fot. pl.wikipedia.org

[TYLKO U NAS] B. Wróblewski: Zapis dot. definicji małżeństwa wprowadzono do konstytucji, aby nie można było wprowadzić na poziomie ustawowym różnych homozwiązków

Celem tego zapisu było po pierwsze podkreślenie, że małżeństwo musi być z jednej strony bronione przez państwo (…) a z drugiej, żeby nie można było wprowadzić na poziomie ustawowym różnego rodzaju homozwiązków czy nawet związków partnerskich. Intencja tego przepisu była taka, aby wesprzeć małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny – mówił w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

W rozdziale 1 i art. 18 polskiej konstytucji z 1997 roku znajduje się zapis, iż „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod opieka i ochroną Rzeczypospolitej Polskiej”.

Bartłomiej Wróblewski podkreślił, że zapis ten nie znalazł się w ustawie zasadniczej przypadkowo.

– Jeszcze 30-40 lat temu i wcześniej, kiedy takie przepisy znajdowały się w konstytucjach, np. w konstytucji niemieckiej, nikt nie pisał o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. To było oczywiste, nikt w ogóle nie poddawał tego w wątpliwość. Natomiast już 20 lat temu, kiedy tworzona była obecna konstytucja, ta wątpliwość się zaczęła pojawiać. Przypomnę, że obowiązująca obecnie konstytucja była stworzona przez środowiska raczej lewicowo-liberalne. Ona była tworzona w opozycji do projektu solidarnościowego konstytucji, za którą opowiadała się polska prawica. Ale mimo to, ze względu na nacisk społeczny – i też bez wielkiego oporu ze strony środowisk postkomunistycznych – taki zapis w konstytucji przyjęto – przypominał konstytucjonalista.

Wprowadzanie do konstytucji zapisu o małżeństwie jako związku kobiety i mężczyzny miało dwa cele – wskazał poseł PiS.

– Celem tego zapisu było po pierwsze podkreślenie, że małżeństwo musi być z jednej strony bronione przez państwo. Jeżeli ktoś atakuje, to państwo jest zobowiązane, by go bronić. Do drugie, państwo powinno stwarzać szczególne warunki, żeby małżeństwo była instytucją w jakimś sensie atrakcyjną z różnych powodów, ze względu na ukształtowanie różnych przepisów, ze względu na różne polityki państwa w zakresie edukacji, ochrony zdrowia. Czyli z jednej strony był taki cel, a z drugiej, żeby nie można było wprowadzić na poziomie ustawowym różnego rodzaju homozwiązków czy nawet związków partnerskich. Intencja tego przepisu była taka, aby wesprzeć małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny i nie pozwolić na poziomie ustawowym, aby wprowadzać różnego rodzaju innych związków – wyjaśnił polityk.

Gość „Rozmów niedokończonych” wskazał na różnice między PiS-em a PO w podejściu do takich wartości jak m.in. małżeństwo czy rodzina.

– Prawo i Sprawiedliwość bardzo klarownie stoi w obronie tradycyjnego modelu rodziny, natomiast już w Platformie Obywatelskiej głosy są podzielone. Jest tam skrzydło bardzo mocno opowiadające się za rewolucją obyczajową i cywilizacyjną w Polsce. Są osoby, które są wobec tego sceptyczne, ale tak czy inaczej głosując na PO nie ma tej pewności, co wybieramy –

Bartłomiej Wróblewski zaznaczył, że istnieje obawa, iż w przyszłości przepisy dotyczące rodziny, które są jasne na poziomie konstytucyjnym, zaczną być interpretowane inaczej.

– Takie jest rzeczywiście doświadczenie wielu państw zachodnich, gdzie oczywiste, zapisy, jasne zapisy, zaczęły być interpretowane w sposób zupełnie opatrzny, odbiegający od intencji ich twórców. Tak jest np. z pojęciem rodziny w niemieckiej konstytucji, którą niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny przez kilka dziesięcioleci interpretował tak, jak polskie zapisy, w sposób jednoznaczny – że chodzi o obronę tradycyjnego modelu rodziny. Dziś odwrócił to o 180 stopni i powiedział, że rodzina to może być każdy związek. To niebezpieczeństwo (…) jest realne, dlatego tak ważne jest to, aby te przepisy były stosowane w praktyce i tutaj jest podstawowa rola sądów. Bez sądów tej batalii się wygrać nie da – powiedział poseł PiS.

RIRM

drukuj