fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Ks. prof. J. Przybyłowski: Ukrytym celem manifestacji równości jest rzucanie chwastu w zdrowe społeczeństwo

„Ukrytym celem różnych marszów, manifestacji równości jest to, że to jest rzucanie chwastu w zdrowe społeczeństwo” – powiedział na antenie TV Trwam w programie „Rozmowy niedokończone” ks. prof. dr hab. Jan Przybyłowski, kierownik Katedry Teologii Pastoralnej i Nauk Pomocniczych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

W kontekście demonstracji w Kościele i demokracji ks. prof. Jan Przybyłowski zaznaczył, że „można powiedzieć, że w minionych czasach (PRL-u red.) mieliśmy do czynienia z taką pokorną lekcją, którą w teologii nazywa się >>Kościołem milczenia<<. Kościół, kiedy nie może manifestować, milczy. To milczenie jest wymowne”.

– Kiedy Jan Paweł II zjawił się w Oświęcimiu i stanął przed tablicami upamiętniającymi ludzi, którzy zginęli w krematoriach, zatrzymał się przy tablicy i powiedział, że tutaj trzeba zamilknąć, bo nie da się nic powiedzieć. Tutaj po prostu trzeba pozwolić, żeby przemawiały fakty, żeby to, co każdy z nas wie o tym wydarzeniu, w nas krzyczało. Wydaje mi się, że ten „Kościół milczenia” dzisiaj też ma dużą rolę do spełnienia, bo nam w Kościele nie chodzi o to, żebyśmy byli w nieustannej konfrontacji. Nie chcemy robić kontrdemonstracji dla np. marszów LGBT. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby Kościół był tutaj zaangażowany. Oczywiście są grupy (…) kontrmanifestujące, ale Kościół się pod tym nie podpisuje. To nie jest sposób okazywania swojego sprzeciwu. Kościół staje się w takich sytuacjach „Kościołem milczenia”, bo to nie tylko wymiar podejmowanych przez nas działań, ale to też działanie Ducha Świętego, Opatrzności – wskazał gość TV Trwam.

Kierownik Katedry Teologii Pastoralnej i Nauk Pomocniczych podkreślił, że „co do dzisiejszej formy manifestowania w demokracji, to w polskim prawodawstwie (…) jasno i sprawiedliwie rozdzielono prawa do manifestowania swoich poglądów”.

– Z jednej strony chroni się cykliczne spotkania, które odbywają się w określonych terminach kalendarzowych, a z drugiej – zabrania wtedy organizowania marszów, które byłyby w jakiś sposób próbą nawiązania konfrontacji – zauważył.

Ks. prof. dr hab. Jan Przybyłowski w kontekście organizacji manifestacji podkreślił także, że „mamy do czynienia ze zjawiskiem reklamy społecznej”.

– W założeniu reklama często nie odpowiada rzeczywistości i prawdzie. Wręcz przeciwnie chce pokazać, że jest półprawdą albo nawet fałszem, ale przez ten sposób manifestowania różnego rodzaju symboliki mamy wrażenie, że oni jednak mają racje. (…) Wydaje się, że mamy tu do czynienia z wykorzystywaniem reklamy do celów. Pytanie, jakich? Do końca nie wiem, do jakiego celu zmierza organizowanie „Marszów Równości”, które niby mają pokazywać tolerancje, pluralizm, różnorodność, empatie, a jednocześnie mają w sobie tyle agresji, złości i nienawiści do wszystkiego, co jest inne. Myślę, że to jest próba wykorzystania reklamy do celów ukrytych. (…) Ukrytym celem różnych marszów, manifestacji równości jest to, że to jest rzucanie chwastu w zdrowe społeczeństwo – powiedział gość „Rozmów niedokończonych”.

RIRM

drukuj