fot. PAP/Radek Pietruszka

Politycy PiS: Marsz Wolności jest dowodem na to, że w Polsce jest wolność

Marsz Wolności miał pokazać siłę zjednoczonej opozycji. Choć liderzy PO i Nowoczesnej mówili o wyborczej wygranej, to batalia o Polskę rozegra się nie na ulicy, a przy urnach wyborczych. Demonstracja potwierdza, że w Polsce jest wolność – zgodnie podkreślają politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Wczoraj opozycja manifestowała swoją jedność na ulicach Warszawy. Dziś hasło o zjednoczonej opozycji wybrzmiało także na antenie TVP Info w programie „Woronicza 17”.

– Mieliśmy rozmawiać o Marszu Wolności, o proteście osób niepełnosprawnych, o tym, ile zarabia Jarosław Kaczyński, dlaczego tak dużo i dlaczego obniżyli pensje parlamentarzystom – mówił Piotr Misiło z Nowoczesnej.

Padło jednak pytanie o Stanisława Gawłowskiego i doniesienia, jakie nagłośniło Radio Szczecin. Wtedy Piotr Misiło, Andrzej Halicki i Adam Struzik opuścili studio Telewizji Polskiej. Radio Szczecin twierdzi, że w apartamencie posła PO Stanisława Gawłowskiego działała agencja towarzyska.

– Goebbels, Urban – to są propagandowe metody, którymi kiedyś oni szczycili się, żeby utrzymać władzę. Ta władza, która jest dzisiaj, tymi metodami w Polsce utrzymać się nie będzie mogła – powiedział Andrzej Halicki z PO.

– Nie ma czegoś takiego, jak zjednoczona opozycja, może zjednoczona w oskarżaniu o niestworzone rzeczy Prawa i Sprawiedliwości i zjednoczeni w nie odnoszeniu się do skandali. Dzisiaj mieliśmy tego przykład – zaznaczył z kolei szef gabinetu premiera Marek Suski.

Cel opozycji jest jasny – zadać PiS-owi mata w czterech ruchach, o czym wczoraj przekonywali liderzy Nowoczesnej i PO.

– Wasz koniec jest bliski i musicie przegrać, bo idzie na was normalna, uśmiechnięta, obywatelska Polska, dlatego zwyciężymy – zaznaczył podczas Marszu Wolności Grzegorz Schetyna.

Nie ulica, a oferta programowa zdecyduje o tym, kto wygra najbliższe wybory – zwrócił uwagę politolog Andrzej Skiba.

– Obecnie opozycja ma problem, żeby znaleźć wspólny mianownik, który byłby atrakcyjny dla jej wyborców. Jedynym takim mianownikiem obecnie używanym jest tzw. działalność antyPiS – wskazał politolog.

W trakcie Marszu Wolności haseł wymierzonych w Prawo i Sprawiedliwość nie brakowało.

– Pojawił się nowy pierwszy sekretarz przodującej partii o zapędach jeszcze bardziej autorytarnych niż jego niedawni poprzednicy – to słowa aktora Daniela Olbrychskiego.

– Daliśmy sobie radę z komuną, damy sobie radę z tym rządem, z tą władzą, która prokuraturę, służby używa jako narzędzie manipulacji – mówił Andrzej Halicki z PO.

– To przede wszystkim nie jest alternatywa dla Polski – wskazała Agnieszka Ścigaj z Kukiz’15.

Polityk dodała, że Marsz Wolności był jedynie demonstracją siły, miał poprawić dobre samopoczucie PO i Nowoczesnej.

– Jedyną drogą, żeby zmienić cokolwiek w Polsce nie jest zmiana z jednych na drugich co cztery lata, ale tylko rzeczywiście konstruktywna zmiana sposobu wybierania władzy – zaznaczyła Agnieszka Ścigaj.

Marsz Wolności udowodnił, że w Polsce wolność jest, bo nikt nie próbował rozpędzać demonstracji za pomocą pałek i czołgów – zwrócił uwagę minister Marek Suski.

– Ilość uczestników tego marszu pokazała, że opozycja nie ma specjalnie poparcia, a jedyne hasło, jakim się od trzech lat posługują, to obalenie rządu PiS, dorwania się do koryta – zaznaczył Marek Suski.

O niepodgrzewanie nastrojów zaapelowała wicepremier ds. społecznych Beata Szydło.

– Myślę, że warto by było, żeby politycy opozycji, zamiast wzniecać tego typu niepotrzebnie zamieszanie, po prostu razem z nami usiedli do stołu i kontynuowali te reformy, które my już od 2,5 roku przeprowadzamy i dokończymy je – powiedziała była premier.

Wzrok polityków sięga jednak dalej – już do najbliższych wyborów.

– Ja jestem spokojna o wynik wyborczy. Jestem spokojna, że PiS ma dobrą ofertę dla Polaków – dodała Beata Szydło.

Najbliższa batalia polityczna rozegra się o samorządy. Później odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, następnie parlamentarne w Polsce oraz prezydenckie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj