Mit Kościelnej Komisji Historycznej

Wielka mistyfikacja – sprawa księdza arcybiskupa Stanisława Wielgusa

Komunikat Kościelnej Komisji Historycznej w sprawie ks. abp. Stanisława Wielgusa, wydany 5 stycznia 2007 r., nie powstał w gronie wspomnianej komisji. Pod treścią komunikatu nie podpisali się wszyscy członkowie Kościelnej Komisji Historycznej. Dlaczego sprawa ta została przemilczana?

Kościelna Komisja Historyczna została powołana 18 października 2006 r. na 337. zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski. Jej celem jest naukowe badanie zasobów Instytutu Pamięci Narodowej, dotyczących inwigilacji i represjonowania Kościoła w okresie PRL.

Przewodniczącym komisji jest prof. Wojciech Łączkowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w latach 1989-1997, w latach 1994-1997 przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, a w latach 1998-2004 członek Rady Polityki Pieniężnej. Profesor Łączkowski sprawował również funkcje: kierownika Katedry Prawa Finansowego, dziekana, prodziekana i prorektora Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

W skład komisji wchodzą także: ks. prof. Jerzy Myszor, prof. Zbigniew Cieślak, ks. prof. Jacek Urban oraz ks. dr hab. Bogdan Stanaszek.

Ksiądz prof. Jerzy Myszor jest doktorem teologii i specjalistą nauk humanistycznych w zakresie historii nowożytnej i współczesnej. Pełni funkcję kierownika zakładu Teologii Patrystycznej i Historii Kościoła na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Profesor Zbigniew Cieślak w latach 1991-1992 był dyrektorem Biura Komisji Sejmowych Kancelarii Sejmu, w latach 1992-1993 sekretarzem Komitetu Europejskiego Rady Ministrów w randze podsekretarza stanu w Urzędzie Rady Ministrów, w latach 1997-1998 podsekretarzem Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, zaś w latach 1999-2001 – członkiem Kolegium Najwyższej Izby Kontroli. Od 2002 r. jest prorektorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. 2 grudnia 2006 r. został wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

Ksiądz prof. Jacek Urban jest historykiem Kościoła z Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i dyrektorem krakowskiego Instytutu Jana Pawła II. Był jednym z członków komisji historycznej archidiecezji krakowskiej, badającej dokumenty dotyczące Jana Pawła II w procesie beatyfikacyjnym. Należy również do powołanej przez metropolitę krakowskiego komisji teologiczno-duszpasterskiej „Pamięć i Troska”, która bada przypadki współpracy duchownych z SB, jak też postawy tych, którzy mimo nacisku na współpracę się nie zgodzili.

Ksiądz dr hab. Bogdan Stanaszek, historyk, jest pracownikiem naukowym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i wykładowcą Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu.

Pierwsze spotkanie członków Kościelnej Komisji Historycznej odbyło się 14 listopada 2006 r. w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski. Zgodnie z zasadami pracy komisji, ustalonymi na zebraniu 12 grudnia 2006 r., komisja ma możliwość badania indywidualnych przypadków podejrzeń o współpracę z organami bezpieczeństwa PRL. Może to nastąpić na wniosek zainteresowanych osób lub na prośbę Konferencji Episkopatu Polski z zachowaniem wymogów prawa kanonicznego.


Zastanawiający pośpiech


30 grudnia ubiegłego roku ks. abp Stanisław Wielgus zapowiedział, że zwróci się do komisji z prośbą o zbadanie dokumentów IPN na jego temat w związku z posądzeniem w prasie o współpracę ze SB. Było to dokładnie następnego dnia po rozmowie z dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN Janem Żarynem i po tym, jak IPN „zorientował się”, że w jego archiwach znajdują się dokumenty dotyczące nowego metropolity warszawskiego.

2 stycznia wieczorem, podczas spotkania z przewodniczącym Kościelnej Komisji Historycznej prof. Wojciechem Łączkowskim, ks. abp Stanisław Wielgus poprosił go o zbadanie znajdujących się w zbiorach IPN materiałów dotyczących jego osoby. Następnego dnia Kościelna Komisja Historyczna rozpoczęła badanie teczki w siedzibie Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie.

Jeszcze tego samego dnia ks. Józef Kloch, rzecznik prasowy Kościelnej Komisji Historycznej, wydał komunikat, w którym napisał: „Kościelna Komisja Historyczna na wniosek ks. abp. Stanisława Wielgusa z dn. 2 stycznia 2007 roku, zapoznała się z materiałami dotyczącymi Jego osoby, udostępnionymi przez IPN (teczka zawierająca 68 stron). Przedmiotem prac było: ustalenie wiarygodności źródeł, czas i tryb nawiązania współpracy, opis aktywności, ocena pobudek działania i ewentualnej szkodliwości. Komisja przygotowała sprawozdanie, które z fotokopiami dokumentów zostanie przekazane do wiadomości ks. abp. Stanisławowi Wielgusowi”.

W tym miejscu nasuwa się pytanie: w jaki sposób w ciągu zaledwie jednego dnia bez jakiejkolwiek weryfikacji dokumentów komisji nie tylko udało się ustalić wszystkie podane rzeczy, a do tego przygotować sprawozdanie?

Sprawa nowego metropolity wymagała szczególnej staranności i wielkiej rozwagi. Można przypuszczać, że zdawali sobie z tego sprawę członkowie Kościelnej Komisji Historycznej. Tuż przed rozpoczęciem przeglądania akt jeden z jej członków, ks. dr hab. Bogdan Stanaszek, powiedział, że „praca komisji musi potrwać; nie ma ram czasowych, bo nie da się szybko udzielić odpowiedzialnych odpowiedzi”. Jak więc doszło do tego, że na ową odpowiedź wystarczyły dwa dni?

5 stycznia br., a więc następnego dnia po tym, jak w swoim oświadczeniu rzecznik praw obywatelskich oskarżył ks. abp. Stanisława Wielgusa o współpracę z SB, Kościelna Komisja Historyczna wydała komunikat następującej treści:

„Kościelna Komisja Historyczna na prośbę Księdza Arcybiskupa Stanisława Wielgusa, przedstawioną Przewodniczącemu Komisji prof. Wojciechowi Łączkowskiemu w dniu 2 stycznia 2007 roku, zapoznała się z materiałami udostępnionymi przez IPN, dotyczącymi Jego osoby. Dokumentacja ta zawarta jest w teczce pod tytułem „Karta kieszeniowa ?Jacket? nr 7207” (dokumenty zostały wytworzone przez Wydział VIII (XI) Departamentu I Ministerstwa Spraw Wewnętrznych).

Komisja dokonała analizy przedłożonych jej materiałów, kierując się przesłankami wymienionymi w dokumencie z 12 grudnia 2006 roku pt. „Cele i zasady pracy Kościelnej Komisji Historycznej”. W opracowaniu tym (pkt II. 3) Komisja postanowiła, że przy moralnej ocenie współpracy z organami bezpieczeństwa PRL będą uwzględniane 4 następujące przesłanki:

1) pisemna lub ustna deklaracja zgody na świadomą i tajną współpracę (np. ukrywaną przed przełożonym);

2) aktywna współpraca osoby, która złożyła ww. deklarację;

3) świadome wyrządzanie krzywdy osobom świeckim lub duchownym oraz instytucjom kościelnym;

4) intencje działań.

Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta.

Współpraca z SB była zakazana przez Episkopat. W dokumentacji IPN zachowały się opinie funkcjonariuszy wywiadu PRL odnoszące się do materiałów SB, które pośrednio wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa w środowisku lubelskim mogła wyrządzić szkody różnym osobom z kręgu Kościoła. Natomiast jeśli chodzi o współpracę z wywiadem PRL, analiza dokumentów nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że ks. Stanisław Wielgus wyrządził komukolwiek szkodę.

Komisja nie wyklucza, że w przyszłości mogą pojawić się nowe materiały na omawiany temat, które – jeśli zajdzie taka potrzeba – zostaną poddane analizie i ocenie.

Komisja przedłożyła swoje sprawozdanie Księdzu Arcybiskupowi Stanisławowi Wielgusowi z prośbą o zajęcie stanowiska. W odpowiedzi Ksiądz Arcybiskup zaprzeczył większości stwierdzeń zawartych w materiałach organów bezpieczeństwa PRL, które IPN udostępnił Komisji. Stwierdził m.in., że nigdy nie wyrządził nikomu żadnej krzywdy swoimi czynami czy słowami”.


Nadużycie komunikatu


Zatrzymajmy się najpierw na czterech przesłankach, o których mówi komunikat. Otóż na podstawie przejrzenia dokumentów, które znajdowały się w teczce pod tytułem „Karta kieszeniowa „Jacket” nr 7207″ Kościelna Komisja Historyczna nie mogła potwierdzić ani pisemnej ani ustnej deklaracji zgody ks. Wielgusa na świadomą i tajną współpracę. W teczce nie ma również żadnego materialnego dowodu rzekomej współpracy, a więc nie mogła stwierdzić „aktywnej współpracy”. Poza tym treść komunikatu wyraźnie wskazuje, że komisja nie mogła powiedzieć nic o „świadomym wyrządzaniu krzywdy osobom świeckim lub duchownym oraz instytucjom kościelnym”. Jedyną przesłanką, której można by domniemywać na podstawie dokumentów są „intencje działań”. Tyle tylko, że w żaden sposób nie mogą one obciążać ks. Wielgusa.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną sprawę. Kluczowe zdanie powyższego komunikatu, na które powoływały się media, przy podkreślaniu, że „Kościelna Komisja Historyczna potwierdziła współpracę ks. Wielgusa z SB”, brzmi: „Komisja stwierdziła, że istnieją liczne, istotne dokumenty potwierdzające gotowość świadomej i tajnej współpracy ks. Stanisława Wielgusa z organami bezpieczeństwa PRL. Z dokumentów wynika również, że została ona podjęta”. W istocie zdanie to jest prawdziwe. Faktycznie bowiem Kościelna Komisja Historyczna miała do czynienia z takimi dokumentami. Trzeba jednak zauważyć, że zdania te wyraźnie mówią o dokumentach, a nie o faktach. Tego, na ile zdarzenia opisane w dokumentach odpowiadają faktom, które kiedyś miały miejsce, Kościelna Komisja Historyczna nie ustaliła. Zatem twierdzenie, że „Kościelna Komisja Historyczna stwierdziła, że arcybiskup Wielgus był tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL”, było nadużyciem. Komisja niczego takiego nie stwierdziła i stwierdzić nie mogła, zważywszy na fakt, iż nie dokonała żadnej weryfikacji wspomnianych dokumentów.

Na uwagę zasługuje jeszcze jeden fragment komunikatu, w którym KKH stwierdziła: „W dokumentacji IPN zachowały się opinie funkcjonariuszy wywiadu PRL odnoszące się do materiałów SB, które pośrednio wskazują, że działalność ks. Stanisława Wielgusa w środowisku lubelskim mogła wyrządzić szkody różnym osobom z kręgu Kościoła. Natomiast jeśli chodzi o współpracę z wywiadem PRL, analiza dokumentów nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że ks. Stanisław Wielgus wyrządził komukolwiek szkodę”.

Fragment dotyczący możliwych szkód popełnionych rzekomo w środowisku lubelskim jest wyraźnym nadużyciem. W tym zestawieniu następne zdanie, mówiące o tym, że „analiza dokumentów nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, że ks. Stanisław Wielgus wyrządził komukolwiek szkodę” jest po prostu śmieszne. Choćby dlatego, że sama taka analiza dokumentów, bez jakiejkolwiek ich weryfikacji, nie pozwala stwierdzić w takiej sprawie niczego, poza ich istnieniem.

Pośpieszne wydanie komunikatu powyższej treści w owym czasie było nadużyciem. Autorzy komunikatu, którzy podali go do publicznej wiadomości, bardzo dobrze zdawali sobie sprawę ze skutków, jakie przyniesie opublikowanie go w tej formie. Jeszcze tego samego dnia niemal wszystkie media informowały, że „Kościelna Komisja Historyczna stwierdziła, że arcybiskup Wielgus był tajnym współpracownikiem służb bezpieczeństwa PRL”. Była to informacja nieprawdziwa. Nawet w świetle komunikatu, który autorzy – jak się wydaje – celowo sformułowali w ten sposób, by przyniósł takie reperkusje, jakie przyniósł. Dlaczego zatem w tak istotnej wówczas sprawie nie interweniował zdecydowanie rzecznik Kościelnej Komisji Historycznej? Wydaje się, że w tej sprawie ks. Józef Kloch miałby wiele do wyjaśnienia. Należałoby oczekiwać nie tylko wyjaśnienia sprawy autorstwa komunikatu, ale również faktu, że nie podpisała się pod nim część członków Kościelnej Komisji Historycznej…

Sebastian Karczewski
drukuj