Rozważamy Strasburg

Z Bogdanem Święczkowskim, prokuratorem Prokuratury Krajowej w stanie
spoczynku, którego odwołanie w sprawie wygaszenia mandatu poselskiego Sąd
Najwyższy oddalił w minioną środę, rozmawia Anna Ambroziak

Sąd Najwyższy odrzucił Pańskie odwołanie od wygaszenia mandatu
poselskiego przez marszałka Sejmu. Sąd uznał, że prokurator i prokurator w
stanie spoczynku to pojęcia tożsame.

– Jestem niezmiernie zdziwiony i zaskoczony treścią orzeczenia Sądu Najwyższego.
Wskazuje to na oczywiste braki polskiego prawa i oczywiste – moim zdaniem –
przekraczanie kompetencji przez Sąd Najwyższy. Proszę pamiętać, że to
posiedzenie było niejawne, a tylko ogłoszenie publiczne. My, to znaczy ja i
prokurator Dariusz Barski oraz nasi pełnomocnicy, nie mogliśmy w nim
uczestniczyć. Nie mogliśmy osobiście przedstawić swoich argumentów.

Mimo że występowali Panowie o możliwość wzięcia udziału w posiedzeniu?
– Tak, ale nie otrzymaliśmy żadnej formalnej odpowiedzi ze strony sądu.
Zostaliśmy jedynie poinformowani, że posiedzenie będzie niejawne. A to
oznaczało, iż nie możemy w nim uczestniczyć. Najistotniejsze jednak jest to, że
Sąd Najwyższy w żaden sposób nie odniósł się do większości naszych zarzutów i
argumentów, które przedstawiliśmy w odwołaniu. A przedstawione przez sąd ustne
uzasadnienie tego orzeczenia całkowicie narusza dotychczasowy system prawa w
Polsce. Chodzi o to, że narusza podstawowe założenie demokratycznego państwa, iż
prawo należy interpretować na korzyść obywatela. Wszystkie argumenty
przedstawiane przez Sąd Najwyższy były tak interpretowane, aby świadczyły na
naszą niekorzyść. Nie ukrywam, że jestem przekonany, iż gdyby cała sprawa
dotyczyła innych osób, orzeczenie Sądu byłoby całkowicie inne.

Kwestionuje Pan bezstronność sądu?
– W moim najwyższym przekonaniu, ta decyzja może wskazywać na stronniczość sądu.
Proszę pamiętać, że sądy w Polsce, a w szczególności Sąd Najwyższy, nie
podlegały weryfikacji po 1989 roku. Do dzisiaj w naszych sądach orzekają
sędziowie, którzy byli w przeszłości w aparacie PZPR, im wyżej, tym ich więcej.
Jak tacy ludzie mogą mówić o apolityczności. W chwili obecnej sędziowie Sądu
Najwyższego w stanie spoczynku, sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w stanie
spoczynku oraz inni sędziowie w stanie spoczynku nie podlegają lustracji.
Pisemne stanowiska prezesa Sądu Najwyższego, prezesa Trybunału Konstytucyjnego
czy przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa skierowane do IPN mówią o tym, że
sędziowie w stanie spoczynku nie pełnią służby i nie pełnią funkcji publicznych.
Podobnie jest ze stanowiskiem Prokuratora Generalnego. Jak to się jednak ma do
orzeczenia Sądu Najwyższego w naszej sprawie?

Jakie były Pańskie zarzuty wobec decyzji marszałka Schetyny?
– Przede wszystkim zaznaczyłem, że doszło do naruszenia art. 249 ¤ 1 i art. 247
¤ 1 pkt 5 i ¤ 3 ustawy Kodeks wyborczy. Oraz naruszenia art. 103 ust. 2
Konstytucji RP, a także art. 1 i art. 6 ustawy o prokuraturze, które miało
bezpośredni wpływ na treść orzeczenia Sądu Najwyższego, poprzez uznanie, iż w
dniu wyborów pełniłem funkcję prokuratora, której nie można łączyć ze
sprawowaniem mandatu posła, i w terminie 14 dni od dnia ogłoszenia przez PKW
wyniku wyborów do Sejmu nie złożyłem oświadczenia o zrzeczeniu się tej funkcji,
co doprowadziło do wydania postanowienia marszałka Sejmu o wygaśnięciu mojego
mandatu posła, podczas gdy z wnikliwej analizy przepisów Konstytucji RP oraz
ustaw, w szczególności z ustawy o prokuraturze wynika, iż w dniu wyborów nie
pełniłem funkcji lub nie zajmowałem stanowiska prokuratora, a więc nie miałem
obowiązku ani możliwości prawnej złożenia oświadczenia o zrzeczeniu się takiego
urzędu. Kolejny zarzut to naruszenie art. 32 ust. 1 i 2 i art. 60 w związku z
art. 99 Konstytucji RP oraz art. 14 europejskiej Konwencji o Ochronie Praw
Człowieka i Podstawowych Wolności z 4 listopada 1950 roku poprzez uznanie, iż
osoba posiadająca status prokuratora Prokuratury Krajowej w stanie spoczynku nie
korzysta z pełni praw obywatelskich, a więc z prawa do równości wobec prawa, z
prawa równego dostępu do służby publicznej oraz do sprawowania mandatu
parlamentarnego, a nawet nie ma takich samych praw jak prokurator (czynny
zawodowo) opisanych w art. 65a ustawy o prokuraturze, co oznacza naruszenie
zakazu niedyskryminacji osób z powodu ich przeszłości zawodowej lub statusu
prawnego.

Sąd powinien zwrócić się z zapytaniem prawnym do Trybunału
Konstytucyjnego?

– Moim zdaniem, mógł to zrobić. Miał jednak pełne podstawy do wydania
korzystnego dla nas orzeczenia. Dlaczego tego nie zrobił, tego nie wiem. Być
może spowodowała to "magia" mojego i Dariusza Barskiego nazwiska.

Sędzia Teresa Flemming-Kulesza odczytująca wyrok zaznaczyła, że nie
został on oparty na bezpośrednim stosowaniu Konstytucji, ale tylko na
odpowiedniej interpretacji art. 247 Kodeksu wyborczego.

– To prowadzi do oczywistego wniosku, że art. 65a ustawy o prokuraturze jest lex
specialis dla art. 247 Kodeksu wyborczego, bo dotyczy konkretnej, wąskiej
kategorii osób. Podjęcie zatem procedowania i wydania przez marszałka Sejmu
postanowienia o stwierdzeniu wygaśnięcia mojego mandatu stanowi rażące
naruszenie ustawy Kodeks wyborczy m.in. w drodze przekroczenia kompetencji.
Sama też konstrukcja tych przepisów Kodeksu wyborczego budzi poważne wątpliwości
prawne, dotyczące m.in. możliwości stwierdzenia wygaśnięcia mandatu przed jego
objęciem, orzekania w tym zakresie przez marszałka Sejmu poprzedniej kadencji, a
nie Sąd Najwyższy czy Państwową Komisję Wyborczą jako bezstronne organy państwa.
Poza tym nie ukrywam, że decyzje marszałka Schetyny oraz orzeczenie Sądu
Najwyższego odbieram jako oczywisty sposób ukarania mnie za to, że przez
kilkanaście lat byłem prokuratorem zwalczającym przestępczość zorganizowaną.
Oraz karę za to, że chciałem jeszcze uczestniczyć w życiu publicznym – chciałbym
bardzo wyraźnie po raz kolejny zaznaczyć – społecznie, nie pobierając
wynagrodzenia. Chciałbym też przy tym podkreślić, że zostałem przeniesiony w
stan spoczynku nie z własnej woli. To wszystko prowadzi do wniosku, że w Polsce
są równi i równiejsi. To pokazuje, że w Polsce podstawowe prawa obywatelskie nie
są przestrzegane. W dodatku SN wyraża poglądy całkowicie sprzeczne z dotychczas
obowiązującym w Polsce rozumieniem prawa! Moim zdaniem, to wykładnia sądu
państwa totalitarnego – że są w Polsce grupy osób, których podstawowe prawa
obywatelskie są na stałe ograniczone aż do śmierci. To jakiś przerażający
absurd!

W odwołaniu powołuje się Pan na casus senatora Zbigniewa Meresa.
– Ów generał brygadier w stanie spoczynku w ostatnich wyborach parlamentarnych
uzyskał mandat senatora z ramienia partii rządzącej, PO, będąc generałem
Państwowej Straży Pożarnej, a więc służby ochrony państwa. Posiada też taki sam
tytuł "w stanie spoczynku". Taką osobę obejmuje również art. 103 ust. 2
Konstytucji. I co? I nic. Pomimo iż w zakresie senatorów RP istnieją takie same
ograniczenia w sprawowaniu mandatu, marszałek Senatu nie wydał postanowienia o
stwierdzeniu wygaśnięcia jego mandatu. Czyżby dlatego, że jest działaczem PO?
Chciałbym też zaznaczyć, że przed podjęciem decyzji przez marszałka Schetynę
zwróciłem się do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z wnioskiem, by –
jeżeli pojęcie "prokuratora" z "prokuratorem w stanie spoczynku" jest tożsame –
wyznaczył mi obowiązki służbowe w Prokuraturze Generalnej, żebym mógł prowadzić
śledztwa dotyczące korupcji czy też przestępstw obecnej władzy. I Seremet nie
udzielił mi w tym zakresie żadnej odpowiedzi. Na to, że to prokurator w stanie
spoczynku i sędzia w stanie spoczynku może też sprawować mandat radnego na
różnych poziomach samorządu terytorialnego, może pełnić funkcję burmistrza,
prezydenta czy wójta, wskazuje praktyka: z tego, co wiem, burmistrzem
Aleksandrowa Łódzkiego jest prokurator w stanie spoczynku Jacek Lipiński.
Dopuszczalne, a nawet powszechnie stosowane jest pełnienie przez czynnych
zawodowo prokuratorów lub sędziów na zasadzie delegacji czy prokuratorów czy
sędziów w stanie spoczynku stanowisk podsekretarzy stanu w organach rządowych,
np. w Ministerstwie Sprawiedliwości, tak jak obecnie czynią to np. prokurator
Prokuratury Krajowej w stanie spoczynku Igor Dzialuk czy czynny sędzia Sądu
Okręgowego w Lublinie Grzegorz Wałejko. Nikt nie kwestionuje i nie kwestionował
możliwości ich pracy, pomimo że stanowiska zajmowane przez nich powodują, iż
osoby te działają w ramach rządu – organu władzy wykonawczej, i muszą realizować
wolę polityczną partii rządzącej.

Marszałek Schetyna, wygaszając mandat, wywodził, że art. 103 ust. 2
Konstytucji ma bezpośrednie zastosowanie, co oznacza, iż zapis zawarty w art.
65a ustawy o prokuraturze dotyczący prokuratorów w stanie spoczynku nie może być
wykonywany, albowiem sprzeczny jest z tym artykułem Ustawy Zasadniczej.

– W chwili uchwalania obecnej Konstytucji RP, w dniu 2 kwietnia 1997 roku, nie
istniało pojęcie i status prokuratora w stanie spoczynku. W tamtym czasie
prokurator (lub sędzia) przechodził na emeryturę.
Uchwalając Ustawę Zasadniczą, ustawodawca nie miał problemu z rozumieniem zapisu
art. 103 ust. 2 Konstytucji, albowiem zakaz konstytucyjny sprawowania mandatu
odnosił się bardzo jasno tylko do kategorii czynnych zawodowo sędziów,
prokuratorów, urzędników służby cywilnej, żołnierzy, funkcjonariuszy policji
oraz funkcjonariuszy służb ochrony państw. Po zakończeniu służby stawali się oni
emerytami, choć tacy sędziowie i prokuratorzy mogli posługiwać się nadal tytułem
z dodaniem słowa "emerytowany". 27 lipca 2001 roku uchwalona została nowa ustawa
– Prawo o ustroju sądów powszechnych, w której dokonano zmian w ustawie o
prokuraturze z 1985 roku, w tym w art. 65a. W wyniku tych zmian norma zawarta w
ust. 1 art. 65a stanowi, iż prokurator (mianowany, powołany lub wybrany m.in. do
pełnienia funkcji w organach państwowych, samorządu terytorialnego, służby
dyplomatycznej, konsularnej) jest obowiązany zrzec się swojego stanowiska, chyba
że przechodzi w stan spoczynku. Wprowadzenie tej zmiany do ustawy umożliwiło
prokuratorom i sędziom w stanie spoczynku sprawowanie szeregu stanowisk i
funkcji w organach krajowych, międzynarodowych oraz ponadnarodowych (m.in., jak
się zdaje, sędziemu TK w stanie spoczynku Markowi Safianowi w Trybunale
Sprawiedliwości Unii Europejskiej). Co więcej, pod rządami nowej ustawy mandat
senatorski przez dwie kadencje sprawowała sędzia w stanie spoczynku Anna Kurska
i nie wywoływało to żadnych kontrowersji. Co więcej, prokuratorzy czy sędziowie
w stanie spoczynku mogą być europosłami, a polskimi posłami według sądu – nie.

Artykuł 103 ust. 2 Konstytucji RP nie może mieć bezpośredniego
zastosowania, to stwierdzają też konstytucjonaliści.

– Kontrowersje budzi założenie o możliwości korygowania jednoznacznej dyspozycji
art. 65a ust. 1 Ustawy o prokuraturze i art. 30 ust. 1 Ustawy o wykonywaniu
mandatu posła i senatora poprzez oparcie rozstrzygnięcia in concreto wprost na
przepisie Konstytucji. Przypomniał o tym Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu
z 22 marca 2000 r., stwierdzając, że bezpośrednie stosowanie Konstytucji nie
może prowadzić do pomijania obowiązujących regulacji ustawowych. Dlatego w moim
przekonaniu argumentacja SN to jakiś kolosalny absurd. I dowodzi tego, że w
naszym państwie panuje totalny chaos prawny i są grupy uprzywilejowane i grupy
zwykłych szaraczków. Zobaczymy, co jeszcze zrobią z moim mandatem radnego
Sejmiku Śląskiego. Obawiam się, że pójdą na całość i też mi go wygaszą. A co się
ma Święczkowski przemęczać. Ale i tak się cieszę, że obecna władza jest taka
"łaskawa" i np. nie osadziła mnie w Berezie Kartuskiej.

Będzie się Pan odwoływał od decyzji sądu?
– Jeżeli chodzi o decyzję marszałka Schetyny, to obowiązuje dwuinstancyjność
decyzji sądowej. W związku z powyższym powinniśmy mieć prawo kasacji do składu
siedmioosobowego.

Sądu Najwyższego…? Ale to przecież najwyższa instancja…
– Musimy rozważyć, czy jest taka możliwość, gdyż są różne interpretacje prawa w
tym zakresie. Nasi pełnomocnicy w tej chwili to analizują. O możliwości
odwołania się dwuinstancyjnego mówi Ustawa Zasadnicza.

A Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu?
– Rozważamy bardzo poważnie taką możliwość.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj