fot. TV Trwam News

Jakie są dalsze plany rządu ws. repolonizacji mediów?

Szanujące się państwo nie może dopuszczać do tego, by większość mediów znajdowała się w cudzych rękach – mówi wicepremier Jarosław Gowin, który chce repolonizacji mediów po wygranych wyborach parlamentarnych. Takim planom zaprzecza premier Mateusz Morawiecki.

Przynależność mediów działających na polskim rynku od lat jest tematem wielu dyskusji. Na polskich mediach wciąż ciążą przekształcenia własnościowe po 1989 roku – mówi Piotr Boroń, były członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

– Bądź to sprzedawano różne media zbyt tanio, zbyt łatwo wchodziły sobie na polski rynek, bądź też polskim inicjatywom utrącano skrzydła – wskazuje Piotr Boroń.

W Polsce problem obcego kapitału dotyczy zwłaszcza mediów regionalnych. Większe konsorcja medialne przejmują mniejszych, słabszych ekonomicznie wydawców. W sumie ponad 60 procent mediów jest w rękach zagranicznych, co jest szkodliwe dla naszego kraju – podkreśla socjolog dr Jakub Koper.

– Kapitał zagraniczny wiąże się z tym, że ludzie z innego państwa czy spółki inwestują i oni sobie życzą taki przekaz, a nie inny, i to ma wpływ na jakość życia politycznego przede wszystkim – zaznacza dr Jakub Koper.

Taką nieproporcjonalność zmienić ma Zjednoczona Prawica – zapowiadał w Kartuzach wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

– Szanujące się państwo i szanujący się naród nie może dopuszczać do tego, żeby większość mediów znajdowała się w cudzych rękach. I to jest pewne zadanie, które stoi przed naszym rządem, jeżeli będziemy nadal sprawować władzę w następnej kadencji – mówił Jarosław Gowin.

Premier Mateusz Morawiecki nie potwierdza jednak takiego zamiaru.

– Nie ma dzisiaj takich konkretnych planów, ale rzeczywiście ubolewamy nad tym, że przez 30 lat III RP jesteśmy dzisiaj w takiej sytuacji, że ogromna większość mediów jest w rękach zagranicznych. Francuzi, Niemcy, Włosi – poważne państwa w Europie Zachodniej – na pewno byłyby bardzo niezadowolone z takiej sytuacji – zaznacza szef polskiego rządu.

Poseł Grzegorz Długi z Kukiz’15 zauważa, że wiele krajów takich jak Francja i Niemcy od dawna posiada przepisy prawne chroniące media przed zewnętrzną ingerencją.

– Które ograniczają możliwości prawne, aby firma, spółka, osoba z zagranicy posiadała zbyt duży udział w regionalnym rynku mediów. W Polsce de facto tego typu rozwiązań nie mamy – mówi Grzegorz Długi.

Opozycja już przekonuje, że to jeden z elementów kampanii wyborczej i próba przejęcia mediów prze władze. Rząd zamierza ograniczyć wolność słowa – podkreśla Andrzej Halicki z Platformy Obywatelskiej.

– Potrzebne są standardy dziennikarskie, które należy podnosić i potrzebny jest absolutny dystans i nie wtrącanie się polityków w żaden sposób, niekontrolowanie mediów, bo to jest niezgodne z demokratycznym porządkiem, w którym media muszą być niezależne – zaznacza poseł Halicki.

Nie zgadza się z tym europoseł Prawa i Sprawiedliwości Patryk Jaki.

– Zawsze będziemy dbali, aby wolność słowa w Polsce istniała. Z resztą jeszcze raz chcę powiedzieć, że dla nas najistotniejsze było to, aby te zasady, aby to nie było tak, że byłyby tylko media konserwatywne – nie. Dla mnie jakby wymarzoną sytuacją, jeśli chodzi o rozkład sił, aby była równa, a tak w tej chwili w Polsce nie jest – podkreśla Patryk Jaki.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan dodaje, że repolonizacja, jeśli miałaby dojść do skutku, to dopiero w następnej kadencji rządu. Problemem może być jednak zagwarantowanie takich zmian ustawą.

– Prawo Unii Europejskiej uniemożliwia dyskryminowanie, rozróżnianie podmiotów pod względem kapitału, o ile to są podmioty z udziałem kapitału z krajów UE. Natomiast to nie oznacza, że rząd jest w tej sprawie bezsilny – wskazuje Adam Bielan.

Repolonizacja mediów nie tylko uwiarygodni przekazywane informacje, ale także zahamuje promowanie szkodliwych inicjatyw środowisk omoseksualnych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj