Nauka znowu znalazła się w niewoli

Z ks. bp. prof. dr. hab. Ignacym Decem ze Świdnicy, członkiem Rady
Naukowej Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Sławomir Jagodziński

Jakie były pierwsze refleksje, gdy dowiedział się Ksiądz Biskup o medycznym
Noblu dla Roberta G. Edwardsa za opracowanie metody zapłodnienia in vitro?

– Od razu pomyślałem, że jest to decyzja wyraźnie polityczna, podjęta z motywów
ideologicznych, w dużej mierze przeciwko Kościołowi katolickiemu – w obronie
interesów pewnej grupy biznesmenów. Jest to wyraźna deprecjacja Nagrody Nobla w
dziedzinie nauki. Argumentacja sztokholmskiego komitetu, niestety, jest pełna
przekłamań i nie jest godna ludzi nauki. W nauce przecież chodzi o prawdę, która
kryje w sobie zobowiązanie. Przy jej uprawianiu winny być zachowywane zasady
etyczne, tak jak we wszystkich dziedzinach życia, w całej kulturze, gospodarce i
polityce. Nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest dopuszczalne z punktu
widzenia etyki. Dotyczy to m.in. metody in vitro. Nie wolno ludzi nagradzać i
wyróżniać za czyny złe, niemoralne.

Stanowisko Kościoła katolickiego w sprawie in vitro jest jasne i powszechnie
znane. Można zatem powiedzieć, że ten Nobel to antykatolicki manifest?

– Tak to trzeba traktować – jako zdecydowany sprzeciw wobec nauki Kościoła.
Stolica Apostolska i episkopaty poszczególnych krajów wielokrotnie wypowiadały
się o nieetycznym charakterze metody in vitro. W watykańskiej Instrukcji "Dignitas
humanae" jednoznacznie ukazano całe zło metody zapłodnienia pozaustrojowego, z
podaniem wyjaśnienia, dlaczego ta procedura jest nieetyczna. Poniżana jest w
niej godność osobowa człowieka i dokonuje się zakamuflowana aborcja. Cokolwiek
zaś, co jest przeciwne ludzkiemu życiu, jest niedopuszczalne z moralnego punktu
widzenia. W świecie nie może być tak, że życie człowieka powołuje się kosztem
niszczenia, zabijania życia drugiego.

Jeśli także naukowy Nobel ulega poprawności politycznej, to o czym to
świadczy?

– Nauka znowu znalazła się w niewoli. Nie służy prawdzie, ale jest na usługach
ideologii, a w każdej ideologii jest wiele kłamstwa, które zniewala. Każde
zniewolenie nauki w dziejach było bardzo szkodliwe. Owoce badań naukowych
wykorzystywano do walki politycznej. Wynalazki naukowe znajdowały zastosowanie
najpierw na wojnach, przyczyniały się do niszczenia ludzi. Mieliśmy tego
przykłady w systemach totalitarnych. W okresie powojennym nastąpiło kolejne
zniewalanie nauki, tym razem przez ekonomię. Ci, którzy finansują naukę,
narzucają uczonym tematy badawcze, uzurpują sobie prawo do wykorzystywania
wyników (owoców) prac naukowych do swoich prywatnych, często egoistycznych,
materialistycznych celów. Ponieważ także dzisiejsza ekonomia podlega
ideologizacji, wychodzi w sumie na to, że nauka ulega zwielokrotnionemu
ideologizowaniu. Jest to widoczne nie tylko w naukach humanistycznych, lecz
także przyrodniczych i technicznych.
Warto przy okazji przypomnieć, że w średniowieczu, po powstaniu uniwersytetów,
mieliśmy w Europie trzy wielkie centra, które wyciskały piętno na ówczesnej
kulturze i życiu naszego kontynentu. Były to: papiestwo, cesarstwo i Uniwersytet
Paryski. Szkoda, że dzisiaj ucichł głos nauki, a na życie społeczne największy
wpływ mają media, w dużej mierze mocno zideologizowane, stosujące się do zasady
poprawności politycznej. Można ubolewać, że współcześni ludzie nauki tak często
ulegają presji polityków, dziennikarzy, czyli – krótko mówiąc – pozwalają się
ideologizować, a to oznacza odchodzenie od prawdy, zwłaszcza od prawdy trudnej,
która niesie za sobą etyczne zobowiązania.

Czy "uhonorowanie" in vitro doda skrzydeł tym, którzy chcą zupełnej
legalizacji tej metody w Polsce i ostatnio próbują rozpalić antykościelne emocje
w naszym kraju?

– Z pewnością taki był cel tych, którzy mieli wpływ na decyzję komitetu
sztokholmskiego. Jest to kolejne wykorzystanie okazji, by przedłużyć i
zintensyfikować walkę z Kościołem katolickim. Widać, że upiory zła odradzają się
i przybierają nowe szaty, podejmują nowe metody. Historia jednak ciągle
potwierdza to, że walka z Bogiem łączy się zawsze z walką z człowiekiem.
Nieprzyjaciele Boga stają się nieprzyjaciółmi człowieka. Naszą nadzieję na
zwycięstwo dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem opieramy na Tym, który oznajmił:
"To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku,
ale odwagi! Jam zwyciężył świat" (J 16, 33).

Dziękuję za rozmowę.

drukuj