PAP/EPA

Kolejne demonstracje we Francji: Zatrzymano ok. 700 osób

Niespokojnie we Francji. W sobotę doszło do kolejnych protestów „Żółtych kamizelek”. W całym kraju protestowało ok. 31 tysięcy osób. Paryżu zatrzymano ok. 700 demonstrantów.

Pomimo ustępstw rządu „żółte kamizelki” nie składają broni. W sobotę 8 tysięcy protestujących znów zablokowało Paryż. Na Polach Elizejskich doszło do starć z policją. W ruch poszedł gaz łzawiący i armatki wodne. Służby zatrzymały 481 osób. Blisko połowa trafiła do aresztu.

– Jechaliśmy pociągiem 11 godzin, aby zaprotestować, ponieważ jest to nie do zniesienia. To jest niesprawiedliwe! Czujemy się pogardzani przez tych technokratów, którzy nami rządzą, którzy są całkowicie poza zasięgiem i którzy nas nie rozumieją – pytał Gilles Noblet, protestujący.

Główne postulaty protestujących to polityka społeczna i podatkowa rządu. Domagają się także rezygnacji prezydenta Emmanuela Macrona.

– On musi ustąpić, parlament powinien zostać rozwiązany, a my musimy powrócić do lepszych fundamentów. Wszystko powinno być sprawiedliwe, ponieważ mamy dość – zaznaczyła Laurence Crouvezier, protestująca.

Z ogromnymi utrudnieniami muszą liczyć się turyści, którzy przebywają w stolicy Francji. Wiele słynnych obiektów takich jak Luwr czy Wieża Eiffla są zamknięte dla zwiedzających.

Protesty „Żółtych kamizelek” rozszerzają się także na inne kraje. W sobotę do podobnej demonstracji doszło w stolicy Belgii. Zatrzymano 70 osób.

– Jestem tu głównie dla moich dzieci, mam trzech synów i mają wielu młodych przyjaciół, a także mam wnuki i myślę, że musimy naprawić nasze błędy, aby pozostawić im świat. Muszę znaleźć sposób, aby go uratować, aby mogli długo żyć, a fakt, że wszyscy tu są, w tym wiele osób starszych, pokazuje bardzo znaczny wzrost świadomości – powiedziała Edith Klapwijk, protestująca.

Protest „Żółtych kamizelek” rozpoczął się 17 listopada. Demonstrujący domagali się wówczas oddalenia pomysłu rządu dotyczącego podwyżki cen akcyzy na paliwo. W tym tygodniu francuski rząd poinformował, że w przyszłym roku do podwyżki nie dojdzie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj