fot. Twitter

Policja skontrolowała Szydłobus

Po debacie telewizyjnej kandydatki na premiera Beaty Szydło i premier Ewy Kopacz, policja skontrolowała Szydłobus. Powodem kontroli była informacja o rzekomym „przeładowaniu” pojazdu.

Donos o przeładowaniu autokaru złożył mężczyzna na policji w Krakowie. Ta z kolei poinformowała stołecznych funkcjonariuszy.

Warszawscy policjanci dokonali kontroli pojazdu w momencie gdy ten stał niemal pusty w pobliżu budynku TVP.

Jak wskazuje Krzysztof Łapiński, wicerzecznik Prawa i Sprawiedliwości, sytuacja była niezrozumiała.

– Podróżujemy zawsze zgodnie z przepisami. Nie obrażamy się za tę kontrolę. Proszę sobie jednak zrobić takie ćwiczenie myślowe: jest 2007 rok, jest po debacie Tusk-Kaczyński, rządzi Prawo i Sprawiedliwość. Donald Tusk wsiada do jakiegoś Tuskobusa, przyjeżdża do swojego sztabu, jest euforia ze zwycięskiej debaty – wczoraj my wygraliśmy debatę – i nagle podjeżdża policja i kontroluje ten Tuskobus, czy nie było za dużo osób, czy wszystko było zgodnie z regułami. Podejrzewam, że na paskach wszystkich telewizji byłoby, że PiS tworzy państwo policyjne, że przegrali debatę, że nie umieją pogodzić się z przegraną i nasyłają policję. Proszę zrobić sobie ćwiczenie umysłowe, co by było w takiej sytuacji. My nie podnosimy z tego larum, tylko stwierdziliśmy fakt, że trochę nas zaskoczyło, że policja kontroluje już chyba powietrze w autobusie – mówi Krzysztof Łapiński.

Na koniec policja spisała dane kierowcy. Nie wiadomo czy będzie jakieś postępowanie w tej sprawie.

RIRM

drukuj