fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

Dwa lata od tragicznych wydarzeń na Majdanie

Dziś mijają dwa lata od tragicznych wydarzeń na kijowskim Majdanie. W dniach 18-20 lutego 2014 roku w starciach z ukraińską milicją zginęło tam 75 demonstrantów, a 567 zostało rannych.

Protestujący przez kilka tygodni wyrażali publicznie swój sprzeciw wobec niepodpisania przez władze Ukrainy – w wyniku nacisków rosyjskich – umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.

Dwa dni po krwawych wydarzeniach na Majdanie ówczesny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz obarczany odpowiedzialnością za użycie broni wobec demonstrantów został odsunięty od władzy prze parlament. Później zbiegł z kraju. Władzę przejęły ugrupowania proeuropejskie. Premierem został Arsenij Jaceniuk.

W Kijowie milicja atakowała demonstrantów już 18 lutego. 20. lutego nazwijmy „apogeum” – na ul. Instytuckiej następuje rozstrzelanie Niebiańskiej Sotni  – przypomina Jan Fedirko z Fundacji Niepodległości w Lublinie.

– Po dwóch latach sytuacja wygląda tak, że są oczywiście plusy, ale jak każde wydarzenie, ma też swoje strony nie do końca pozytywne. Plusami jest to, że ta rewolucja „Majdan” czy „Euromajdan” ze wszech miar słusznie została nazwana „rewolucją godności”. Mamy obudzenie się narodu ukraińskiego, a przynajmniej znaczącej jego części, tej aktywnej społecznie, która wstaje z kolan, chce przemian demokratycznych. Natomiast minusami jest to, że nie udało się przeprowadzić reform. I tu, nie tylko ze względu militarnego, ale i społecznego, wykalkulowana ingerencja Rosji, żeby powstrzymać proces przemian – mówi Jan Fedirko.

Gazeta Wyborcza wskazuje, że do dziś nie ukarano winnych zbrodni na kijowskim Majdanie. Według Prokuratury Generalnej Ukrainy dochodzenia związane z tymi wydarzeniami obejmują 2 tys. przestępstw. Ich ofiarą padło 2,2 tys. osób.

Prokuratura poinformowała, że w lutym ustalono tożsamość 25 funkcjonariuszy oddziału specjalnego Berkut, którzy 20 lutego 2014 r. strzelali do demonstrantów. Pięciu z nich znajduje się już w areszcie.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj