli chodzi o stan liczebny, jak i kompetencji, nie może być kosztem kompetencji państw narodowych – podkreślał w Brukseli Joachim Brudziński, minister spraw wewnętrznych i administracji.

Nowy Frontex ma wspierać procedury powrotu w państwach członkowskich, na przykład przez identyfikowanie nielegalnie przebywających obywateli państw trzecich czy uzyskiwanie przez nich dokumentów podróży. Frontex ma też mieć możliwość podejmowania wspólnych operacji w państwach trzecich, w tym w krajach niesąsiadujących z UE, i oddelegowania tam swojego personelu. Wszystko to oczywiście za zgodą kraju przyjmującego. KE chce, by służba ta miała do 2020 r. 10 tys. funkcjonariuszy.

– Z punktu widzenia bezpieczeństwa i sprawności służby – niezwykle efektywnej – jaką jest polska Straż Graniczna, przyjęcie dzisiaj docelowo tego pułapu 10 tys. wydaje się bardzo mało prawdopodobne. Tym bardziej, że mogłoby to zagrozić płynnej, stabilnej pracy polskich funkcjonariuszy – mówił szef polskiego MSWiA.

Bruksela zmienia podejście w sprawie polityki migracyjnej. Austriacka prezydencja rezygnuje z prób wypracowania porozumienia w sprawie reformy prawa azylowego, przewidującego m.in. obowiązkowy rozdział uchodźców. KE, która przez lata nie chciała odejść od tego pomysłu, proponuje teraz dobrowolność. Bardzo jasne stanowisko w tej sprawie przedstawili ministrowie spraw wewnętrznych Niemiec i Belgii. Według Konwencji Genewskiej większość przybyszów nie wypełnia bowiem warunków, żeby uznać ich za uchodźcę.

– Ci ludzie rodzą określone problemy, […]nie akceptując porządku prawnego obowiązującego w państwach, do których dotarli. Powodują oni bardzo wiele problemów w wymiarze społecznym będąc nastawionym bardzo roszczeniowo w kierunku państw, które je goszczą – akcentował minister Joachim Brudziński.

Z tego też względy pomysł przymusowej relokacji nie ma racji bytu.

– W jaki sposób można wyobrazić sobie kontrolę ludzi, którzy dostali się nielegalnie do Unii Europejskiej – chcąc czerpać pełnymi garściami z systemu opieki socjalnej w takich państwach jak Niemcy, Holandia, Belgia – i nagle przymusowo byliby przeniesieni do takich państw jak Polska, Słowacja, Węgry? Mielibyśmy pilnować ich pod karabinami w jakiś zonach? – wskazywał minister spraw wewnętrznych i administracji.

Polska chce pomagać, ale na miejscu – i wzmacniać bezpieczeństwo granic. Przybysze jeżeli nie grozi im żadne niebezpieczeństwo powinni być odsyłani do krajów macierzystych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj